W Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej opublikowano 18 czerwca 2010 r. tekst przekształcenia (tzw. recastu) Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE, przyjęty 19 maja 2010 r. Dyrektywa ta zmienia zapisy dyrektywy 2002/91/UE o tym samym tytule.
 
Główne zmiany w zapisach dyrektywy to:
  • Ustalenie obowiązku poddania certyfikacji energetycznej wszystkich budynków
    nowo wznoszonych, wynajmowanych lub sprzedawanych. Dla budynków zajmowanych przez władze publiczne obowiązek uzyskania certyfikatu dotyczy budynków o 500 m2 powierzchni użytkowej (od lipca 2015 r. 250 m2 p.u.).
  • Wprowadzenie minimalnych wymagań dla komponentów budowlanych, również w przypadku małych remontów i renowacji.
  • Określanie metodyki definiowania minimalnych wymagań przy wykorzystaniu koncepcji optymalnego poziomu kosztów, która będzie przedstawiona w załączniku do dyrektywy i uzgadniana w procedurze komitologii.
  • Jeśli różnica pomiędzy obecnymi wymaganiami a optymalnymi pod względem kosztów wynosi więcej niż 15%, państwo członkowskie będzie musiało uzasadnić, dlaczego tak jest.
  • Wszystkie budynki wybudowane po 31 grudnia 2020 r. będą musiały spełniać wysokie standardy energooszczędności i być zasilane w dużej mierze przez energię odnawialną (budynki użyteczności publicznej od 31 grudnia 2018 r.).
  • Alternatywne rozwiązania, takie jak zdecentralizowane systemy dostaw energii, systemy centralnego ogrzewania i chłodzenia będą musiały zostać wzięte pod uwagę dla wszystkich nowo wznoszonych budowli.
  • Rola i jakość świadectw energetycznych oraz kontroli zostanie zwiększona.
  • Wskaźnik charakterystyki energetycznej podany na świadectwie będzie musiał być umieszczany w ogłoszeniach o sprzedaży i wynajmie.
  • Świadectwa charakterystyki energetycznej staną się bardziej użyteczne, ponieważ zawierać będą przydatne wskazówki dotyczące możliwości poprawy efektywności energetycznej.
  • Państwa członkowskie muszą ustanowić niezależny system kontroli i wprowadzić kary za nieprzestrzeganie przepisów.
  • Rola sektora publicznego jako dającego przykład innym ma być jeszcze bardziej podkreślana poprzez wymagania dotyczące wystawiania i eksponowania świadectw dla budynków należących do władz publicznych i przez wcześniejszy termin przekształcenia ich w budynki o niemal zerowym zużyciu energii (w 2018 r.).
Niedoskonałości przepisów
W Polsce Dyrektywę 2001/91/WE wprowadzono nieudolnie i w taki sposób aby była ona jak najmniej uciążliwa dla wszystkich uczestników procesu budowlanego. Oprócz błędów merytorycznych w metodzie obliczeniowej, szereg wymagań zostało wypełnionych jedynie na papierze (np. wymaganie posiadania świadectwa przy sprzedaży lub wynajmie, brak inspekcji systemów klimatyzacji i kotłów grzewczych). Zrezygnowano z rejestru świadectw, nie przygotowano procedury walidacji oprogramowania oferowanego przez różne firmy. W efekcie, w zależności od wybranego software’u, dla tego samego budynku można otrzymać różne wyniki. Brak kontroli jakości sprawia, że świadectwa można kupić w Internecie na Allegro, a wykonujący nie musi oglądać budynku, aby sporządzić dokument. Dlatego opublikowanie recastu daje szansę na naprawę istniejących uregulowań prawnych. Należy przy tym zwrócić szczególną uwagę na wymóg wznoszenia po 2018 r. wyłącznie budynków o niemal zerowym zużyciu energii. Przy czym definicja takiego budynku ujęta jest w pkt. 2 art. 2:„budynek o niemal zerowym zużyciu energii oznacza budynek o bardzo wysokiej charakterystyce energetycznej określonej zgodnie z załącznikiem I. Niemal zerowa lub bardzo niska ilość wymaganej energii powinna pochodzić w bardzo wysokim stopniu z energii ze źródeł odnawialnych, w tym energii ze źródeł odnawialnych, wytwarzanej na miejscu lub w pobliżu”.
Sformułowania używane w recascie celowo unikają terminu budynek pasywny, gdyż przyjął się on w wyniku pionierskich prac prywatnego Instytutu Budownictwa Pasywnego z Darmstadt i w potocznym rozumieniu oznacza budynki bardzo dobrze ocieplone, szczelne, w których zastosowano zaawansowane urządzenia do ogrzewania, przygotowania ciepłej wody i wentylacji, koniecznie z odzyskiem ciepła. Instytut zajmuje się projektowaniem, kompletacją urządzeń i nadzorem nad wznoszeniem budynków „pasywnych”. Prowadzi też system certyfikacji takich obiektów w celu poświadczenia wykonania zgodnie z projektem i weryfikuje zużycie energii. Była to jedna z pierwszych tego typu placówek w Europie i stąd proponowana przez nią nomenklatura została powszechnie przyjęta. W Polsce inicjatywa Instytutu trafiła na wyjątkowo podatny grunt i – choć nie ma zbyt wiele budynków certyfikowanych przez Instytut – to istnieją pasywne domy mieszkalne, biura, budynki sportowe, a nawet kościoły. Niemniej jeśli nie ma uzgodnionej definicji, to każdy budynek może być określony jako pasywny. W Niemczech jednym z kryteriów pasywności jest zużycie energii na ogrzewanie i ciepłą wodę na poziomie 15 kWh/m2/rok. W Polsce to kryterium może być i zapewne jest inne. Na potrzeby Recastu (w 2011 r.) zostanie opracowana ramowa definicja budynku o niemal zerowym zużyciu energii i wtedy wymienione problemy rozwiążą się same.
Podana przez Instytut w Darmstadt propozycja osiągania standardu pasywnego (niskoenergetycznego) nie jest jedyna. Istnieją inne rozwiązania techniczne, które prowadzą do niskiego zużycia energii. Komisja, uznając prawo krajów członkowskich do własnych rozwiązań technicznych, celowo unikała „pasywności” w swoich dokumentach.
 
Budownictwo efektywnie energetyczne
Dyrektywa dała kolejny impuls do rozwoju budownictwa efektywnego energetycznie. Wyzwanie zostało podjęte przez szereg firm produkujących wyroby budowlane. W celach marketingowych pojawiają się nowe nazwy i definicje, np. domy aktywne energetycznie lub energoefektywne. Każda z tych propozycji różni się czymś, aby przedstawić zalety zastosowanych rozwiązań. Na przykład domy aktywne to takie, które promują komfort życia, sprzyjają aktywności zawodowej i społecznej przy jednoczesnym „niemal zerowym zużyciu energii”. Energoefektwne to takie, w których stosunek efektu energetycznego do nakładów inwestycyjnych jest najlepszy. Definicji jest zresztą więcej – mówi się o budynkach naturalnych, zielonych, zrównoważonych i chwała wszystkim za te starania, bo prowadzą one do zmiany sposobu myślenia o budownictwie.
Czasu na przygotowanie się do 2018 r. jest mało, a pamiętajmy, że od tego roku wszystkie nowo budowane budynki użyteczności publicznej mają niemal nie zużywać energii. Nie wystarczy jeszcze bardziej ocieplić, zastosować lepsze okna i drzwi ani uszczelnić budynek. Liczyć będzie się synergia zastosowanych rozwiązań i dostrojenie wszystkich systemów technicznych do zmieniających się potrzeb użytkowników. Nie będą brane pod uwagę w rozważaniach jedna wartość współczynnika U czy stałe własności okien, bo mają się one zmieniać w czasie, w zależności od warunków klimatycznych. Bilans energetyczny budynku będzie musiał być bardziej dokładny i szczegółowy, np. liczyć się ma ciepło odpadowe z urządzeń wyposażenia. Wszystko to wymaga rewolucji zarówno w kształceniu, narzędziach projektowych, jak i wyrobach budowlanych. Budownictwo jest jednym z najbardziej konserwatywnych sektorów gospodarki. Raz ugruntowane technologie są stosowane przez wiele lat. Jeśli mamy wypełniać zobowiązania wspólnotowe i osiągnąć cele zrównoważonego rozwoju, na pewno powinniśmy być bardziej aktywni niż pasywni.
 
Aleksander Panek,
SAPE