Dla wielu z nas przełom roku to zwykle czas refleksji, podsumowań i postanowień. Konfrontujemy nasze nadzieje i oczekiwania z tym, co przyniósł nam kończący się rok. Jest to moment, kiedy żegnamy stare, by powitać nowe. Często z nadzieją, wiarą i optymizmem patrzymy wówczas w przyszłość, święcie wierząc, że nie popełnimy

tych samych błędów, że czeka nas lepszy rok. 
Kto z nas choć raz nie przywołał tytułowego powiedzenia? Jest ono wyrazem naszej gotowości na zmiany, radosnym oczekiwaniem nadejścia nowych (a więc w domyśle lepszych) czasów, dzięki którym spełnią się nasze marzenia i zrealizujemy wszystko to, na co w starym roku zabrakło czasu, a być może chęci lub sił. To porzekadło ma w sobie moc – nie pozostawia marginesu na zawahanie, obawy czy niepewność. Dlatego wypowiadamy je stanowczo, bez wątpliwości, bez znaku zapytania.
Jednak w odniesieniu do branży wodociągowo-kanalizacyjnej i pisanej jej przyszłości pytań nie brakuje. Co przyniesie nowy rok?
Koń, jaki jest, każdy widzi
Dwanaście ostatnich miesięcy to niełatwy okres dla naszego sektora. Trudno patrzeć z optymizmem w przyszłość i z nadzieją witać nowy rok, kiedy nasze przedsiębiorstwa czeka w zasadzie nowe definiowanie zadań w oparciu o akty prawne, z którymi staramy się oswoić i które próbujemy zrozumieć. Branża wodociągowo-kanalizacyjna stanęła w obliczu rewolucyjnych zmian. Proces legislacyjny był burzliwy, gwałtowny i dynamiczny. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie – jednego dnia mieliśmy nadzieję, że głos przedsiębiorstw wod-kan, nasze uwagi i komentarze, propozycje zmian wnoszone zarówno do nowego Prawa wodnego, jak i do nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, które Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie” zebrała od swoich członków i przekazała w ramach konsultacji, zostaną wzięte pod uwagę. Natomiast drugiego dnia stanęliśmy przed murem podjętych, bez wsłuchania się w nasze propozycje, ustaw. 
Sytuacja jest paradoksalna, bo czy to w życiu zawodowym, czy osobistym mamy tendencje, by czerpać od najlepszych w danej dziedzinie, żeby uczyć się od tych, którzy prawdziwie znają się na rzeczy. Cenimy tych, którzy posiadają wiedzę, są doświadczonymi ekspertami, szanujemy ich tym bardziej, im chętniej chcą się swymi przemyśleniami i doświadczeniem dzielić. Wydaje się, że ustawodawca nie wykorzystał szansy na przygotowanie procesu legislacyjnego bardzo ważnych ustaw w oparciu o wiedzę tych, którzy znają branżę, którzy swoją codzienną pracę postrzegają w kategoriach, nie bójmy się wielkich słów, Misji.
Jak żyć?
Cóż, tak jak do tej pory. Przede wszystkim musimy nadal pracować rzetelnie, solidnie i solidarnie, bo tak swoje obowiązki zawsze wypełnialiśmy. Nasze środowisko tworzą ludzie wyjątkowi, którzy o zarządzane przedsiębiorstwo potrafią dbać jak o swój dom, a o pracowników jak o rodzinę. To ludzie, którzy podejmują trud budowania mikro- i makroświatów dla dobra naszych lokalnych społeczności i dla dobra całej gospodarki, w trosce o wykonywanie zadań własnych na najwyższym poziomie, z zachowaniem standardów i w oparciu o poszanowanie środowiska, którego nie odziedziczyliśmy po swoich przodkach, ale wypożyczyliśmy od naszych dzieci.
Szanowni Państwo, to pierwszy felieton w 2018 roku. Życzę Państwu nadziei, że damy radę. I jak śpiewał w jednym ze swoich największych przebojów Wojciech Młynarski:


Jeszcze w zielone gramy, (...)

Jeszcze się spełnią nasze piękne dni, 
marzenia, plany. 

Tylko nie ulegajmy 
przedwczesnym niepokojom. 

Bądźmy jak stare wróble,
które stracha się nie boją.