Wyliczanie wysokości „opłaty śmieciowej” od zużycia wody stosuje obecnie niewiele, bo zaledwie około 30 gmin w całym kraju. Do tego grona chcą jednak dołączać kolejne. Nie bez problemów, bo zdarza się, że projekty uchwał są odrzucane przez radnych. Ta zasada naliczania nie zawsze podoba się także w przedsiębiorstwach wodociągowych. Tymczasem samorządowcy podkreślają: metoda od zużycia wody jest najuczciwsza i najbardziej miarodajna.

Gminy mogą obliczać wysokość opłaty za odbiór i zagospodarowanie odpadów według jednej z trzech metod: na podstawie deklarowanej liczby mieszkańców, od powierzchni mieszkania oraz od zużycia wody. Mogą również przyjąć stawkę zryczałtowaną od gospodarstwa domowego. Najczęściej stosowanym rozwiązaniem pozostaje to pierwsze, oparte na zadeklarowanej liczbie mieszkańców danej nieruchomości. Problem w tym, że deklaracje a rzeczywista liczba mieszkańców stosunkowo rzadko się ze sobą pokrywają. W takim przypadku gmina ogłasza przetarg, znając jedynie zadeklarowaną liczbę mieszkańców wytwarzających odpady. Biorąc pod uwagę twarde dane i stosując się do obowiązujących przepisów, wedle których do systemu nie wolno dopłacać, powinna te koszty rozłożyć na liczbę mieszkańców zadeklarowanych. Według oficjalnych danych, Warszawę zamieszkuje niecałe 1,7 mln mieszkańców. Według danych nieoficjalnych ta liczba sięga 2,2 mln. Podobnie jest we Wrocławiu, gdzie różnica między deklarowaną (650 tys.) a rzeczywistą liczbą mieszkańców może wynosić nawet 200 tys. A że...