Sporne wnioski taryfowe, funkcjonowanie branży wod-kan w czasie pandemii, konsolidacja przedsiębiorstw wodociągowych, przejmowanie przez nie gospodarowania odpadami, eksploatacji kanalizacji deszczowej oraz innych zadań, a do tego ciągły rozwój sieci i infrastruktury wod-kan – to tylko część wyzwań, z jakimi od 1 lipca br. mierzy się nowy prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”. – Już dziś mogę stwierdzić, że w czasie mojej kadencji pracy będzie sporo – mówi Krzysztof Dąbrowski.

1 lipca br. przejął pan obowiązki prezesa Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”. Czy uznaje pan to za swego rodzaju zwieńczenie kariery?

Lepiej będzie, gdy użyję sformułowania „zwieńczenie pracy zawodowej”. Mój staż pracy to ponad 36 lat, z czego połowa w branży wodociągowo-­‑kanalizacyjnej. Ta funkcja to na pewno zaszczyt i prestiż, ale to, co w niej najważniejsze, to możliwość reprezentowania całej branży, czyli spojrzenie na nią z nieco innej perspektywy, niż miałem okazję czynić to dotychczas.

Przez około 17 lat pełniłem funkcję prezesa jednoosobowego zarządu Miejskich Wodociągów i Oczyszczalni w Grudziądzu. Starałem się być aktywny też na niwie organów społeczno-­‑gospodarczych naszej branży. Przez ok. 10 lat, w latach 2010–2020 byłem członkiem IGWP, a przez dwie kadencje wchodziłem w skład Prezydium Rady. Dążyłem także do powstania i byłem członkiem komitetu założycielskiego, a następnie (w latach 2012–2021) prezesem Stowarzyszenia Wodociągów Kujaw i Pomorza.

Które z dotychczasowych swoich zawodowych osiągnięć uważa pan za najważniejsze i dlaczego?

Na pewno...