W obszarze zurbanizowanym nawierzchnia utwardzona jest zawsze kompromisem. Niskie koszty budowy lub iluzja niskich kosztów utrzymania to w rzeczywistości tylko przesunięcie środków na inny obszar funkcjonowania miasta i jego mieszkańców. Inwestor, projektant i przyszli użytkownicy – wszyscy uczestnicy procesu projektowego – powinni mieć tego świadomość: nie ma nawierzchni idealnych. Oczywiście nie zwalnia nas to z moralnego obowiązku, by do ideału dążyć.

Gama dostępnych technologii już dziś pozwala zminimalizować skutki uboczne wynikające ze stosowania danej nawierzchni. Niektóre technologie znane są od wieków, inne – to wynalazki ostatnich dekad lub nawet lat. To właśnie ostatnie lata pokazały, że zbyt szczelne posadzki terenowe niosą zbyt wiele skutków ubocznych, takich jak m.in. miejskie wyspy ciepła czy lokalne podtopienia. Te natomiast obciążają budżet jednostek publicznych i osób prywatnych, wpływają na ludzkie zdrowie i różnorodność biologiczną. Dobór odpowiednich nawierzchni przepuszczalnych może zredukować wspomniane, odroczone koszty.

Drewno

Bruk drewniany znany jest co najmniej od średniowiecza. Archeolodzy, antropolodzy i patolodzy są zgodni, że badania zmian w układzie kostnym średniowiecznych mieszczan z niesłychaną dokładnością mogą wskazać, kiedy dane miasto zaczęło się brukować. Mimo wrażenia miękkości i nietrwałości dla naszych obutych w ciżemki przodków taki bruk był równie niekorzystny co dla nas chodnik z płyt kamiennych czy betonowych. Dziś nawet w parkach powszechnie stosowane są nawierzchnie mineralne, ceramiczne (klinkier), betonowe i bitumiczne. Niekoniecznie powinien zastępować je bruk drewniany,...