Dwa lata temu przed wyborami parlamentarnymi przygotowaliśmy przegląd programów wyborczych głównych partii politycznych w zakresie ochrony środowiska. Zadaliśmy też im pytania dotyczące ważnych wtedy – naszym zdaniem – kwestii. W tym roku politycy nie dali nam dość czasu. Krótki kalendarz wyborczy i szybka kampania spowodowały, że nie zdążylibyśmy z materiałem
do obecnego, przedwyborczego wydania „Przeglądu Komunalnego”. Od czego jednak jest Internet? Skorzystaliśmy z naszego serwisu www.komunalny.pl i uruchomiliśmy akcję Zielone (?) Wybory 2007. W jej ramach zadaliśmy komitetom wyborczym kilku partii i koalicji wyborczych pytania dotyczące najważniejszych – naszym zdaniem – spraw związanych z ochroną środowiska. Odpowiedzi zamieszczamy na bieżąco. Z jakim efektem? Nie potrafię powiedzieć, gdyż słowa te pisane są podczas trwania akcji. By ułatwić (a może utrudnić?) wybór, zamieściliśmy nasze pytania i odpowiedzi polityków z 2005 r., co warto skonfrontować z późniejszą realizacją przedwyborczych obietnic. Najłatwiej porównać zapowiedzi i realizacje partii rządzącej, bo ona ma zazwyczaj szansę coś ze swojego programu zrealizować. Dlatego też w tym samym miejscu zamieściliśmy zapowiedzi programowe (już powyborcze) Ministerstwa Środowiska wraz z aktualnym komentarzem obserwatorów ekologicznego życia naszego kraju. Spytaliśmy, jak udało się rządzącym zrealizować zapisy dotyczące ochrony środowiska, zawarte m.in. w rządowym programie „Solidarne Państwo”, co było sukcesem, a co porażką rządzących w ciągu minionych dwóch lat.
Nie chcemy być posądzeni o sprzyjanie któremuś ze stronnictw politycznych, stąd założyliśmy, że systematycznie, podczas każdych następnych wyborów, będziemy powtarzać akcję. Bez względu na to, kto aktualnie rządzi, powiemy: „sprawdzam!”. Taka jest we współczesnym, skomplikowanym świecie rola nowoczesnych mediów.
Próbujmy, każdy na miarę własnych możliwości, rozliczać polityków z ich obietnic oraz pamiętać, co obiecywali, i pytać, co z tym zrobili. Także dla spraw środowiska. A to zawsze w programach wyborczych było tematem najmniej eksploatowanym i mało popularnym. Nie wychodzono poza slogany i nowomowę. Może dlatego, że to takie trudne? A może dlatego, że odpady, ścieki, woda czy przyroda nie mają barw politycznych? Co nie znaczy, że nie mogą być wykorzystane w rozgrywkach politycznych (patrz: „referendum nad Rospudą”). Życzmy sobie od obecnych i przyszłych rządzących jak najmniej takich „przypadków”.
Tomasz Szymkowiak
Dyrektor ds. wydawnictw