W Parlamencie Europejskim kończą się właśnie dyskusje na temat planowanego poziomu emisji gazów cieplarnianych w roku 2030. Dyskusje nad Europejskim Zielonym Ładem wkraczają w decydującą fazę. O tym jak Green Deal powinien wyglądać, jakie niesie szanse i zagrożenie dla polskiego ciepłownictwa rozmawiali w poniedziałek, 14 września uczestnicy 24. Forum Ciepłowników Polskich.

Jeszcze do niedawna najważniejszym kryterium dla odbiorców ciepła była jego cena. Obecnie – jak mówił Jacek Szymczak prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie – najważniejsza jest jakość usług. Cena spadła na drugie miejsce, na trzecim znalazła się ekologia.

Polityka unijna zakłada przekształcenie gospodarki Wspólnoty w bardziej zasobooszczędną, która w roku 2050 ma osiągnąć zerowy poziom emisji gazów cieplarnianych netto. – To budzi obawy. To założenie odnosimy do ciepłownictwa systemowego. Czy jesteśmy w stanie to zrealizować? Kiedy? Czy będziemy mieli środki wspomagające? – pytał na wstępie Jacek Szymczak, prezes IGCP.

Mówił również o tym, że sektor ciepłowniczy zwraca uwagę, że gaz ziemny powinien być traktowany jako paliwo przejściowe. Jeśli tak się stanie polskie ciepłownictwo najpewniej będzie mogło liczyć na unijne wsparcie finansowe.

Karlis Goldstein – członek gabinetu komisarz ds. energii Kadri Simpson z Komisji Europejskiej podkreślił, że w ciągu pięciu lat KE ma przygotować plan działań na najbliższe 30 lat. – Polska ma jednak wyjątkowy miks energetyczny – zauważył Goldstein.

Jego zdaniem ogromne wyzwanie stanowi energooszczędność budynków, które pobierają niemal połowę zużywanej energii, z której większość wykorzystywana jest na ogrzewanie. Zdaniem eksperta KE nie da się przeprowadzić transformacji energetycznej bez szczególnego zwracanie uwagi na właśnie budynki. – Musimy zając się obecną słabą wydajnością budownictwa – zaznaczał Goldstein.

(R)ewolucja w gospodarce unijnej

Zgodnie z pierwotnymi założeniami Green Deal do 2030 r. redukcja gazów powinna wynieść 60 proc. W Parlamencie Europejskich kończą się właśnie ostatnie rozmowy z krajami członowskimi.

Jerzy Buzek, poseł Parlamentu Europejskiego, w którym w tym tygodniu ma odbyć się głosownie m.in. nad poziomem redukcji gazów cieplarnianych do roku 2030 w porównaniu do poziomów z roku 1990 r. (obecnie cel ten to 40 proc.). Zwiększenie celu ma mieścić się w przedziale 50-55 proc. Jak mówił Jerzy Buzek, najprawdopodobniej będzie to 55 proc. – Również pojutrze, będziemy głosowali Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który ma odpowiedzieć na problemy, z jakimi borykamy się w Polsce – przekonywał.

W projektach udało się zachować zapisy o zastępowaniu węgla gazem. Ma się to stać w ciągu 10-15 lat a gaz ma z czasem być wypierany przez wodór – Bardzo błędnym określeniem jest sprowadzanie Europejskiego Zielonego Ładu, do zamykania kopalń, co często, jak mówił Buzek, ma miejsce w Polsce. – To ogromny, bezprecedensowy program transformacji gospodarki – stwierdził Buzek.

Dodał też, że oparta obecnie na węglu gospodarka polska przegrywa konkurencję na “poziomie hurtowym” ze względu na opłaty emisyjne, ale też radykalny wzrost poziomu wydobycia. – Łatwo dostępne pokłady węgla nam się kończą. Sprowadzamy węgiel z zagranicy. Nie ma w nim bezpieczeństwa energetycznego – przestrzegał.

Małymi krokami w stronę OZE

Doradca Prezydenta RP, minister Paweł Sałek stwierdził: – Jestem jak najbardziej za inwestowaniem w OZE, ale uważam, że w naszym przypadku powinno to zająć więcej czasu. Warto pamiętać, że obecnie około 80 proc. systemów ciepłowniczych nie jest systemami wysokosprawnymi – przypomniał.

Same systemy są mocno rozproszone. Przedstawiciel Ministerstwa Klimatu Piotr Sprzączek uważa to za zaletę. – Dzięki temu, że w Polsce systemy ciepłownicze są rozdrobnione, będziemy w stanie wypracować rozwiązania, które będą możliwe do wdrożenia również w skali makro – przekonywał.

Jesteśmy na etapie wymiany inwestycyjnej. Urządzenia, które obecnie pracują zdąży się już zamortyzować, a część z nich po prostu zestarzeć. Produkcja ciepła oznacza coraz wyższe koszty. – Jeśli dziś mówimy o poziomie emisji umniejszonej o 55 proc., to macie państwo predykcję, żeby oszacować ile w 2030 r. może kosztować wytworzenie 1 GJ energii, przy zastosowaniu konkretnej technologii jej wytwarzania – stwierdził.

O wsparciu finansowym dla ciepłownictwa w Polsce mówił Artur Michalski, zastępca prezesa Zarządu NFOŚiGW. – Wykorzystajmy środki krajowe, bo one są naprawdę duże – przekonywał. Wymienił tu m.in. środki z programu „Ciepłownictwo powiatowe”, które mają zostać przekazane na modernizację małych sieci ciepłowniczych.

Wspomniał też, że jednym ważnym OZE w Polsce powinna być geotermia.

Odbywające się w Międzyzdrojach Forum Ciepłowników Polskich potrwa do środy, 16 września.

Czytaj więcej

Skomentuj