Powszechnie wiadomo, że warunki panujące w miastach nie sprzyjają właściwemu wzrostowi drzew, krzewów i innej roślinności. Można to zaobserwować podczas spacerów. W różnych miastach sytuacja ta może być bardzo zróżnicowana. Szerokie i nieosłonięte przestrzenie ulic sprzyjają tworzeniu się "tuneli aerodynamicznych" i powodują utratę wody, która i tak w naszych warunkach jest deficytowa. Ciągle w sposób mniej lub bardziej świadomy stwarzamy niekorzystne dla roślin czynniki, chociażby poprzez instalowanie sztucznych nawierzchni gruntu, nieprzepuszczalnych dla wody. Nawierzchnie te w wielu miejscach dochodzą do samego pnia drzewa (fot. 1). Z jednej strony, jezdnia z wybetonowaną lub wyasfaltowaną nawierzchnią, z drugiej - chodnik wyłożony płytkami, położonymi na betonowej podbudowie. Jak na takiej powierzchni mają rosnąć dorodne drzewa? A jednak czasem im się to udaje. Niestety, w wielu przypadkach jest to tylko egzystencja, kończąca się obumarciem, a na nowe nasadzenia nie ma już miejsca. Dlaczego drzewo nie rośnie? Zabudowana powierzchnia odizolowuje grunt od wód opadowych, które ciekami wodnymi zostają odprowadzane do rzek czy strumyków. W naszych miastach nie mamy zbiorników przeznaczonych do zbierania wód opadowych, które w okresach suszy można by wykorzystać do podlewania roślin. Warto też w tym miejscu podkreślić, że w Polsce nie ma też tradycji podlewania roślin. Często widać ludzi przez większość dnia "wiszących" na parapetach...