W nowy rok wchodzimy nieco niepewnym krokiem. Zmiany prawne, do których doszło w ubiegłym roku, rewolucjonizują naszą branżę. Nie byłoby w tym nic złego (zmiany są wszak istotą rozwoju), gdyby nie niejasności w nich zawarte, a także do niemal ostatniej chwili przyjmowane rozporządzenia. 

Nie chcę dodać: „na kolanie pisane”, choć takie

określenie samo się nasuwa. Ostatecznie jakość aktów prawnych sprawdzi się w praktyce życiowej i sądowej. Życiowej, bo wiele zależy od ludzi, którzy wezmą sprawy w swoje ręce – ot, choćby 
od pracowników PGW Wody Polskie, mających zatwierdzać taryfy wod-kan. Od ich kompetencji zależy nie tylko budżet przedsiębiorstwa czy gminy, ale w gruncie rzeczy także przyszłość branży. Praktyka sądowa to czekające nas w przyszłości orzeczenia w sprawach niejasnych. W tym numerze dużo piszemy o nowej organizacji branży wodnej w Polsce. Przyglądamy się też, jak do no-
wej sytuacji przygotowały się przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne.
W wydaniu poruszamy temat prowadzonych przez prokuratorów analiz gminnych uchwał, które pozwalały na pobieranie od mieszkańców opłat za przyłączenie do sieci. Dziś już wiemy, że aż 274 uchwały zakwestionowano. Nowym rozporządzeniem, o którym piszemy i które bez wątpienia też wpłynie na działalność przedsiębiorstw, jest to wydane przez Ministra Zdrowia, a dotyczące jakości wody przeznaczonej do spożycia. Umożliwia ono m.in. wprowadzenie warunkowej przydatności wody do spożycia w sytuacji, gdy zanieczyszczenie nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. 
Od tego numeru poszerza się grono naszych felietonistów. Do stałych – Doroty Jakuty, Henryka Milcarza i Pawła Chudzińskiego – dołączają kolejni: szefowie i działacze lokalnych stowarzyszeń wodociągowych. Chcemy bowiem jeszcze bardziej przyjrzeć się temu, czym żyje branża w regionach. W styczniu gościmy więc na naszych łamach Janusza Dawidziaka, prezesa Goleniowskich Wodociągów oraz Zachodniopomorskiego Forum Wodociągowego. 
Ten numer jest pierwszym w naszym jubileuszowym roku. 15 lat – to już sporo czasu na wydawniczym rynku, zwłaszcza że moment, w którym powstawał nasz miesięcznik, okazał się szczególny – tuż przed naszą akcesją do Unii Europejskiej. Wtedy wszystko się zmieniało, dziś także to przeżywamy. Można więc powiedzieć – od rewolucji do rewolucji. Bądźmy dobrej myśli!