1 / 4

Co zrobić z miejscami, gdzie do tej pory znajdowały się składowiska odpadów? Dobrym rozwiązaniem jest stworzenie na takim terenie np. farmy fotowoltaicznej. Ale dr Marek Goleń z SGH, licencjonowany pilot paralotniowy, ma inny pomysł na wykorzystanie składowisk.

Epoka składowania odpadów powoli odchodzi w przeszłość. Polska stopniowo realizuje program zamykania składowisk, co podyktowane jest unijną hierarchią postępowania z odpadami oraz polityką transformacji unijnej gospodarki z modelu linearnego do gospodarki o obiegu zamkniętym.



Jak efektywnie przeprowadzić rekultywację składowisk odpadów? Serdecznie zapraszamy na konferencję Abrys, która odbędzie się w dniach 28.02. – 02.03.2017 r, w Świeradowie-Zdroju!

 


W tym kontekście pojawiają się dylematy, co zrobić z zamykanymi składowiskami, żeby były to obiekty nie tylko przypominające o ich przeszłości. Celem niniejszego artykułu jest zarysowanie propozycji takiej eksploatacji i rekultywacji składowisk, która po zamknięciu i rekultywacji składowiska umożliwiłaby wykorzystanie tych sztucznych wzniesień w paralotniarstwie.

Paralotniarstwo to najtańszy i najbardziej powszechny ze sportów lotniczych. Do jego uprawiania w wersji bez napędu (silnika) paralotniarz na plecach, poza sprzętem i uprawnieniami, potrzebuje szczególnych warunków terenowych i atmosferycznych. W dużym skrócie potrzebne jest wzniesienie o odpowiedniej przestrzeni startowej, zbocze wzniesienia o odpowiednim nachyleniu i deniwelacji, bezpieczne lądowisko, brak opadów atmosferycznych oraz niezbyt silny wiatr prostopadły do zbocza lub z niewielkim odchyleniem. Loty wykonuje się wyłącznie w dzień. Wszystkie te warunki razem wzięte sprawiają, że paralotniarze w Polsce mają niewiele miejsc do latania, a te, które są dostępne, zwykle nie są zbyt atrakcyjne, zwłaszcza dla osób początkujących. Polska jako kraj nizinny jest szczególnie uboga w naturalne wzniesienia, gdzie możliwe jest uprawianie paralotniarstwa. W górach natomiast zwykle chroni się przyrodę za pomocą parków narodowych i rezerwatów, co również uniemożliwia uprawianie tego sportu.

Stworzenie sztucznego wzniesienia w oparciu o składowisko odpadów raczej nie uczyni z danej miejscowości raju dla paralotniarzy (zbyt małe wysokości względne), ale stanowi dużą szansę na uatrakcyjnienie zrekultywowanego składowiska i lokalne przyciąganie turystyki szczególnie poprzez możliwość prowadzenia szkoleń paralotniowych.

Naturalne wzniesienia zwykle nadają się do wykorzystania tylko przy jednym konkretnym kierunku wiatru, więc miejsca do latania dobiera się do pogody. Tymczasem szczególną przewagą sztucznego wzniesienia nad naturalnymi może być wykorzystanie kilku lub nawet wszystkich stoków, dzięki czemu kierunek wiatru nie będzie miał wpływu na możliwość wykonywania lotów. Istotne jest zatem właściwe ukształtowanie terenu (w tym bryły składowiska), które powinno rozpocząć się nie dopiero po rozpoczęciu rekultywacji, ale już pod koniec eksploatacji.

Temat ten najlepiej omówić na przykładzie, którym będzie składowisko w Pruszkowie. Składowisko w Pruszkowie na jednym ze stoków (foto, mapa) ogólnie ma dobre warunki terenowe do wykonywania lotów. Stok jest wystarczająco wysoki (ok. 40m), ma odpowiednie stałe nachylenie (ok. 45 stopni), i jest wystarczająco długi (ok. 150m), by przy właściwym wietrze umożliwić wykonanie nie tylko krótkich lotów z góry na dółale również dłuższych lotów wykorzystujących tzw. żagiel zboczowy (schemat: strefa wznoszeń – E), gdzie strumień powietrza uzyskuje wektor pionowy przekraczający tempo opadania paralotni względem powietrza, co umożliwia dłuższe utrzymanie się w powietrzu, a nawet wyjście kilkadziesiąt metrów ponad startowisko. Jednak przy bliższym badaniu terenu w szczegółach miejsce to nadaje się do latania w zasadzie tylko dla pilotów z dużym doświadczeniem i dobrą techniką startów i lądowań z uwagi na drobne mankamenty znacznie pogarszające bezpieczeństwo.

