1 / 11

Fundacja Sendzimira wprowadza wodę kranową na salony. W ramach kampanii „Wpłyń na Wolną Wodę”, skierowanej do lokali gastronomicznych i ich gości, chce popularyzować serwowanie wody z kranu jako zachowanie proekologiczne, prowadzące do zmniejszenia ilości odpadów opakowaniowych.

O głównych założeniach i efektach akcji, specjalnie dla czytelników Portalu Komunalnego, opowiedziała Magdalena Wojtuch, koordynator projektu.

Martyna Matuszczak: W ostatnim czasie nie brakuje akcji promujących picie wody z kranu. Czy, Pani zdaniem, dzięki temu zauważalna jest zmiana podejścia ludzi do kranówki?

Magdalena Wojtuch: Już to, że sam temat picia kranówki zaistniał w naszej świadomości, jest znaczącą zmianą. Wodę z kranu zaczęto pić i podawać np. w urzędach miejskich, co jeszcze do niedawna było nie do pomyślenia. Coraz więcej samorządów decyduje się także na instalowanie poidełek w szkołach, podejmowane są starania o to, by plastikowe butelki nie miały wstępu na szlaki turystyczne. Kranówka stała się nawet produktem regionalnym. I wygląda na to, że to dopiero początek…

M.M.: Jesteśmy więc świadkami rewolucji. Ale dlaczego mamy się do niej przyłączyć? Proszę powiedzieć, jakie są główne korzyści płynące z rezygnacji z wody butelkowanej na rzecz picia wody z kranu?

M.W.: Spójrzmy na skalę zjawiska – dziś woda w plastikowych butelkach jest wszędzie: w domach, biurach, szkołach, kawiarniach i w praktyce łatwiej napić się właśnie jej niż np. prosić o szklankę kranówki. Nikt nie ma czasu zastanawiać się, ile zasobów, w tym energii, tworzyw, ale i samej wody, zużyto do produkcji wody butelkowanej i ile dwutlenku węgla przy tym wyemitowano. Coraz bardziej martwimy się smogiem nad naszymi miastami, a przecież na co dzień nie przeliczamy spalin, które każdego dnia wytwarzają te wszystkie ciężarówki dostarczające wodę do sklepów i restauracji. Wydaje nam się, że jeśli butelka trafi do recyclingu to już jest eko, ale przecież odbiór odpadów i ich przetwarzanie także wiąże się z zużyciem energii i zasobów. Woda w butelce kojarzy nam się ze zdrowiem i górskimi krajobrazami, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Polska zwyczajnie nie radzi sobie z plastikowymi butelkami: pijemy już o 40% więcej wody butelkowanej niż pięć lat temu, a tylko 24% tego rodzaju opakowań kierujemy do recyclingu. Dlatego zachęcam do zadania sobie ważnego pytania: jak rezygnacja np. z czterech butelek wody miesięcznie przełoży się na nasz indywidualny wpływ na środowisko? Można to obliczyć za pomocą naszego kalkulatora na stronie http://wodawolnaodbutelek.sendzimir.org.pl/kalkulator/.

Infografika 3 - Opakowania

 

M.M.: Wymiar ekologiczny to jedno, ale w jaki sposób chcecie Państwo przekonać konsumentów, że kranówka jest równie dobra jak woda butelkowana?

M.W.: Bezpośrednim celem kampanii nie jest namawianie do picia wody z kranu! Chodzi nam raczej o zwrócenie uwagi na problem ilości odpadów, które wytwarzamy, kupując wodę butelkowaną. Pokazujemy, iż picie kranówki może być alternatywą oraz że warto zastanowić się, czy i czym różni się np. woda stołowa czy źródlana od tej płynącej z kranu, poza tym, że jest opakowana? Bycie „eko” oznacza dokonywanie świadomych wyborów konsumenckich, a trudno to robić, kierując się stereotypami dotyczącymi kranówki. To nie przypadek, że zdecydowana większość, bo aż 75% ankietowanych Polaków, deklaruje, iż do picia kranówki zachęciłaby ich rzetelna kampania informująca o składzie wody oraz jej większa dostępność w miejscach publicznych. Temu właśnie służy projekt „Woda wolna od butelek”, w ramach którego m.in. przy użyciu strony internetowej przekazywane są fakty o jakości wody wodociągowej, a ponadto dzięki interaktywnej mapie wskazujemy miejsca, gdzie można się jej napić.

Infografika 2 - Woda z kranu duza

 

M.M.: Czy akcja „Wypłyń na Wolną Wodę” wzbudziła duże zainteresowanie restauratorów? W ilu lokalach w Polsce możemy ugasić pragnienie wodą z kranu?

M.W.: Myślę, że niemal w każdym lokalu gastronomicznym klient dostałby, i to raczej za darmo, wodę z kranu, jeśli by o nią poprosił. Nie oznacza to jednak, że restauratorzy chętnie serwują kranówkę z własnej inicjatywy albo np. oznaczają lokale naszymi nalepkami z napisem „Tu serwujemy wodę z kranu”. Wynika to m.in. z faktu, że większość z nich nie zetknęła się z taką praktyką albo nie wie, że w restauracjach na Zachodzie jest to powszechne i podobnie, jak podanie darmowej bagietki, świadczy o klasie lokalu. Tu również pokutują stereotypy dotyczące jakości wody z kranu, co szokuje w tym sensie, że każdy punkt gastronomiczny obowiązkowo bada wodę. Oczywiście np. w przypadku kawiarenek czy bistro prowadzący martwią się o spadek obrotów, ale w przypadku droższych restauracji aspekt ekonomiczny serwowania kranówki nie ma większego znaczenia. Ważny jest natomiast wizerunek, zatem część właścicieli lokali uznała, że podawanie wody z kranu może być skutecznym działaniem marketingowym i zdecydowała się przystąpić do naszej akcji.

M.M.: W jaki sposób klienci mogą znaleźć miejsca, gdzie serwowana jest kranówka?

M.W.: Najprościej za pomocą naszej aplikacji na smartfony i interaktywnej mapie na stronie http://wodawolnaodbutelek.sendzimir.org.pl/mapa-i-aplikacja-mobilna/. Korzystając z Internetu, można znaleźć zarówno punkty gastronomiczne, które serwują wodę z kranu, jak i inne miejsca, gdzie można napić się kranówki – np. ogólnodostępne zdroje czy poidełka. W centrach trzech miast, w których realizowaliśmy projekt, czyli w Łodzi, Warszawie i Krakowie, bez trudu powinniśmy także odszukać lokale oznakowane nalepkami z napisem „Tu serwujemy wodę z kranu”, gdzie kranówka zostanie nam podana w specjalnych karafkach z logo kampanii.

Wywiad powstał w ramach projektu: „Woda wolna od butelek. Kształtowanie proekologicznych postaw konsumenckich w zakresie korzystania z wody w opakowaniach jednorazowych” dofinansowanego ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Bardzo się cieszę, że jednorazowe plastikowe butelki są coraz mniej miłym „gościem” w wielu miejscach. Może kiedyś znikną na zawsze z krajobrazu. Brakuje mi widoku lasów, rzek, jezior i łąk bez porzuconych plastikowych dodatków… Mam nadzieję, że rewolucja nastąpi szybko, bo utoniemy wkrótce w morzu odpadów z plastikowych butelek. Życzę powodzenia organizatorom kampanii „Wpłyń na Wolną Wodę”, popieram i sam wspieram kampanię wypraszając pomału niemiłych plastikowych gości ze szlaków turystycznych w jednym z polskich parków narodowych 🙂

Skomentuj