Brak konkurencji, wyższe stawki za przetwarzanie i składowanie odpadów – to, zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, główne przyczyny podwyżki cen za odbiór odpadów w ostatnich dwóch latach. Wśród nich UOKiK wymienia także spadek konkurencyjności wśród firm odbierających odpady. Czy słusznie? I czy grozi nam brak konkurencyjności w tym zakresie?

Pod

koniec sierpnia światło dzienne ujrzał raport UOKiK „Raport z badania rynku usług związanych z gospodarowaniem odpadami komunalnymi w gminach miejskich w latach 2014-2019”. Urząd zbadał sytuację we wszystkich 302 gminach miejskich w Polsce, chcąc sprawdzić, jak duże są wzrosty cen i z czego one wynikają.

Mniej firm w przetargach

Jako najczęstszą przyczynę podwyżek gminy podawały wyższą cenę zwycięzcy przetargu na odbiór odpadów. Przed „rewolucją śmieciową” właściciele nieruchomości mieli swobodę w wyborze firmy, która odbierała od nich odpady. Obecnie wykonawcę usługi na drodze przetargu wyłania gmina. Jak czytamy w komunikacie UOKiK-u do raportu, jeszcze przed wejściem w życie nowych regulacji Urząd przestrzegał, że mogą one doprowadzić do wyeliminowania konkurencji między podmiotami zajmującymi się gospodarowaniem odpadami, co spowoduje wzrost cen i zaprzestanie działalności przez wielu przedsiębiorców. – Z roku na rok maleje liczba podmiotów, które biorą udział w przetargach. W ciągu ostatnich dwóch lat w ponad połowie gmin miejskich o zamówienie ubiegał się tylko jeden przedsiębiorca. Jednocześnie widać, że tam, gdzie o kontrakt z gminą walczy większa liczba firm, mieszkańcy płacą mniej za odbiór śmieci. Na marginesie można zauważyć, że w 2011 r., przed zmianami, tylko w 8% tych gmin usługi świadczył jeden podmiot – mówi prezes UOKiK, Marek Niechciał.

Z tezą zawartą w raporcie UOKiK-u częściowo zgadza się Michał Dąbrowski, przewodniczący Rady Polskiej Izby Gospodarki Odpadami. – Spadek liczby firm odbierających odpady wynika z faktu, że gospodarka odpadami stała się nakazowo-rozdzielcza – mówi. – Przed 1 lipca 2013 r. rynek był otwarty i o zdobyciu nawet najmniejszego zlecenia decydowała jakość oferty. Obecnie mamy jeden przetarg w gminie lub dla danego obszaru. Szanse na wygraną w takim przetargu ma niewiele firm, bo niewiele z nich, szczególnie tych małych, rodzinnych, może sobie pozwolić na funkcjonowanie na rynku lokalnym w sytuacji, kiedy po przegranym przetargu praktycznie ich portfel zleceń jest zerowy – dodaje.

Dąbrowski zauważa przy tym, że to nie brak konkurencji wśród odbierających odpady jest przyczyną wzrostu cen. – Do przyczyn podstawowych należą: wzrost cen na dawnych RIPOK-ach, koszty organizacji systemu, bardzo wysokie wymagania i niemiarkowane kary stosowane przez zamawiającego, czyli przez samorząd. Dopiero dogłębna analiza cen na dawnych RIPOK-ach i wymienionych powyżej powodów może dać pełniejszą odpowiedź na zjawisko wzrostu cen – stwierdza.

UOKiK zapowiada, że badanie miejskich gmin nie skończy analizy rynku odpadów, a jego drugim etapem będzie właśnie sprawdzenie dawnych RIPOK-ów. Urząd zamierza zbadać ich działalność pod względem zarówno pozycji rynkowej i polityki cenowej, jak i szczegółów dotyczących technologii przetwarzania oraz ilości przyjmowanych odpadów.

Wiele zależy od rynku

Artur Czyżewski, prezes Zarządu Inneko, dzieli swoją opinię na ten temat na dwa obszary: ogólnopolski i lokalny. – Każdy rynek, nie tylko branży gospodarki odpadami, dojrzewa do sytuacji, w której spółki zaczynają się łączyć, więc siłą rzeczy jest ich mniej. Monopolizowanie się rynku i tworzenie się coraz większych podmiotów to naturalny kierunek i ogólnokrajowa tendencja, której raczej nie da się zatrzymać – mówi Czyżewski.

W porównaniu jednak z większością gmin i obszarów w kraju na lokalnym rynku w Gorzowie Wielkopolskim, na którym działa Inneko, doszło do istotnej zmiany. – Pojawił się nowy gracz, nowa spółka, którą byliśmy właśnie my. Tym samym pojawiło się więcej podmiotów biorących udział w przetargach. Lokalnie istnieje więc silna konkurencja między firmami odbierającymi odpady. A to z kolei przekłada się na niższe ceny w przetargach – stwierdza.

W 2019 r. ceny w co najmniej jednym sektorze Gorzowa Wielkopolskiego spadły, mimo że ogólnopolska tendencja cen za odbiór odpadów w 2018 r., gdy rozstrzygane były przetargi na bieżący rok, była wzrostowa. Jak jednak zaznacza Artur Czyżewski, Gorzów Wielkopolski pozostaje pewnym wyjątkiem na mapie Polski.

Szymon Pewiński