Spółka odpowiedzialna za majowy zrzut ścieków do Motławy zaskarżyła do sądu zalecenia inspektorów ochrony środowiska. Saur Neptun Gdańsk nie zgadza się z treścią zarządzenia pokontrolnego wydanego w połowie czerwca przez pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

W wydanym w połowie czerwca zarządzeniu pokontrolnym pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zobowiązał firmę Saur Neptun Gdańsk do wykonania dwóch zaleceń. Firma miała opracować program kompleksowych działań, które zapobiegłyby powtórzeniu się awaryjnego zrzutu ścieków.

Spółkę zobowiązano także do wystąpienia do gdańskiej dyrekcji Wód Polskich z wnioskiem o udzielenie pozwolenia na awaryjny zrzut ścieków do rzeki Motławy z Przepompowni Ścieków Ołowianka.

Spółka nie komentuje

Spółka Saur nie zgodziła się z inspektoratem co do obowiązku posiadania zezwolenia na awaryjny zrzut ścieków i odwołała się w tej sprawie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Zdaniem WIOŚ spółka Saur powinna dysponować takim zezwoleniem. Polskie prawo nie mówi jednak wprost, że takie zezwolenie jest wymagane. – To wynika z litery prawa: studiując przepisy, można z nich wywnioskować, że ono być powinno, ale nie jest wprost napisane, że takie zezwolenie musi być – powiedziała Radiu Gdańsk Beata Cieślik z WIOŚ Gdańsk.

O skardze Saur do WSA poinformowało Radio Zet. Spółka potwierdziła złożenie odwołania do WSA, ale do czasu rozstrzygnięć sądowych firma nie chce tej sprawy komentować.

100 tys. m sześc. ścieków

W połowie maja doszło do awarii silników w Przepompowni Ścieków Ołowianka, która odbiera 60 proc. ścieków z Gdańska i odprowadza je do Oczyszczalni Wschód. Aby uniknąć zalania miasta przez cofające się z kanalizacji ścieki, firma Saur Neptun Gdańsk zdecydowała o zrzucie nieczystości do Motławy. Do rzeki, której wody trafiają ostatecznie do Zatoki Gdańskiej, odprowadzano około 2,6 tys. m sześc. ścieków na godzinę. Część nieczystości była też spuszczana bezpośrednio do Zatoki na wysokości Zaspy.

Wskutek awarii przepompowni Ołowianka w maju do Motławy dostało się około 100 tysięcy metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków.

Awaryjny zrzut trwał niemal trzy dni, aż w przepompowni zainstalowano sprowadzony z Holandii silnik i uruchomiono pompę. Podczas zrzutu i przez wiele dni potem Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny badał stan wody w Zatoce Gdańskiej. W żadnej z próbek nie stwierdzono przekroczenia norm pod względem zawartości niebezpiecznych bakterii: woda nadawała się do kąpieli. Także kontrole prowadzone przez inne instytucje, w tym Instytut Morski, nie wykazały, aby awaryjny zrzut przyniósł trwałe szkody środowisku.

Źródło: Radio Zet, Radio Gdańsk

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj