To motto przewodnie odpowiedzi Pana Gościńskiego na mój komentarz dotyczący informacji o systemach napowietrzania w kompostowniach, zamieszczonej w kwietniowym numerze „Przeglądu Komunalnego”. Wydawałoby się, że autora tych niedorzeczności stać będzie na merytoryczne ustosunkowanie się do postawionych w mojej polemice pytań. Takie podejście do sprawy położyłoby kres temu zawirowaniu i temat byłby zakończony.

Jednak nic takiego się nie stało, bo prawdopodobnie wyszłoby szydło z worka, czyli że Pan Gościński celowo rozpowszechnia nieprawdziwe informacje, by „skołować” przyszłych inwestorów, postawić konkurencję w złym świetle i wypromować wg niego najlepszą, bo własną technologię.   Po drugiej stronie pryzmy Niestety, spotkało mnie duże rozczarowanie, gdyż uważałem, że Pana Gościńskiego stać na męską postawę i merytoryczne podejście do zagadnienia. W jego odpowiedzi nie tylko trudno doszukać się obiektywnego spojrzenia na przekazane nieścisłości, ale też znowu pojawiają się elementy świadomego gmatwania faktów. Kilkoma zdawkowymi komplementami pod moim adresem nie da się zatuszować istotnych nieścisłości i w ten sposób wykpić się z powstałego zamieszania. Szkoda, że oprócz technik stosowanych przez Chińczyków, Rzymian i Hindusów, z których również korzystał adwersarz, nie przejął on od nich etyki zawodowego postępowania, a od Anglików – dżentelmeństwa, charakteryzującego się tym, że zawsze powinno się odpowiadać na postawione pytania lub wyjaśnić nieścisłości, nawet kosztem przyznania się do błędów. Również...