W oczywistej konsekwencji tych zmian selektywne gromadzenie i tzw. pozbywanie się odpadów stanie się obowiązkiem mieszkańców, a nie, jak dotychczas, tylko opcją. Należy również zakładać, że z czasem gminy wraz  z przedsiębiorcami odbierającymi odpady będą skuteczniej niż dotychczas egzekwować ten obowiązek, a nieunikniony wzrost opłat za odbieranie odpadów zmieszanych będzie dodatkową motywacją dla mieszkańców, spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych do stosowania nowych, proekologicznych zasad gospodarowania odpadami.

Problemów bez liku

W „Przeglądzie Komunalnym”  nr 5/2017 Andrzej Sobolak bardzo trafnie zdefiniował najtrudniejsze bodaj zadanie wynikające z nowego systemu. Jest nim selektywne gromadzenie i zagospodarowanie bioodpadów pochodzących z gospodarstw domowych. Wyposażenie nieruchomości w brązowe pojemniki nie będzie, jak sądzę, stanowiło większego problemu – chociaż pojemniki na frakcję „bio” powinny mieć specjalną konstrukcję ograniczającą procesy gnilne i powstawanie odcieków. Izba wskazywała na zasadność gromadzenia takich odpadów w gospodarstwach domowych w workach biodegradowalnych. Trudniejsze w praktyce będzie zapewnienie przez gminy odpowiedniej częstotliwości wywożenia takich odpadów. Najpoważniejszym jednak wyzwaniem będzie właściwe zagospodarowanie tych odpadów, ponieważ instalacji do ich kompostowania czy też biogazowni mamy na razie w kraju jak na lekarstwo.

Drugim problemem o kluczowym znaczeniu dla powodzenia wdrożenia nowych zasad jest zapewnienie finansowania selektywnego zbierania i przygotowania do recyklingu odpadów surowcowych pochodzących z gospodarstw domowych, a w szczególności odpadów opakowaniowych....