– Kryzys energetyczny byłby łatwiejszy do przezwyciężenia, gdyby nie to, że niepomne na kryzysową sytuację władze nakładają na branżę odpadową dodatkowe utrudnienia – uznali uczestnicy bydgoskiego Forum Menadżerów Komunalnych.

Tematem spotkania był „Wpływ kryzysu na rynku energii na funkcjonowanie firm oczyszczania miast i zagospodarowania odpadów komunalnych”. – Byłoby jednak o wiele łatwiej dyskutować o tym problemie, łatwiej znaleźć stosowne rozwiązania, gdyby nie to, że kryzysowi towarzyszą dodatkowe, trudne do spełnienia w obecnych warunkach, nakazy, zakazy i oczekiwania – komentował Jacek Fifielski, prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych Corimp w Bydgoszczy, współgospodarz spotkania.

Bieg z przeszkodami

Co jeszcze prócz kryzysu energetycznego spędza sen z powiek menedżerom komunalnym? – Wymieńmy choćby poważny problem braku środków na inwestycje. Kredyt bankowy drożeje, pieniądze unijne spóźniają się, przeprowadzenie przetargów utrudnia inflacja, która utrudnia wycenę prac, materiałów i inwestycji – mówił Tadeusz Werkowski, prezes Przedsiębiorstwo Unieszkodliwiania Odpadów Eko-Wisła Świecie.

– Dodajmy do tego niepewność związaną z planowanym wprowadzeniem rozszerzonej odpowiedzialnością producenta i systemem kaucyjnym. Może się obawiać, że pozbawi nas to strumienia odpadów, a więc także zysków. Czy tak się stanie? Jak wprowadzenie systemu mieć się będzie do osiągania przez gminy poziomów recyklingu? Ciągle nie wiemy, a już wiedzieć powinniśmy, by rozsądnie planować działalność – dodawał Piotr Zuba, prezes Zakładu Usług Miejskich w Chełmnie.

Marcin Kawczyński, prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Lipnie, wskazywał na kolejny poważny problem. To przewlekłość postępowań administracyjnych zmierzających do uzyskania decyzji niezbędnych w zakresie gospodarowania odpadami. – Wielkim problemem dla mojej firmy jest też postawa regulatora taryf wodociągowo-kanalizacyjnych, czyli Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie”. Odnoszę wrażenie, że nasze wnioski o podwyżkę cen taryf nie są rozpatrywane na podstawie oceny przedstawianych przez nas argumentów. Wnoszę to stąd, że w korespondencji kierowanej do nas wciąż powtarzają się pytania, na które już raz odpowiadaliśmy. Czy ktoś w ogóle te odpowiedzi czytał? A jeśli tak, to dlaczego pyta jeszcze raz o to samo? – zastanawiał się Marcin Kawczyński.

Pomoc czy niemoc

Uczestnicy spotkania zauważali i odnotowywali z satysfakcją i nadzieją płynące ze strony rządu zapewnienia o chęci udzielenia pomocy firmom znajdującym się w potrzebie. – Nietrudno jednak o niepokój, bo za tymi ogólnymi zapowiedziami nie poszły żadne konkrety. Nie bardzo więc wiemy, jak rozumieć jedną z zapowiedzi, że z pakietu pomocowego skorzystają małe i średnie przedsiębiorstwa, a duże nie. My działamy w ramach grupy kapitałowej, stąd też do końca nie ma pewności, czy nasza firma z pomocy będzie mogła skorzystać, czy nie – mówiła Bogna Szałkowska z Przedsiębiorstwa Usług Miejskich w Grudziądzu.

– Tymczasem dla naszej branży kwestia pomocy to często kwestia być albo nie być. Rosnące ceny energii stawiają pod znakiem zapytania opłacalność recyklingu szerokiego asortymentu materiałów – mówił Marcin Joppek, prezes Partners Łabiszyn. – Choćby dlatego, że gdy cena energii szybuje w górę, opłacalne staje się ich wytwarzanie z surowców naturalnych – dodawał Łukasz Mróz z firmy Akpol.

– Dodałbym do tego kolejny problem: ustawowy wzrost płacy minimalnej. To wymusi zmianę całej siatki płac, zwiększy koszty. Z tym że po tym wszystkim o czy słyszałem powyżej, na dzisiejszej konferencji, widzę także iskierkę nadziei. Przecież gdy się przyjrzeć naszej branży, to okaże się, że my w zasadzie od lat działamy w warunkach permanentnego kryzysu. I przez to wykształciliśmy dobre umiejętności w zakresie zarządzania kryzysowego. I w tych właśnie umiejętnościach polskich menedżerów branży odpadowej widzę największą nadzieję – konkludował Piotr Zuba.

 

Czytaj więcej

Skomentuj