Jeśli irytują się wszechobecne, walające się po plaży śmieci i nie chcesz dłużej wypoczywać wśród pustych butelek, puszek i niedopałków papierosów, to rozwiązanie jest proste – podaj się za posła. „Fakt” udowodnił, że to działa.

Dziennikarze „Faktu”, urządzili małą prowokację. Jeden z nich zadzwonił do Marcina Wargina, pełniącego obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sopocie. Podał się za pracownika urzędu wojewódzkiego i zapowiedział wizytę posłów z podkomisji do spraw turystyki.

"O godzinie 13 panowie posłowie mają lunch w restauracji przy plaży, potem w programie jest spacer brzegiem morza" – tłumaczył dziennikarz. "W związku z tym mamy do pana taką prośbę: czy jest pan w stanie zwrócić rano szczególną uwagę, żeby solidniej wysprzątali ten teren na plaży?".

MTP 300 x 250

"Na pewno dopilnuję, żeby wszystko było w porządku" – zapewnił dyrektor. I dotrzymał słowa. Już dwie godziny po telefonie zaczęły się porządki i trwały też następnego dnia rano. Uzbrojeni w worki na śmieci ludzie skrupulatnie czyścili plażę w miejscu, gdzie miała przebiegać trasa poselskiego spacerku. Uwijali się jak w ukropie – pisze "Fakt".

źródło: efakt.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj