Spalanie jest reakcją chemiczną przebiegającą między materiałem palnym lub paliwem a utleniaczem. Człowiek wykorzystuje to zjawisko w rozmaitych dziedzinach życia – motoryzacji, lotnictwie, energetyce, hutnictwie itp. Bez spalania paliwa nasze mieszkania byłyby zimne, a co za tym idzie – życie stałoby się co najmniej skomplikowane.

Ujemną stroną procesu spalania jest zanieczyszczenie
środowiska związkami chemicznymi, które wraz z dymem przedostają się do atmosfery. Gaz ziemny, olej opałowy, drewno czy węgiel kamienny są najczęściej stosowanym opałem. Najwięcej zanieczyszczeń uwalnia się przy spalaniu węgla kamiennego i produktów pochodnych, a są to m.in. tlenki węgla, siarki i azotu. Jednak ilość i rodzaj emitowanych zanieczyszczeń, a zwłaszcza ich toksyczność, zwiększa się przy spalaniu odpadów.
W przyrodzie nic nie ginie bez śladu. Przy spalaniu tworzyw sztucznych powstaje duża ilość szkodliwych substancji. Przykładem są jedne z najsilniejszych trucizn poznanych przez człowieka, które powstają w procesie spalania produktów zawierających PCV albo gumę z opon – dioksyny i furany. Substancje te uwalniane są do atmosfery wraz z dymem i powracają do gleby w postaci pyłów czy opadów atmosferycznych, aż w końcu stają się składnikiem produktów żywnościowych – mówi Bożena Przewoźna, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Urzędu Miasta Poznania.
 
Kto co może?
Uciążliwy, duszący dym z komina to typowe dla sezonu jesienno-zimowego sprawy, zgłaszane do straży miejskich. Ze względu na własność źródła emisji dymów można je podzielić na obiekty prowadzące działalność gospodarczą oraz na prywatne nieruchomości mieszkalne.
W pierwszym przypadku strażnicy nie mają problemu, ponieważ zgłoszenia takie przekazują pracownikom Wydziału Ochrony Środowiska (WOŚ) Urzędu Miasta Poznania. Nawet jeżeli czynności kontrolne prowadzą wspólnie strażnicy i urzędnicy WOŚ, to ci pierwsi sprawdzają prawidłowość gospodarowania odpadami komunalnymi (umowy i pojemniki), a drudzy odpadami produkcyjnymi (karty przekazania odpadów, paliwo używane do ogrzewania pomieszczeń) – mówi Jacek Chilomer, zastępca komendanta Straży Miejskiej Miasta Poznania (SMMP).
Do wejścia na teren zakładu i prowadzenia określonych czynności kontrolnych urzędnicy posiadają imienne upoważnienia, wydane przez Prezydenta Miasta (podstawa prawna: art. 379 Ustawy z 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska – DzU z 2008 r. nr 25, poz. 150, z późn. zm.). Jednak sytuacja zmienia się, gdy czynności kontrolne należy przeprowadzić na terenie prywatnej nieruchomości. Okazuje się, że urzędnicy WOŚ nie posiadają upoważnienia do wstępu na teren takiej nieruchomości niebędącej siedzibą działalności gospodarczej.
Dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska, Leszek Kurek, twierdzi, że jego ludzie nie mają możliwości wejścia na prywatną posesję. – Możemy jedynie kontrolować prywatnych przedsiębiorców. Z tego typu interwencjami radziłbym jednak dzwonić do straży miejskiej…” (fragment artykułu „Palą, trują, nie interweniują”, zamieszczonego w „Gazecie Wyborczej” – Poznań 16 grudnia 2009 r.).
Problem w tym, że takiego upoważnienia nie posiadają także poznańscy strażnicy. Nie oznacza to jednak, że nic nie mogą zrobić. – W przypadku zgłoszenia o uciążliwym dymie z komina prywatnej posesji mieszkalnej strażnicy sprawdzają, czy zarządca nieruchomości podpisał stosowną umowę na wywóz odpadów komunalnych i czy wyposażył on mieszkańców w pojemnik do ich gromadzenia – mówi Waldemar Matuszewski, naczelnik Wydziału Koordynacji Służb SMMP. – Ustalają również, jaki opał używany jest do ogrzewania pomieszczeń. W styczniu br. w takich sprawach strażnicy interweniowali 17 razy. W czterech przypadkach zgłoszenia były ogólne i dotyczyły terenu całych osiedli, liczących nawet ponad 200 posesji, co uniemożliwiło ustalenie właściwego adresu źródła zadymiania. W pięciu kolejnych sytuacjach sprawy przekazano do WOŚ, ponieważ związane były z prowadzeniem działalności gospodarczej. Natomiast w pozostałych ośmiu zgłoszeniach strażnicy zostali za zgodą właścicieli wpuszczeni do pomieszczenia kotłowni, w których zgromadzony był węgiel kamienny lub koks, a więc opał dozwolony – podsumowuje naczelnik Matuszewski.
Należy zastanowić się, jakie strażnik gminny ma prawne możliwości wejścia na teren prywatnej nieruchomości mieszkalnej bez zgody właściciela?
Przepisy na temat kompetencji straży gminnych, wynikające z ustawy o ochronie środowiska, są na tyle niejasne, że nie wiadomo wprost, czy dotyczą one wyłącznie przedsiębiorców, czy też nieruchomości prywatnych – mówi mecenas Henryk Kuligowski, radca prawny SMMP. – Należy pamiętać o tym, że osoba prywatna jest w obrębie mieszkania szczególnie chroniona. Natomiast w treści upoważnień, wydanych na podstawie art. 379 ustawy Prawo ochrony środowiska, kontrolujący uprawniony jest m.in. do „wstępu wraz z rzeczoznawcami i niezbędnym sprzętem przez całą dobę na teren nieruchomości, obiektu lub ich części, na których prowadzona jest działalność gospodarcza, a w godzinach od 6:00 do 22:00 – na pozostały teren”. Czy zatem określenie „pozostały teren” obejmuje całą nieruchomość wraz z budynkiem mieszkalnym, czy może chodzi o teren przyległy do budynku, jakim jest np. ogród? Mam poważne wątpliwości, dlatego zasugerowałem komendantowi SMMP wystąpienie o stosowną opinię do Departamentu Prawnego Ministerstwa Środowiska. Zapytamy również o szczegółowy zakres uprawnień dla strażnika gminnego, jaki może wydać prezydent miasta lub starosta, tak aby nie było żadnych niedomówień czy „falandyzacji” prawa – dodaje mecenas Kuligowski.
 
Co robią inne straże gminne?
Uciążliwy dym z komina doskwiera nie tylko mieszkańcom Poznania. Okazuje się, że straże gminne stosują dwa sposoby rozwiązywania tego z pozoru błahego problemu. Pierwszy polega na podejmowaniu działań podobnych do tych przyjętych w poznańskiej straży. – W przypadku otrzymania zgłoszenia o spalaniu odpadów w instalacjach grzewczych budynków mieszkalnych funkcjonariusze kontrolują posiadanie przez właściciela nieruchomości aktualnej umowy na wywóz odpadów stałych. Jeżeli jej brakuje, nakładają mandat karny w wysokości do 500 zł – mówi Ryszarda Bańka, rzecznik prasowy Straży Miejskiej Miasta Lublin. Podobne rozwiązania stosowane są także w Gdańsku, Kołobrzegu, Łodzi, Sianowie, Szydłowcu czy Warszawie. Przedstawiciele wymienionych straży miejskich szczególnie podkreślają brak prawnych możliwości do wchodzenia na teren nieruchomości bez zgody właściciela.
Odmienne procedury stosują strażnicy w Andrychowie, Bydgoszczy, Czeladzi, Inowrocławiu, Krakowie, Rzeszowie, Toruniu, a także w kilku gminach ościennych wokół Poznania. – Strażnicy mają imienne upoważnienie, wydane przez wójta gminy, na mocy którego mają nie tylko prawo wstępu na teren nieruchomości prywatnej, ale także mogą przeprowadzać badania, żądać pisemnych lub ustnych informacji niezbędnych dla ustalenia stanu faktycznego, czyli mają cały zakres uprawnień kontrolującego, który opisany jest w art. 379 ust. 3 ustawy Prawo ochrony środowiska – mówi Zbigniew Kowalczyk, komendant Straży Gminnej gminy Dopiewo. – W tym roku w sprawie spalania odpadów interweniowaliśmy tylko dwukrotnie. Spalane były zrzyny drewna lakierowanego, folia opakowaniowa oraz resztki styropianu. W obu przypadkach strażnicy ukarali winnych mandatami karnymi, ponieważ termiczne przekształcanie odpadów poza spalarniami jest zabronione (podstawa prawna – art. 71 Ustawy z 27 kwietnia 2001 r. o odpadach) – dodaje komendant.
Podane przykłady pokazują, że problem jest skomplikowany i mało klarowny. Urzędnik każdego szczebla może zrobić tylko tyle, na ile pozwalają mu przepisy, a historia uczy, że nadgorliwość nie jest usprawiedliwieniem dla przekraczania kompetencji. Zatem kto ma rację – czy straże, które „dmuchając na zimne”, nie wchodzą na posesję prywatną bez zgody właściciela, czy też może okaże się, że upoważnienia stosowane w pozostałych strażach są właściwie? Należy mieć nadzieję, że już wkrótce zajmie stanowisko wspomniany Departament Prawny Ministerstwa Środowiska i będzie można ujednolicić stosowane procedury w strażach gminnych. A problem dotyczy nie tylko możliwości ujawniania przypadków spalania materiałów zabronionych. Podobne wątpliwości nasuwają się przy kontroli wykonania obowiązku segregowania odpadów komunalnych przez mieszkańców prywatnych nieruchomości mieszkalnych, ale to zagadnienie będzie tematem osobnej dyskusji.
 
 
Przemysław Piwecki,
straż miejska,
Poznań
 
 
Tytuł od redakcji