Wszystkożerne, z łatwością przemieszczające się siecią kanalizacyjną, przenoszące wiele chorób zakaźnych, takich jak wścieklizna, dur szczurzy czy włośnica, a na dodatek bardzo inteligentne… szczury. Czy człowiek jest w stanie skutecznie z nimi walczyć?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna, gdyż tak do końca nie wiadomo, z jakim potencjałem przeciwnika mamy do czynienia. Czy populacja tych gryzoni w Poznaniu jest na podobnym poziomie jak w wielkich europejskich aglomeracjach? – Chyba jeszcze nie, ale biorąc pod uwagę zdolności rozrodcze samicy szczura wędrownego, sięgające, wg różnych źródeł, nawet do 50 młodych rocznie, problem mamy poważny – mówi Remigiusz Urbanowski, właściciel firmy deratyzacyjnej Rapido DDD. – Wydaje się, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest stosowanie systematycznej deratyzacji połączonej z bezwzględnym przestrzeganiem zasad czystości przy gromadzeniu odpadów komunalnych. Jeżeli dodatkowo na granicy połączenia budynku z siecią kanalizacyjną zastosujemy rozwiązania ograniczające migrację tych gryzoni do wnętrza budynku, to będziemy mogli spać spokojnie – dodaje R. Urbanowski.   Poznański sposób na szczury. W 1998 r. zarządzeniem Prezydenta Miasta Poznania wprowadzono coroczną obowiązkową deratyzację na terenie całego miasta. Podstawowym celem 14-dniowej akcji deratyzacyjnej jest zapobieganie powstawaniu chorób zakaźnych przenoszonych na ludzi i zwierzęta przez szczury i myszy. Podstawowe założenia akcji deratyzacyjnej oraz obowiązki właścicieli nieruchomości są każdego roku podawane do publicznej wiadomości w...