– Polska powinna wyciągnąć wnioski z doświadczeń innych i unikać budowania wielkich, drogich instalacji, a zamiast tego stawiać na bardziej efektywne kosztowo sposoby zagospodarowania odpadów, takie jak selektywna zbiórka u źródła – mówi Georges Kremlis z Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska Komisji Europejskiej w rozmowie z Lechem Bojarskim.

Lech Bojarski: Wprowadzanie w życie unijnego prawa jest dla krajów takich jak Polska wielkim wyzwaniem. I to nawet po 10 latach od naszej akcesji. Jak w Pana opinii radzimy sobie z tym? Jakie są nasze mocne i słabe strony?

Georges Kremlis: Generalnie Polska jako duży nowy kraj w UE radzi sobie relatywnie dobrze, mimo że istnieją problemy środowiskowe wynikające z przeszłości oraz problemy pojawiające się wskutek gwałtownego rozwoju kraju, w którym wiele inwestycji jest realizowanych naraz. Ponadto, jako nowy członek Unii, Polska musi nadrabiać zaległości i wdrażać dyrektywy środowiskowe. Musi zapewnić zgodność z nimi na każdym szczeblu administracyjnym, co czyni wdrażanie pewnych unijnych regulacji jeszcze trudniejszym. Ale koniec końców Polska idzie w dobrym kierunku.

CCJ 300 x 250

Skupmy się na odpadach. Które dyrektywy wypełniamy z największym opóźnieniem?

Macie kłopoty z ramową dyrektywą odpadową, bardzo ważne jest też stosowanie się do hierarchii postępowania z odpadami. Musicie pamiętać, że spalarnie odpadów nie będą cudownym rozwiązaniem dla kraju. Trzeba kierować się zasadami wynikającymi z hierarchii postępowania z odpadami, a więc przede wszystkim ograniczać ich produkcję, zwiększać ponowne użycie i recykling, a także zmierzać w kierunku wykorzystania odpadów do produkcji energii, co jest bardziej przyjazne środowisku niż samo spalanie. Ponadto, dotąd głównym sposobem zagospodarowania odpadów w Polsce było składowanie, a to się musi zmienić. Wiele jest do zrobienia w kwestii odpadów komunalnych, ale także odpadów innego typu, w tym niebezpiecznych. Poza tym potrzebujecie nowych planów gospodarki odpadami – i to na poziomie zarówno regionalnym, jak i krajowym. To są warunki ex-ante, które musicie spełnić, aby mogły zostać uruchomione środki z nowej perspektywy finansowej. Dopóki ich nie wypełnicie, nie będzie można wydać żadnych unijnych pieniędzy, za wyjątkiem tych na niektóre „bezpieczne projekty”, które i tak zostałyby przyznane, nawet bez spełnienia warunków ex-ante. Do takich projektów można zaliczyć przygotowanie do ponownego użycia i recyklingu, jako przykład mądrego inwestowania w selektywną zbiórkę odpadów oraz akcje zwiększające świadomość ekologiczną wśród mieszkańców, związaną z postępowaniem z odpadami w gospodarstwach domowych. Inny ważny sektor to gospodarka ściekowa, gdzie wiele jest jeszcze do zrobienia. Kończą się okresy przejściowe. Nie tylko duże aglomeracje, ale też mniejsze aglomeracje, o populacji powyżej 2000 RLM będą musiały zbudować sieci kanalizacyjne i oczyszczalnie ścieków. Ilość środków unijnych przeznaczonych na gospodarkę wodno-ściekową jest znacząca i będzie wymagane określenie strategii, co powinno zostać zrobione, aby zgodność z dyrektywą ściekową osiągnąć. Sporo do zrobienia pozostaje też w kwestii właściwego przygotowania drugiego cyklu Planów Gospodarowania Wodami w dorzeczach, jako że pierwszy cykl Planów nie został przygotowany właściwie. Było w nim wiele niedociągnięć i słabości, co utrudniało płynną absorpcję funduszy unijnych. Musieliśmy zgodzić się na zaproponowane przez polskie władze masterplany dla Wisły i Odry, które miały na celu uzupełnienie luki w pierwszych PGWD dotyczącej wypełnienia warunków koniecznych, aby moc zastosować derogację zgodnie z Ramowa Dyrektywa Wodna, i które miały umożliwić współfinansowanie projektów przeciwpowodziowych w okresie programowania na lata 2014-2020. Jednakże ze względu na niedociągnięcia tworzonych master planów unijne dofinansowanie projektów, które negatywnie wpływają na wody powierzchniowe i podziemne, zostało odłożone w czasie, dopóki poprawione drugie Plany Gospodarowania Wodami na obszarach dorzeczy nie będą gotowe i pozytywnie ocenione przez Komisję Europejską. Pomimo wspomnianych problemów w okresie programowania 2007-2013 trzy główne oraz ponad 90 mniejszych projektów przeciwpowodziowych zostało pozytywnie wdrożonych z udziałem środków unijnych. Ważne, by mieć jasny obraz sytuacji i pilnować właściwego wdrażania ramowej dyrektywy wodnej. To niezwykle istotne, ponieważ stwarza ona ramy systemowe dla wszystkich inwestycji wodnych, nie tylko w obszarze gospodarki ściekowej, ale też innych inwestycji, które wpływają na wody powierzchniowe i podziemne, włączając w to projekty przeciwpowodziowe. I ostatni, choć nie mniej ważny problem dotyczy zanieczyszczenia powietrza pyłami PM10. W tej sprawie Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciw 17 krajom członkowskim.

