Proste założenia skomplikowanego systemu ROP

Rozszerzona odpowiedzialność producenta to temat obszernie i gorąco dyskutowany w branży od wielu miesięcy. Co jakiś czas pojawiają się w obiegu koncepcje zyskujące akceptację szerszego lub węższego gremium, jednak dotąd nie udało się opracować modelu, który wywołałby entuzjazm u wszystkich uczestników rynku.

Wydaje się, że prawdziwa dyskusja jeszcze przed nami, bowiem Ministerstwo Klimatu swoją koncepcję ma przedstawić w połowie lipca bieżącego roku – i to dopiero rozwiązania zaproponowane przez resort staną się punktem odniesienia i przedmiotem, już zupełnie na serio, zajmowanych stanowisk.

Daleko idące cele

Wiele z tego, co w ostatnim czasie mówi się o rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), posiada swoje implikacje w rosnących kosztach odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych. Jeszcze do niedawna mechanizm ROP znany był wąskiej grupie ekspertów, a dziś staje się nośnym hasłem i wytrychem, prezentowanym jako rozwiązanie dla problemu rosnących kosztów zagospodarowania odpadów. Postrzeganie ROP jako panaceum na rosnące ceny jest nie tylko powszechne, ale też błędne i niebezpieczne.

Taki sposób myślenia powoduje bowiem, że z pola widzenia znika zarówno to, że rynek odpadów nie ogranicza się do odpadów komunalnych, jak i to, że potrzeba wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności swoje prawdziwe źródło ma w celach środowiskowych.

Warto tu przypomnieć, że o ROP mówiło się już od dawna, tj....