Ponad 20 lat temu Bogota, stolica Kolumbii, była sławna. Nie za sprawą smart rozwiązań, ale z powodu handlu narkotykami i niebezpiecznych działań partyzantów. Było to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc do podróżowania i życia w Ameryce Łacińskiej. Obecnie stanowi przykład zrównoważonego rozwoju oraz niesamowitej poprawy jakości życia mieszkańców.

Bogota jest podawana za przykład rewolucji miejskiej. W niecałe ćwierćwiecze globalna stolica narkotyków i zbrodni za sprawą burmistrza Enrique Penalosy, nazywanego „burmistrzem od szczęścia”, zmieniła się w najbardziej innowacyjne miasto świata. W sześć lat zrewitalizowano i zbudowano tam 800 parków oraz ponad 300 km ścieżek rowerowych. Za czasów urzędowania Penalosy, obok sieci ścieżek rowerowych, stref pieszych i szerokich chodników, powstały także nowe żłobki, przedszkola i szkoły oraz biblioteki pełniące jednocześnie funkcję osiedlowych świetlic, ośrodków kultury i centrów socjalnych. Podniesiono poziom usług publicznych i socjalnych, zainwestowano w zrównoważony system transportu miejskiego, który stał się podstawą sprawiedliwości społecznej, a jednocześnie pozwolił uporać się z paraliżującym natężeniem ruchu w mieście. Pokaźne sumy z miejskiego budżetu przeznaczono na doprowadzenie bieżącej wody i prądu do najbiedniejszych dzielnic. Program rozwoju infrastruktury komunalnej w dzielnicach nędzy kosztował ponad 800 mln dolarów i objął swym zasięgiem ok. 650 tys. najbiedniejszych mieszkańców miasta. Jednocześnie dwukrotnie zwiększyły się nakłady na szkolnictwo, a liczba uczniów...