Aż sześć z 10 miast z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w Unii znajduje się w Polsce…

To wynik stosowania przez lata niewłaściwych sposobów ogrzewania, rodzaju transportu emitującego zanieczyszczenia itp. Zanieczyszczenie powietrza ma wiele źródeł i jest jednym z bardzo ważnych obszarów działania Komisji Europejskiej.

Wróćmy do gospodarki odpadami. Wiele projektów w tym obszarze, w tym np. związanych z mechaniczno-biologicznym przetwarzaniem odpadów komunalnych, budzi kontrowersje. Nowo budowane zakłady mają czasem zbyt dużą przepustowość, mówi się, że powstają trochę, jako pomniki lokalnych władz. Jak Komisja Europejska może zapobiegać takim sytuacjom? Wstrzymując dotację?

W poprzedniej perspektywie finansowej Polska otrzymała ogromną kwotę pieniędzy z UE, a w nowej będzie to jeszcze większa suma – 81 mld euro, z czego znacząca część przeznaczona zostanie na ochronę środowiska. Ważne, by wydawać pieniądze zgodnie z wymogami prawnymi Wspólnoty, dlatego w przypadku dużych projektów, które oceniamy i zatwierdzamy, zawsze upewniamy się, czy spełniają wszystkie środowiskowe normy. Oczywiście, nie patrzymy na wszystkie projekty, oglądamy je dopiero przy ocenie ex post albo przyglądamy się im w przypadku pojawienia się jakiejś skargi. Komisja Europejska zawsze ma możliwość finansowej korekty albo nawet zawieszenia dofinansowania projektu, jeśli wygląda na to, że jest on niezgodny z wymogami. To środek ostateczny. Polska zebrała już sporo doświadczeń, jesteście dużo ostrożniejsi przy ocenie projektów pod kątem zgodności z określonymi dyrektywami. Z jednej strony wydawanie unijnych pieniędzy jest ważne w kontekście budowy infrastruktury chroniącej środowisko, której Polska potrzebuje szczególnie w zakresie gospodarki wodno-ściekowej czy odpadami, z drugiej zaś trzeba się upewnić, że nawet środki przeznaczone na inwestycje niezwiązane bezpośrednio ze środowiskiem, takie jak budowa autostrad, wydawane są zgodnie z dyrektywami środowiskowymi. Ale wracając do pytania, wydaje mi się, że podejście do odpadów w Polsce nie zawsze było właściwe. Na przykład władze jednego z województw uważały, że aby poradzić sobie z odpadami, potrzebują w regionie instalacji MBP i do tego dużej spalarni. Tymczasem zgodnie z tendencją i programami zapobiegania powstawania odpadów ich ilość w przyszłości ma się zmniejszać. Nie każdy region będzie więc potrzebował wielkiej instalacji do przetwarzania odpadów. Jedna może przecież służyć kilku regionom. Co więcej, przy mniejszej produkcji odpadów oraz większym poziomie ponownego użycia i recyklingu instalacji do utylizacji odpadów potrzeba będzie mniej. Wszyscy wiemy, że Niemcy i Szwecja posiadają duże instalacje, które musza importować RDF jako paliwa, ponieważ te instalacje włączone są w sieć wytwarzającą energię elektryczną. Potrzebują więc odpadów by moc funkcjonować. Polska powinna wyciągnąć wnioski z doświadczeń innych i unikać budowania wielkich, drogich instalacji, a zamiast tego stawiać na bardziej efektywne kosztowo sposoby zagospodarowania odpadów, takie jak selektywna zbiórka u źródła, aby ograniczyć ilość odpadów, aby wydzielić odpady organiczne, które potem mogą być wykorzystane jako surowiec do produkcji kompostu, nawozów czy biogazu. I właśnie tego typu działania prowadzone w wymiarze strategicznym należy promować – zamiast podejścia: „Zbuduję zakład MBP i spalarnię, więc swój problem zagospodarowania odpadów rozwiążę”.

