1 / 5

Trzy wielkie góry zużytych opon znaleziono w Cewicach koło Lęborka. Leśnicy oceniają, że ktoś musiał zadać sobie wiele trudu, by wywieźć je do lasu, bo musiał odbyć kilka kursów. Śmieciarza szuka już policja, a leśnicy w internecie apelują o pomoc w znalezieniu sprawcy.

W lesie w pobliżu Lęborka w województwie pomorskim znaleziono trzy wielkie góry zużytych opon samochodowych. W jednym miejscu było ich kilkadziesiąt, w dwóch pozostałych – aż po 400. Łącznie to ok. tysiąca opon. – Nie wiemy, jak można nie mieć sumienia do tego stopnia, żeby kilkoma kursami wywozić pełne samochody opon wprost do lasu – piszą leśnicy na swoim profilu na Facebooku.

Nadleśnictwo zwraca uwagę, że niemal wszystkie porzucone opony mają powycinane krawędzie, prawdopodobnie tym samym narzędziem. Umiejscowienie “zrzutowisk” świadczy, że sprawca dobrze znał lasy, w których porzucił opony. Do lasu jeździł busem, a nie samochodem ciężarowym, dlatego musiał wykonać kilka kursów.

Policja szuka sprawcy porzucenia opon. Na własną rękę robią to też leśnicy, prosząc o pomoc na swoim profilu na Facebooku. – Nie wiemy, kim jest człowiek, którego szukamy. Wierzymy natomiast w Was – obserwatorów tego profilu, waszych znajomych i przyjaciół.  Niech ludzie, którzy mają gdzieś podstawowe zasady funkcjonowania w naturze, nie czują się bezkarni – pisze Nadleśnictwo Cewice.

– Drodzy Państwo, jeśli macie pomysł gdzie szukać sprawców, domyślacie się jaki cel miało wycinanie opon, albo zwyczajnie wiecie lub domyślacie się, kto może stać za tym zdarzeniem, dajcie nam znać – zachęcają.

Leśnicy obawiają się, że – jeżeli sprawca nie zostanie ustalony – będą musieli pokryć koszty usunięcia i utylizacji opon. Jeśli tak się stanie, nadleśnictwo zapłaci od 10-15 tys. zł z publicznych pieniędzy. Przyznają, że w przypadku złapania sprawcy na gorącym uczynku może on dostać mandat do 500 zł, ale sprawę można też skierować na drogę sądową, wtedy konsekwencje dla sprawcy mogą być poważniejsze.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

7 Komentarze

  1. Sprawa wydaje się prosta. Skoro wycięto część karkasu, w której zwykle znajduje się osnowa metalowa (druciana), to znaczy, że opony były przygotowywane do produkcji granulatu gumowego. Prawdopodobnie coś poszło nie tak, czyli np. nastąpiła awaria instalacji, albo działalność się “zamknęła” z końcem roku. Wystarczy sprawdzić zezwolenia na zabieranie lub/i przetwarzanie odpadów o kodzie 16 01 03 starostwie powiatowym i wszystko będzie jasne. Nie zrobił tego żaden punkt wymiany opon, bo wówczas byłyby całe, nie zrobił tego miłośnik zbierania złomu, bo w tym przypadku nie warta skórka wyprawki, ponieważ metalu w oponach samochodowych jest tyle, co kot napłakał. Nie zrobił też tego nikt z daleka, bo koszty transportu są zbyt duże. W okolicach Lęborka nie ma też żadnej cementowni (najbliższa to “Kujawy”, jakieś 380 km od Lęborka), w której opony mogłyby być współspalane, zatem w grę wchodzi wyłącznie instalacja do produkcji granulatu gumowego.

  2. Ssanie i jeszcze raz ssanie. Trzeba w kraju wytworzyć ssanie na surowce wtórne. Wtedy wszystko będzie OK. Jakby na to nie patrzeć, to jest zadanie dla rządu. Proszę o jak najszybsze podjęcie kroków w tym temacie. 30-letnie zaniechania w tym temacie, to stosunkowo zbyt długo.
    Jestem zdecydowanym antykomunistą, ale skupy makulatury czy skupy butelek szklanych były bardzo dobrym rozwiązaniem w zamierzchłych czasach PRL-u. Może warto przyjrzeć się na tym rozwiązaniom. Podobnie, widok osób wędrujących do sklepu z pustą butelką na mleko i wracającego z pełną. Czy to komuś uwłaczało ? Nie wszystko należy potępiać w czambuł.

  3. Czyli jeśli Państwo zadbałoby o to, że firmom opłacałoby się zebrać opony i sprzedać to na pewno wywieźliby je do lasu ….
    Ehh, dlaczego w kraju jest tak mało instalacji zajmujących się recyklingiem opon? Pytanie do portalu komunalnego !
    Korzyści dla firm w zakresie oddanie odpadów do właściwych instalacji = brak problemu z odpadami 😉 chyba to się nazywa LOGIKA!!!

Skomentuj