Wiem, że nic nie wiem – powiedział podobno Sokrates. To jest oczywiście nie do udowodnienia, ponieważ, jak wiemy, nie zostawił po sobie jakichkolwiek pism swojego autorstwa. Znamy go tylko z przekazów jego uczniów. Proszę się nie bać, nie będę filozofował. Ten wstęp potrzebny mi był jako ustalenie punktu odniesienia do

kilku słów skreślonych poniżej. Zaś punktem odniesienia jest właśnie postrzeganie Sokratesa przez jego uczniów i to, jak my postrzegamy przez to dzisiaj Stagirytę.
Kusi mnie powtórzenie słów mojego kolegi, które przytoczyłem już na tych łamach kilka lat temu. Jego sentencja brzmiała: rzeczywistość to nie jest to, co jest, ale to, co się ludziom wydaje, że jest. W kilku zdaniach poniżej skupię się na postrzeganiu nas przez ludzi dookoła i tym, co o nas przekażą innym. 
Punktem wyjścia jest tutaj postrzeganie naszych przedsiębiorstw przez tak zwanych interesariuszy oraz postrzeganie szefów naszych przedsiębiorstw przez pracowników. Nie możemy lekceważyć ani jednych, ani drugich. Co o nas myślą, możemy się dowiedzieć z przeprowadzanych badań. Jest oczywiste, że zwłaszcza pracownicy, z początku będą do takich badań podchodzić nieufnie. To zupełnie naturalne. Właśnie dlatego należy spełnić kilka warunków w przeprowadzanych badaniach, by z czasem pracownicy nabrali zaufania do ankieterów, a poprzez nich również do zarządzających przedsiębiorstwem. 
Co o nas myślą
Przede wszystkim badana próba pracowników powinna być możliwie duża, by zapewnić poczucie anonimowości pośredniej, czyli takiej, gdzie nie można zidentyfikować badanego po odpowiedziach, ponieważ np. jako jedyny reprezentuje dział przedstawiany w wynikach badań. 
Badania muszą być przeprowadzane cyklicznie, by samo badanie stało się bardziej normą niż wydarzeniem nadzwyczajnym. Wyniki badań powinny służyć do opracowywania metod poprawy niezadowalających wskaźników, a nie do szukania winnych zaistniałej sytuacji. Pozostałych warunków dobrego badania pracowniczego prezentować już nie będę, ponieważ o nie jest miejsce na prezentację metodyki badań ankietowych, którą z pewnością dysponuje każda dobra pracownia badań społecznych.
Badania wśród klientów, a właściwie interesariuszy zewnętrznych, bowiem z reguły to nie tylko klienci przedsiębiorstw wodociągowych poddawani są badaniom, podlegają nieco innym prawidłom. Trudno jest dzisiaj nakłonić kogoś, by poświęcił kilka minut swego prywatnego czasu na odpowiedzi na pytania jakiegoś ankietera, dlatego też wybór respondentów poza zapewnieniem losowości próby musi podlegać także warunkowi rzetelności przeprowadzonego badania. Z jednej strony dla osiągnięcia porównywalności wyników otrzymywanych w latach poprzednich powinniśmy zachować tożsame pytania,  drugiej ze względu na zmienność otoczenia coraz trudniej jest dochować ten właśnie warunek. 
Badania interesariuszy zewnętrznych mają przed sobą jeszcze jedno wyzwanie, polegające na właściwej interpretacji wyników. Wiadomo przecież, że w opinii respondentów woda zawsze będzie za droga, natomiast trudno oczekiwać od naszych klientów w tym zakresie obiektywizmu, mając świadomość, iż de facto są oni skazani na korzystanie z naszych usług. Warto więc pytać raczej, czy teraz jest lepiej, niż było kiedyś albo o oczekiwania klientów niezwiązane z wysokością rachunków za wodę i ścieki.
Zyskać zaufanie
Wracam teraz do pytania: co o nas myślą, co o nas mówią? Myślę, że oczywista jest dzisiaj konieczność prowadzenia aktywnej polityki informacyjnej przez przedsiębiorstwo wodociągowe. Skuteczność takich działań odzwierciedlana jest powolnym, ale ciągłym wzrostem liczby osób deklarujących picie wody z kranu. W mojej opinii jest to odpowiedź na kampanie prowadzone od kilku lat przez nasze przedsiębiorstwa. W tej kampanii jest, myślę, jedno ukryte przesłanie. Nie chodzi nam w niej przecież o to, by dodatkowo zarobić parę złotych, bo w tym rozumieniu kampanie te są zupełnie nieopłacalne finansowo. Prawdą jest przy tym, że kampanie te są bardzo efektywne z ekonomicznego punktu widzenia w relacji społecznej. Ale istotą tych kampanii jest zupełnie co innego. Jeśli ktoś pije wodę z kranu, to oznacza, że obdarzył zaufaniem naszych pracowników, uznał ich profesjonalizm. A to kolejny krok do tego, by zaufał przedsiębiorstwu kreującemu również inne przekazy. Jest to de facto narzędzie do zyskania zaufania naszych klientów.

Paweł Chudziński, Prezes Aquanet Poznań