Radosław Gawlik
Członek Rady Krajowej Zieloni 2004

W Polsce najbardziej zaniedbanym działaniem z zakresu ochrony środowiska jest zagospodarowanie odpadów. Widać postęp w ochronie powietrza, mamy znacznie więcej oczyszczalni ścieków, poprawiła się jakość wód – ale odpadów wciąż nie umiemy dobrze zagospodarować. Daleko nam do spełnienia unijnych wymogów w tym zakresie. Większość wysypisk
śmieci w Polsce nie spełnia żadnych norm. Poziom odzysku surowców wtórnych jest żałośnie mały.
Każdy z nas jest „producentem” odpadów i każdy chce się ich pozbyć jak najmniejszym kosztem. Wyrzucając je do kosza, rzadko myślimy o tym, co się z nimi dalej dzieje. Gospodarka odpadami w naszym kraju poddana jest mechanizmom wolnorynkowym. Usługi ich wywozu prowadzą te firmy, które proponują najniższe ceny. Brak egzekwowania dodatkowych rygorów ma fatalne skutki. Odpadów pozbywamy się wprawdzie jak najtaniej, ale też jak nagorzej. Niesortowane odpady wywożone są na wysypiska najtańsze, nierzadko dzikie. „Niewidzialna ręka rynku” nie pomaga w uporządkowaniu tego problemu. Po wielu latach doświadczeń można już z całą pewnością stwierdzić, że bez instrumentów polityki centralnej nie osiągniemy pożądanych efektów.
Od wielu lat toczy się na ten temat bezowocna dyskusja. Tymczasem z roku na rok narastają opóźnienia w realizacji unijnych zobowiązań. Im dłużej będziemy zwlekać z podjęciem zdecydowanych kroków, tym trudniej będzie nadrobić zaległości. Jeżeli nie spełnimy unijnych wymogów w zakresie gospodarki odpadami, nałożone zostaną sankcje finansowe. Ucierpi przy tym nie tylko budżet, ale też prestiż państwa. Tymczasem nic nie wskazuje na to, żeby w niedługim czasie miały nastąpić radykalne zmiany. Co sprawia, że system zagospodarowania odpadów jest bezwładny i nie dopuszcza koniecznych reform?
Prywatni przedsiębiorcy zajmujący się wywozem odpadów tworzą silne lobby. Od lat można od nich usłyszeć te same argumenty. Sugerują, że reformatorzy chcą nałożyć na mieszkańców nowy podatek oraz ograniczyć swobody obywatelskie przy wyborze firmy wywożącej odpady, a samym firmom utrudnić wolną konkurencję. Na drodze reform stoją też bariery administracyjno-prawne. Obecnie zmiany w systemie zagospodarowania odpadów można wprowadzić tylko na drodze referendum. To się zazwyczaj nie udaje.
Ekonomiczne realia są takie, że selektywna zbiórka i zagospodarowanie surowców wtórnych mniej się opłacają niż wywóz wszystkich odpadów na tanie wysypiska. Ten rachunek ekonomiczny jest krótkowzroczny. Nie uwzględnia kosztów dewastacji środowiska, nie bierze też pod uwagę faktu, że pozyskiwanie surowców wtórnych oszczędza naturalne zasoby i energię. I taki właśnie krótkowzroczny rachunek ekonomiczny jest podstawą naszej gospodarki odpadami.
Rozwiązania wydają się proste. Wystarczy konsekwentnie stosować strategię zapisaną w dyrektywach unijnych i w naszej „ustawie odpadowej”. W największym skrócie sprowadza się ona do trzech kierunków działań: minimalizowania ilości odpadów, ich segregowania i wtórnego wykorzystywania. Jak do tego doprowadzić, też właściwie wiadomo. Konieczne są zmiany ustawowe, które narzucą nowe mechanizmy administracyjne i rozwiązania ekonomiczne. Przepisy niektórych państw unijnych mogą być gotowym wzorem. Wieloletnie doświadczenia Austrii, Niemiec lub krajów skandynawskich pokazują, że w tej dziedzinie centralne prawodawstwo daje znakomite efekty. Oprócz zmian ustawowych niezbędne jest prowadzenie szerokiej kampanii edukacyjnej, do której powinny włączyć się media publiczne, zwłaszcza telewizja. Aż dziw bierze, że wszystkie te oczywistości powtarzane są od lat i nic się nie zmienia. System zagospodarowania odpadów jak był, tak jest sparaliżowany przez stare przepisy i utrwalone zachowania społeczne.
W walce o zreformowanie tego systemu wyróżnia się Związek Gmin Powiatu Dzierżoniowskiego. Niejeden już apel do najwyższych władz w tej sprawie wystosował przedstawiciel tego Związku – Zdzisław Smolak. Jak do tej pory – bez skutku. Czy musimy doczekać się dotkliwych kar finansowych za niewywiązanie się z unijnych zobowiązań, żeby wreszcie zabrać się za porządkowanie odpadów?

Tytuł od redakcji