Niezależnie od formy własności gospodarka odpadami jest intratnym zajęciem. Po stronie zarówno samorządowej, jak i prywatnej wśród czołowych graczy nie brakuje oznak dostatku. Nawet jeśli przyjąć za wiarygodną retorykę środowisk samorządowych, że celem działania firm komunalnych nie jest zysk, to nie zmienia to faktu, że gospodarka odpadami wyróżnia się in plus na tle innych branż, takich jak transportowa czy wodociągowo-kanalizacyjna.

Z rankingu opracowanego przez firmę Curulis pt. „Kondycja finansowa spółek komunalnych w Polsce” wynika, że wśród badanych 30 największych spółek komunalnych z 12 największych miast Polski w latach 2009-2012 pięć najbardziej rentownych spółek zajmuje się zagospodarowaniem odpadów komunalnych. Także rentowność czołowych spółek prywatnych to potwierdza. Pieniądze w gospodarce odpadami są duże, nie dziwią więc spore emocje towarzyszące procesowi legislacyjnemu przy wprowadzaniu zamówień in house po obydwu stronach barykady.

Warunki do spełnienia Co może wydarzyć się po 1 stycznia 2017 r.? Trudno ocenić, w jakim stopniu samorządy będą mogły skorzystać ze ścieżki zamówień in house. Warunki, które muszą być spełnione, są co najmniej dwa. Pierwszy – całkowity brak udziału kapitału prywatnego w kontrolowanych podmiotach, drugi – co najmniej 90% działalności należy prowadzić na rzecz zamawiającego. Nawet jeśli wiemy, które spośród aktualnych zwycięzców przetargów to podmioty reprezentujące wyłącznie kapitał samorządowy, to nie jesteśmy w stanie...