Morza szum, ptaków śpiew, miejska plaża pośród drzew – zmieniając nieco słowa kultowej piosenki Czerwonych Gitar, można opisać klimat wakacji w mieście. Plaże, które powstają w zurbanizowanych przestrzeniach przestały już dziwić. Wpisały się w krajobraz danego miejsca, oferując mieszkańcom szereg atrakcji. Podobnie jak parki, skwery czy zieleńce, odpowiadają na nasze

potrzeby, które szczególnie latem wiążą się z biernym lub aktywnym odpoczynkiem. Tak, plaże miejskie nie są nowością, ale ich popularność wciąż rośnie. Tego typu obiektów powstaje coraz więcej, i to nawet w obrębie jednego miasta. Warto jednak zauważyć, że w ostatnim czasie główną rolę odgrywają wodne place zabaw, tworzone głównie z myślą o najmłodszych. Na początku czerwca w Rybniku otwarto jeden z nich – o „Pluskadełku” finansowanym z budżetu obywatelskiego rozmawiam z prezydentem wspomnianego miasta – Piotrem Kuczerą. Gdy piszę te słowa, do oficjalnego otwarcia podobnego obiektu przygotowuje się Będzin. W Krakowie tego typu projekt zgłoszono do tegorocznej edycji budżetu obywatelskiego. A wodne przygody już w najlepsze trwają m.in. w Tychach, Przemyślu i Janikowie.

W dobie fascynacji aplikacjami typu „Pokemon Go”, bieżącego relacjonowania swojego życia w mediach społecznościowych, które – jak kto woli – umilają lub kradną nasz czas, a także w związku z koniecznością pracy również poza biurem, przydatnym rozwiązaniem w przestrzeni miejskiej okazują się hotspoty. To otwarte punkty dostępu, umożliwiające połączenie z Internetem za pomocą sieci bezprzewodowej. Internauci najczęściej logują się w kawiarniach, restauracjach i hotelach. Obecnie hotspotów na terenach zieleni jest niewiele. Dlatego już teraz warto zastanowić się, jak dobrze zaprojektować otoczenie takich punktów. A pisze o tym Natalia Kołodyńska. Naszym celem nie jest promowanie spędzania czasu z oczami wlepionymi w ekran telefonu czy komputera, ale próba adaptacji przestrzeni do transformacji wielu sfer życia człowieka. Co więcej, uzależnieni od wirtualnego świata ludzie, dzięki hotspotom na terenach zieleni zyskują możliwość większego kontaktu z naturą. A to już przecież coś.

Na koniec pozostaje mi życzyć Państwu udanego wypoczynku w mieście z wakacyjnym wydaniem „Zieleni Miejskiej” w ręku.

 

Judyta Więcławska