Ale władze lokalne w Polsce często właśnie tak myślą.

Bo tego typu inwestycje przynoszą zysk. Dla władz jest to pewnie szansa na nowe miejsca pracy albo zatrudnienie dla lokalnej ludności przy budowie itp. To prawda, że odpady to biznes, ale nie można robić interesów, nie patrząc szerzej. Można generować zysk, prowadząc gospodarkę odpadami w inny sposób, istnieje wiele nowych, bardziej przyjaznych środowisku sposobów i technologii zagospodarowania odpadów. Ponadto ponowne użycie oraz recykling tworzą więcej miejsc pracy niż spalanie odpadów.

Jaki kraj może być dobrym przykładem dla Polski w gospodarce odpadami?

Dobre praktyki można znaleźć wszędzie, nie wskazywałbym jednego lub dwóch krajów, w których wszystko jest wzorcowe. Ale np. Niemcy, wyłączając kilka zbyt dużych spalarni, rozwinęły bardzo dobry system selektywnej zbiórki i recyklingu, co pozwoliło im osiągnąć bardzo wysokie cele w tym zakresie. Polska, będąc na początku drogi, powinna szukać dobrych praktyk w całej Europie i unikać stawiania na duże spalarnie. Oczywiście, Komisja Europejska nie powie wam, jak macie to robić. Trzeba przeanalizować ilość odpadów, jaka jest i będzie produkowana, jaka będzie tendencja, jeśli w pełni wdrożycie program zapobiegania powstawania odpadów i przy założeniu osiągnięcia określonych celów dotyczących ponownego użycia i recyklingu. Za 10 lat będziecie mieli znacznie mniej odpadów, ponieważ z tego, co kierowane będzie do spalania, trzeba będzie wyodrębnić wszystko, co można poddać recyklingowi w tym odpady organiczne będą musiały być zbierane osobno. Przy dobrze rozwiniętej selektywnej zbiórce może się okazać, że do spalania pozostanie bardzo niewiele odpadów. Spalanie odpadów może być więc przejściowym rozwiązaniem, ale na pewno nie jest to sposób zagospodarowania odpadów w dłuższej perspektywie.

Komisja Europejska poprzez dyrektywy wyznacza tylko, jakie cele powinniśmy osiągnąć, nie mówi zaś, jak to zrobić.

Mówi jedynie, że należy je osiągnąć, kierując się hierarchią postępowania z odpadami. Im wyżej jesteście w piramidzie postępowania z odpadami, tym lepiej. Nie można postawić jedynie na spalanie, bo, co prawda, jest wyżej w hierarchii niż składowanie, ale są przecież cele nakazujące osiągnięcie do 2020 r. poziomu 50% recyklingu tworzyw sztucznych, papieru, metali i szkła. Możecie więc spalać tylko to, co pozostanie po spełnieniu tego kryterium. Co więcej, trzeba mieć na uwadze, że taki poziom będzie bardzo trudno osiągnąć poprzez sortownie, więc być może trzeba będzie wprowadzić selektywną zbiórkę już w gospodarstwach domowych. Instalacje produkujące energię z odpadów nie są złym rozwiązaniem, ale trzeba unikać przewymiarowanych zakładów, które będą zależne od napływu odpowiednio dużego strumienia odpadów.

Komisja Europejska zaprezentowała w ubiegłym roku dokument „Ku gospodarce o obiegu zamkniętym. Zero odpadów dla Europy”. Ale później propozycje te wycofano, co spotkało się z dużą krytyką. W przygotowaniu jest nowy pakiet, co się w nim znajdzie?

Nowy pakiet będzie bardziej ambitny i będzie uwzględniał modele zrównoważonej produkcji i zużycia, w ślad za pomysłem na cyrkulacyjną gospodarkę i efektywne wykorzystanie zasobów. Nowa propozycja wykracza poza cele z poprzedniej wersji i odznacza się bardziej kompleksowym podejściem. Do dyskusji pozostaje to, czy nowe cele wyznaczone zostaną do 2025 r., czy też w innym horyzoncie czasowym, ponieważ będzie to zależało od powstawania nowych miejsc pracy i innych tematów zależnych od wzrostu gospodarczego.

Polskie władze były sceptyczne już co do pierwszej propozycji i zapowiedziały protesty w tej sprawie, ponieważ uznały, że stawiane cele były zbyt ambitne.

