Poproszono mnie, abym napisał kilka słów o wodociągach w naszym regionie (ba, oczekuje się ode mnie, że będą to słowa ciekawe). Zastanawiałem się, jaki temat powinienem poruszyć, żeby Państwa zainteresować. W pierwszej chwili stwierdziłem, że przecież wszędzie w Polsce jest tak samo i wszyscy mamy te same problemy. Jednak po

chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że jednak jest coś, co nas wyróżnia. 
W popegeerowskich blokach
Województwo zachodniopomorskie jest jednym z największych obszarowo, a jednocześnie liczba mieszkańców w przeliczeniu na 1 ha plasuje nas wśród najmniej zaludnionych. W dużym stopniu warunkuje to funkcjonowanie firm wodociągowych. 
Pół biedy, kiedy przedsiębiorstwa wodociągowe mają oparcie w dużej, liczebnej i bogatej aglomeracji, której potencjał rekompensuje koszty generowane przez słabo zaludnione i zurbanizowane obszary. Niestety, większość wiosek w naszym województwie to miejscowości popegeerowskie, a więc skupiska mieszkańców, o których nasze państwo, jak się wydaje, zapomniało. Tym, co wyróżnia takie wsie, są osiedla budynków wielorodzinnych. 
Niby nic w tym nadzwyczajnego, ale one naprawdę wyglądają inaczej. Częstym widokiem jest np. budynek czterorodzinny, jedna górna ćwiartka jest ocieplona, ma nowe okna, nową elewację, a pozostała część nie jest wyremontowana. Wodę do tych budynków trzeba dostarczyć („przecież mamy XXI wiek” – to częsty argument radnych pochylających się nad losem innych), ścieki odebrać i na dodatek mieć ceny takie jak w dużym mieście. To jest wyzwanie dla firm wodociągowych – jak funkcjonować, kto ma usuwać awarie, jak ściągnąć należności od dłużników.
We wschodniej części województwa, obejmującej dorzecze Parsęty, nastąpiła swoista konsolidacja naszej branży. W wyniku realizacji dużego projektu dofinansowanego 
ze środków unijnych na obszarze 22 gmin gospodarką wodno-ściekową zajmują się trzy firmy wodociągowe, które są nie tylko operatorami, ale również właścicielami majątku, odpowiedzialnymi za jego utrzymanie i rozwój. Rejon Parsęty jest znany w Polsce głównie z bardzo wysokich taryf za wodę i ścieki. Myślę, że koledzy z tych firm podzielą się z nami swoimi przemyśleniami. 
Dwie firmy przy jednej ulicy
Przedsiębiorstwa działające na terenie kilku, a nawet kilkunastu gmin to w naszym województwie taka „świecka tradycja”. W zachodniej części dwie firmy operatorskie funkcjonują na terenie 35 gmin, przy czym jedna jest spółką w 100% prywatną – PUWiS Nowogard, a właścicielem drugiej – Wodociągów Zachodniopomorskich – pozostaje samorząd województwa zachodniopomorskiego. 
Wodociągi Zachodniopomorskie mają swoją siedzibę w Goleniowie i jest to chyba jedyny przypadek w Polsce, że w tym samym mieście, ba, przy tej samej ulicy mieszczą się biura zarządu dwóch firm wodociągowych, bowiem w odległości ok. 500 m znajduje się siedziba Goleniowskich Wodociągów i Kanalizacji, którymi od 10 lat zarządzam. Obie spółki nie są ze sobą w żaden sposób powiązane (choć… no tak, przepraszam, w Wodociągach Zachodniopomorskich pracowałem, zanim powstał GWiK, więc jakaś nić powiązania istnieje). Właścicielem GWiK w 100% jest gmina Goleniów. 
Fakt, że siedziby dwóch firm z branży znajdują się w tym samym mieście i na tej samej ulicy, często prowadzi do nieporozumień – nasi klienci nierzadko nas mylą (zwłaszcza klienci WoZ). Tym, co odróżnia te przedsiębiorstwa, jest struktura własności sieci oraz obiektów wodociągowych i kanalizacyjnych.
GWiK to właściciel infrastruktury wodociągowej i kanalizacyjnej, odpowiadający za rozwój i modernizację tego majątku. Gmina Goleniów w swoim budżecie praktycznie nie przewiduje środków na gospodarkę wod-kan. Zresztą podobnie jest u większości koleżanek i kolegów z branży. Natomiast WoZ to typowy operator, który zajmuje się tylko bieżącą eksploatacją. W przypadku budowy nowych sieci i obiektów inwestorem są gminy. 
Myślę, że ciekawych informacji nie zabraknie, jeśli koledzy z firm WoZ i PUWiS zgodzą się podzielić swoimi doświadczeniami.