Minął już rok od wejścia w życie nowelizacji ustawy o ochronie przyrody – przyjętej przez sejm 16 grudnia 2016 roku podczas, budzącego liczne kontrowersje, posiedzenia w Sali Kolumnowej, zezwalającej na wycinanie drzew na terenach prywatnych, na których nie jest prowadzona działalność gospodarcza, bez zezwolenia i opłat.

Międzynarodowe zainteresowanie działaniami rządu na terenie Puszczy Białowieskiej spowodowało wyraźny spadek zainteresowania tą ustawą opinii publicznej oraz mediów. Szkoda, bo jej efekty odbiły się już i odbijać się będą na estetyce krajobrazu i warunkach środowiskowych we wszystkich, bez wyjątku, polskich miastach i wsiach. Znowelizowana ustawa pozbawiła samorządy lokalne możliwości ochrony drzew i terenów zieleni, cennych z przyrodniczego i krajobrazowego punktu widzenia. W pierwotnej wersji ustawy, obowiązującej od 1 stycznia do 16 czerwca 2017 r. (DzU z 2016 r. poz. 2249), uniemożliwiała ona gminom jakąkolwiek kontrolę, kto, gdzie i jakie drzewa wycina. Wyklucza to sporządzenie rzetelnego bilansu strat.

Podejrzenia o lobbing

Ubiegłoroczna nowelizacja ww. ustawy budzi szereg kontrowersji nie tylko wśród specjalistów, ale również wśród wielu mieszkańców zarówno miast, jak i wsi, wskazujących, że realizacja jej zapisów spowodowała i powodować będzie nadal straty nie tylko przyrodnicze, ale także społeczno-kulturowe. Podejrzenia o lobbing w jej uchwalaniu, formułowane zarówno przez środowiska naukowe ekologów i urbanistów oraz organizacje ekologiczne, jak i...