Przepisy prawne dają możliwość tworzenia spółdzielni energetycznych na terenach wiejskich, ale w praktyce ich nie ma – ocenili we wtorek, 6 lipca posłowie z sejmowej komisji rolnictwa. Spółdzielnię można zarejestrować dopiero po zbudowaniu instalacji, a to trwa – odpowiadała wiceminister rolnictwa Anna Gembicka.

Posiedzenie sejmowej komisji rolnictwa poświęcone było rozwojowi Odnawialnych Źródeł Energii na obszarach wiejskich. Posłowie m.in Doroty Niedziela (KO), Jarosław Sachajko (Kukiz15), Kazimierz Plocke (KO), zwracali uwagę, że energia odnawialna na terenach wiejskich rozwija się słabo, rolnicy nie wykorzystują możliwości, gdy tymczasem OZE może stać się „kołem zamachowych” dla rozwoju wsi, tak jak to ma miejsce np. w Austrii.

Zdaniem Ryszarda Wilczyńskiego (KO), w Polsce potrzebne jest stworzenie warunków do powstawania grup prosumenckich (np. sąsiadów), a nie dużych spółdzielni. Zauważył, że są duże możliwości umieszczania instalacji np. fotowoltaicznych na dachach budynków gospodarczych. Podkreślił, że istotne jest, by w takich grupach uczestniczyły gminy, które mogą wykorzystywać energię na cele komunalne.

Były minister Jan Krzysztof Ardanowski (PiS) przypomniał, że realizowany jest projekt „Renaldo”, który ma pomoc w przygotowaniu do zakładania spółdzielni energetycznych w Polsce. Projekt będzie realizowany przez około 2,5 roku i obejmie m.in. wybór sześciu gmin do udziału w nim, analizę lokalnych zasobów energetycznych oraz przygotowanie propozycji rozwiązań przynoszących jak najwięcej korzyści dla lokalnych społeczności, przygotowanie do utworzenia spółdzielni energetycznych w wybranych gminach.

Zdaniem posła, nie wszystkie OZE przynoszą jednak korzyści. Np. w Polsce nie ma zgody na stawianie dużych wiatraków. Problemem może też być wytwarzanie biopaliw drugiej generacji, gdyż ograniczy to uprawy rzepaku i buraków cukrowych. Według Ardanowskiego, najbardziej perspektywicznym na wsi jest rozwój biogazowni.

Powstawanie spółdzielni energetycznych jest możliwe na mocy ustawy z 2019 r. o odnawialnych źródłach energii.

Spółdzielnia ma pełną swobodę wyboru rodzaju instalacji, ich możliwych lokalizacji, a także zasad wzajemnych rozliczeń za wytwarzaną i zużywaną energię. W przypadku wytwarzania energii elektrycznej przewidziano tzw. opust oraz zwolnienie z części kosztów dystrybucji energii i innych opłat.

Spółdzielnia może prowadzić działalność na obszarze gminy wiejskiej lub miejsko-wiejskiej lub na obszarze nie więcej niż trzy tego rodzaju gmin bezpośrednio sąsiadujących ze sobą. Liczba członków spółdzielni nie może być większa niż 1000.

Przedmiotem jej działalności może być: wytwarzanie energii elektrycznej w instalacjach o łącznej zainstalowanej mocy nieprzekraczającej 10 MW, przy możliwości pokrycia w ciągu roku nie mniej niż 70 proc. potrzeb energetycznych spółdzielni i jej członków, lub wytwarzanie ciepła w instalacjach o łącznej mocy cieplnej nieprzekraczających 30 MW lub wytwarzanie biogazu w instalacja o rocznej wydajności nie większej niż 40 mln m sześc.

Spółdzielnia energetyczna musi być zarejestrowana w wykazie spółdzielni energetycznych prowadzonym przez dyrektora generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Aktualnie zarejestrowana jest tylko jedna spółdzielnia energetyczna, działająca na terenie gmin Raszyn, Michałowice i Nadarzyn. Jak wyjaśnił przedstawiciel KOWR, jej członkami są obecnie trzy podmioty prawne. Posiadają one dwie instalacje o mocy 19 kilowatów. – Jest to nieduża spółdzielnia energetyczna, planowane jest tam kolejne przyjmowanie członków – wyjaśnił.

Wiceminister Gembicka odpowiadając na pytania posłów zwróciła uwagę, że powstawanie spółdzielni energetycznej jest procesem bardzo długotrwałym i wymaga przede wszystkim inicjatywy i porozumienia potencjalnych członków spółdzielni, tj. rolników, mieszkańców, przedsiębiorców, jednostek samorządu terytorialnego.

Podkreśliła, że spółdzielnia może być zarejestrowana dopiero po wykonaniu instalacji, a to z kolei wymaga czasu. Z informacji docierających do resortu wynika, że w wielu gminach trwają prace w zakresie organizowania się społeczności lokalnych w celu powołania spółdzielni energetycznych.

–Zakładamy, że podobnie jak to miało miejsce w Niemczech, proces tworzenia pierwszych spółdzielni energetycznych może trwać kilka lat – zaznaczyła Gembicka.

Czytaj więcej

Skomentuj