Wiele zadań samorządów będą niedługo wykonywały organizacje pozarządowe. Fundacje, stowarzyszenia czy nawet grupy nieformalne i osoby fizyczne, a nie, jak dotąd, jednostki samorządu terytorialnego, zajmą się nie tylko sportem i kulturą, ale też opieką społeczną i służbą zdrowia.

Po zdobyciu doświadczenia fundacje, stowarzyszenia itd. mogą przejąć część zadań zlecanych samorządom przez administrację rządową. Co istotne, będą je realizowały lepiej i taniej. Tak wygląda scenariusz realizowany dla samorządów i lokalnych społeczności na najbliższe lata. Rewolucyjne zmiany na najniższych szczeblach lokalnej władzy nadchodzą wielkimi krokami, choć ich nazwa, czyli deinstytucjonalizacja, nie jest na razie popularna.

Samorząd od dołu i od nowa

W praktyce deinstytucjonalizacja to aktywizacja społeczeństwa obywatelskiego, działającego na rzecz lokalnych struktur (mniejszych bądź większych obszarowo i liczebnie), ale z pominięciem lub tylko przy współpracy z instytucjami jednostek samorządu terytorialnego czy rządowymi. To różne formy działania lokalnych społeczności, oderwane od instytucji, poza ich strukturami, schematami i stałymi formami działalności, i przechodzenie do mniej sformalizowanych sposobów działania społecznego. Organizacje międzynarodowe (np. UNICEF) definiują deinstytucjonalizację jako transformację różnych zakładów stacjonarnych, ich zmniejszenie włącznie z zamknięciem, ale z zapewnieniem realizacji ich zadań w innego rodzaju formach organizacji (niestacjonarnej) lokalnych społeczności.

Obecnie deinstytucjonalizacja dotyczy przede wszystkim kultury i sportu. To jednak stopniowo się zmienia. Opieka nad seniorami czy dziećmi...