Przeglądając niedawno strony „The Guardian”, natknąłem się na fragment książki Anny Turns pt. Uwolnij się od toksyn: łatwe i zrównoważone sposoby na zmniejszenie zanieczyszczenia chemicznego (Go Toxic Free: Easy and Sustainable Ways to Reduce Chemical Pollution), która ma się ukazać w styczniu przyszłego roku. To niesamowita wycieczka po codziennych produktach gospodarstwa domowego, ujawniająca szkodliwe chemikalia, które czają się w każdym domu.

Anna Turns opowiada o szkodach, jakie mogą powodować chemikalia, a także o tym, jak ich unikać – gdzie tylko można. Wśród licznych niebezpiecznych substancji moją uwagę przykuły PFAS, znane jako „zawsze chemikalia”. Występują w farbach, opakowaniach żywności, a nawet kosmetykach. Wiemy, że znajdują się w naszej wodzie, powietrzu, glebie i ciałach – ale mniej o tym, jak na nas wpływają.

Wyprawa do marketu

Od kilku tygodni przyglądam się budowie mojego garażu. Ściany z pustaków, podsufitki pod okapami, wylana betonowa posadzka i położone dachówki. Wkrótce uszczelnianie ścian, tynkowanie, lakierowanie nowego ogrodzenia i wykończenie błyszczącą warstwą farby. To z kolei oznacza wyprawę do marketu budowlanego, gdzie półki są pełne marketingowych sloganów. Błyszczące lakiery obiecują barwić drewno przez 5 lat. Środki dedykowane ogrodzeniom chronią je przed promieniowaniem UV i deszczem już w ciągu pół godziny od zastosowania, a także zabezpieczają przed gniciem. W farbie murarskiej nie chodzi już tylko o kolor. Ważne, czy potrzebuję produktu czystego, błyszczącego czy ultragładkiego, odpornego na pleśń...