Największym zagrożeniem dla paralotniarzy są zawsze turbulentne warunki w powietrzu. Niekiedy potrafią one w dużym stopniu lub nawet całkowicie załamać skrzydło, doprowadzając do zaniku znacznej części lub całej siły nośnej, co może skutkować upadkiem pilota. Szczególne niebezpieczeństwo turbulencje stanowią na niskiej wysokości i przy samej ziemi (tzn. na startowisku i lądowisku), gdzie pilot nie ma czasu na wyjście z sytuacji zagrożenia (paralotnie są tak konstruowane, żeby szybko odzyskiwać kształt po wyjściu z turbulencji). Każda przeszkoda terenowa generuje przy wietrze mniejsze lub większe turbulencje (rotory). Na schemacie zostały one oznaczone zawiniętymi strzałkami.

skladowisko-paralotnia

Opisywane miejsce charakteryzuje się w zasadzie wszystkimi mankamentami, które utrudniają loty. Drzewa i krzewy występują na lądowisku (A), na stoku (D) oraz na startowisku (F i G). W dodatku tuż u podnóża zbocza występuje rów (C) powodujący ryzyko urazu przy lądowaniu (lądowisko powinno być płaskie). Rów ten jest najmniejszym z mankamentów, gdyż lądowania w tym miejscu można łatwo uniknąć. Nieco dalej od zbocza przebiega jezdnia drogi publicznej z oświetleniem ulicznym (B), którą ominąć nieco trudniej, ale dla wprawnego pilota też nie stanowi to problemu. Szczególnie dużym utrudnieniem w wykonywaniu lotów jest podwójny próg zbocza. Ostro załamująca się bryła składowiska (F i G) dodatkowo obsadzona krzewami w zasadzie uniemożliwia starty. Nawet bez krzewów już z samego załamania się bryły mogą powstawać rotory znacznie pogarszające bezpieczeństwo startu.

Uzyskanie linearnego przepływu powietrza (czyli bez rotorów) można uzyskać, pozbywając się w tym miejscu krzewów i wypełniając zagłębienie terenu między progami. Nie jest to konieczne na całej długości stoku – wystarczy kilkanaście metrów przestrzeni. Startujący paralotniarz miałby wtedy stok o łagodnie zmieniającym się nachyleniu (krzywizna), co znacznie ułatwia oderwanie się od ziemi podczas rozbiegu. Ponadto, przygotowując stok do wykonywania lotów, warto unikać krzewów i drzew na zboczach (D). Szczególnie ważne jest też dobre przygotowanie lądowiska (dolnego). Powinna być to możliwie duża strefa równego trawiastego terenu bez jakichkolwiek przeszkód zwłaszcza od strony nawietrznej. Im większa powierzchnia lądowiska tym mniej doświadczeni piloci zechcą skorzystać z takiego miejsca do latania (a zatem możliwe będzie prowadzenie szkoleń). Przy dużym składowisku warto pomyśleć też o lądowisku górnym (H) dla pilotów, których umiejętności pozwolą na uzyskanie w czasie lotu odpowiedniej wysokości ponad startowiskiem.

Paralotniarstwo jest sportem ekstremalnym. Pojawiają się zatem dylematy natury prawnej o odpowiedzialność udostępniającego teren w związku z wypadkami, które mogą się przecież zdarzyć. Prawo regulujące to zagadnienie stanowi wyraźnie, że władający terenem nie ponosi żadnej prawnej odpowiedzialności za wypadki. Nie można również od niego uzyskać żadnych odszkodowań z tytułu kosztów leczenia. Jedynymi, którzy prawnie i majątkowo odpowiadają za wypadki (oraz wyrządzone szkody osobom trzecim), są zawsze piloci i ich ubezpieczyciele. To pilot ma ocenić warunki terenowe oraz atmosferyczne i odnieść je do swojego poziomu umiejętności. Władający terenem może jedynie obawiać się skutków w obszarze wizerunkowym (nikt nie chce przecież, żeby na jego terenie dochodziło do nieszczęść), ale dużej części wypadków można uniknąć sprawdzając uprawnienia i polisy ubezpieczeniowe pilotów podczas wstępu na obiekt. Wykonywanie lotów bez uprawnień jest w Polsce przestępstwem. Ubezpieczenia nie są obowiązkowe, ale władający terenem może postawić takie warunki korzystającym.

Jako pilot paralotniowy, życzę Państwu miłego bujania w obłokach podczas rozważania tematu. Polecam się również do dodatkowych konsultacji podczas konferencji „Eksploatacja i rekultywacja składowisk odpadów” w Świeradowie-Zdroju, gdzie zaprezentuję pogłębiony referat na powyższy temat.


Marek Goleń,
licencjonowany pilot paralotniowy Słowackiego Stowarzyszenia Pilotów Amatorów,
nr licencji 4-84

Czytaj więcej

Skomentuj