Samorządowcy gmin poszkodowanych w wyniku gwałtownych ulew, które ostatniej doby przeszły nad Małopolską – głównie nad Sądecczyzną – szacują, że poniesione w wyniku podtopień i uszkodzeń w infrastrukturze straty mogą wynieść nawet kilkadziesiąt milionów złotych – dowiedziała się PAP.

Ulewne deszcze i wezbrane potoki spowodowały podtopienia domów i uszkodzenia w infrastrukturze drogowej w nowosądeckich gminach Łososina Dolna, Korzenna i Grybów oraz w samym mieście Nowy Sącz. Zniszczone zostały drogi, mosty, dojazdy do posesji; woda zalała wiele budynków.

Jak przekazał wojewoda małopolski Łukasz Kmita, w poniedziałek odbył się sztab kryzysowy z udziałem m.in. przedstawicieli najbardziej dotkniętego zdarzeniem powiatu nowosądeckiego; wzięli w nim udział również reprezentanci powiatów: brzeskiego, tarnowskiego, bocheńskiego i gorlickiego. – Samorządowcy w tej chwili szacują straty; większość z nich zadeklarowała, że dziś po południu, ewentualnie jutro rano przekaże informacje o ich rodzaju. Myślę, że jest to rząd kilkudziesięciu milionów złotych – wyjaśnił wojewoda w rozmowie z dziennikarzami.

Przypomniał, że tylko w gminie Korzenna uszkodzonych zostało dziewięć mostów i 14 dróg, a „takich gmin mamy co najmniej kilka, na przykład Łososinę Dolną, więc z pewnością straty będą znaczące.

– Dzisiaj (12 lipca – przyp. red.) odbywa się też objazd dyrektora Wód Polskich między innymi po obszarach, gdzie doszło do podtopień. Mamy informację, że w Korzennej zostały podtopione 32 obiekty; zniszczona została też część infrastruktury komunalnej i boiska sportowe – powiedział Kmita. Dodał, że zniszczeniu uległ tam Orlik; dopiero specjalna komisja oceni, w jaki sposób infrastruktura zostanie przywrócona do ponownego użytku.

Z kolei w Czchowie i Gnojniku w pow. brzeskim doszło do zalania przepompowni, ale udało się już przywrócić dostawy bieżącej wody. – O to się martwiliśmy, stąd obecność przedstawicieli sanepidu na dzisiejszej konferencji. Szczęśliwie okazało się, że samo źródło nie zostało skażone, zalane zostały jedynie przepompownie. Po kilku godzinach wypompowywania z nich wody – i dzięki urządzeniom służącym do jej uzdatniania – dostawy bieżącej wody zostały przywrócone – powiedział wojewoda.

Kmita wskazał, że na razie samorządowcy z poszkodowanych gmin zadeklarowali, iż własnymi siłami, przy wsparciu powiatowych centrów zarządzania kryzysowego, „będą starali się poradzić sobie z tą sytuacją”. Wskazał jednak, że nikt nie zostanie bez pomocy – trwa oczekiwanie na zgłoszenia poszczególnych gmin.

– To mieszkańcy muszą zgłosić do gminy ewentualną potrzebę wsparcia. Samorządowcy zostali dzisiaj przeze mnie zobowiązani, żeby szybko i sprawnie szacować straty” – wskazał Kmita. “Podjąłem decyzję, że – w ramach ogłoszonego lada moment Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg – drogi, które zostały uszkodzone w wyniku tej wyjątkowo niekorzystnej sytuacji meteorologicznej i dużych opadów, będą dodatkowo punktowane przy ocenie. (…) W związku ze zmianą sposobu punktowania także remonty mają duże szanse na uzyskanie dofinansowania rządowego w wysokości do 80 procent, więc lada moment ogłosimy ten nabór – zadeklarował wojewoda.

Ponadto Kmita podkreślił, że przez cały weekend w działaniach związanych ze skutkami nawałnic wzięło udział 4,5 tys. strażaków; podkreślił, że chodzi tutaj też o służby zaangażowane w działania w Krakowie, nad którym w piątek również przeszły gwałtowne ulewy. – W niedzielę w Małopolsce, przy tych niekorzystnych zjawiskach pogodowych, zanotowaliśmy łącznie ponad 300 zdarzeń, a w działaniach uczestniczyło 700 strażaków – doprecyzował.

Czytaj więcej

Skomentuj