Rozmawialiśmy o tym z reprezentantami Ministerstwa Środowiska i województw. Były obawy co do celów. Dla krajów takich jak Polska, w których gospodarka odpadami jest na wczesnym etapie rozwoju, takie cele byłoby trudno osiągnąć. Nowe podejście Komisji wymaga na pewno dyskusji i oceny możliwych skutków.

Czy jest możliwość, że dla takich państw jak Polska mogłyby zostać wyznaczone różne cele, uwzględniające ich poziom rozwoju w tej dziedzinie?

Zgodnie z wykładnią dyrektyw środowiskowych i prawem wynikającym z Traktatu lizbońskiego, można zastosować pewne wyjątki w kwestii czasu trwania okresów przejściowych lub zróżnicowania celów w powiązaniu z wydłużeniem okresu, w którym kraje te mają je osiągnąć. W dotychczasowej praktyce niższe cele nie były zbyt powszechną opcją, ponieważ mogą prowadzić do sytuacji arbitralnych. Jakkolwiek, na podstawie analizy poszczególnych przypadków, można rozważyć taką opcję dla niektórych odległych (izolowanych) lub górskich obszarów (ale nie całego kraju), takich jak na przykład greckie wyspy, które są izolowane i gdzie trudno zarządzać odpadami w ten sam sposób jak w przypadku terenów miejskich lub wiejskich. Ważne, aby zmierzać we właściwym kierunku i we wszystkim, co będzie robione, kierować się ideą ograniczania produkcji odpadów. Trzeba więc wytwarzać produkty o wyższej jakości, które – zamiast stać się odpadem – będzie można ponownie wykorzystać lub poddać recyklingowi, a jeśli już staną się one odpadem, to by miał on jak najmniejszy wpływ na środowisko. A zatem, mimo że nie ma jeszcze nowego pakietu, Polska już teraz powinna iść w tym kierunku poprzez promowanie ekoinnowacji i poszukiwanie alternatywnych technologii.

Czego może oczekiwać branża odpadowa w najbliższym czasie ze strony Komisji? Powinna się czegoś obawiać?

Nie. Powiedziałbym, że gospodarka odpadami jest wyzwaniem, a zarazem szansą. Może być dziedziną bardzo wydajną i przynoszącą zyski małym i średnim przedsiębiorstwom. Unia Europejska promuje efektywne wykorzystanie surowców i gospodarkę o obiegu zamkniętym, dlatego odpady nie są już uważane za coś, czego chcemy się pozbyć albo co chcemy mieć jak najdalej od siebie. Odpady mogą być surowcem i na tym polega nowe podejście UE. Musimy podnieść wartość tego surowca, aby stał się faktycznie wartością dodaną. Do Polski napływa dużo pieniędzy z UE, które mogą wspomóc rozwiązanie wielu problemów, z jakimi się zmagacie. Powiedziałbym jednak, idźcie prosto w kierunku najlepszych dostępnych technologii i procesów i nie powtarzajcie błędów innych krajów.

Rozmawiał Lech Bojarski

Wywiad pochodzi z czerwcowego numeru “Przeglądu Komunalnego” (6/2015)

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Zobaczymy jak poradzą sobie powstające spalarnie. Dla przypomnienia, żeby miały co spalać, złamano zasadę bliskości. A i tak szykuje się wielka afera, bo będą musiały konkurować z przewymiarowanymi MBP. A żdaen rozsądny samorząd nie pozwoli żeby opłaty mieszkańców za odpady “wypływały” poza region.

  2. O czym ten Pan Kremlis mówi ? Policzmy ile my mamy spalarni a ile mają we Francji czy w Niemczech które cytuje ów specjalista. Francja 120, Niemcy pewno około 60, Polska ? Ile Polska – TRZY Warszawa i prawie Kraków i prawie Bydgoszcz.
    Budowane Konin, Szczecin, Białystok, Poznań. To razem będzie ile – 7 słownie siedem. To gdzie nam do 60. I tak jeszcze króluje w Polsce składowanie, mimo budowy szeregu instalacji MBP ale spalarni nie mamy. Nie wolno słuchać Pana Kremlisa i twierdzić że spalarni nam wystarczy. Bo 7 to liczba chyba jeszcze nie wystarczająca. Być może Niemcy przy swojej liczbie 60 instalacji doszli do wniosku że popełnili błąd i jest tego za dużo, nam też nie wolno popełniać błędów i budowa następnych spalarni w Polsce winna być przemyślana i poparta rzetelnymi analizami bilansowymi odpadów w poszczególnych regionach przewidzianych do termicznego unieszkodliwiania. A takie aglomeracje Polskie jak Łódź, Wrocław, Trójmiasto, Katowice – tam odpady wyparują ?Więc nie mówmy Panie Kremlis takich rzeczy.

Skomentuj