Dąb, który chciał żyć
Są drzewa tak mocno wrośnięte w nasz codzienny krajobraz, że przestajemy je zauważać. Rosną przy drogach, towarzyszą nam w codzienności, stoją cierpliwie obok naszych spraw – jakby były od zawsze i na zawsze. Wydają się trwałe, oczywiste, niewymagające uwagi. A jednak wystarczy chwila, by zniknęły. I wtedy dopiero uderza nas nie tylko widok pustki, lecz także coś znacznie trudniejszego do nazwania – poczucie straty, którego wcześniej nie braliśmy pod uwagę.
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Wykup dostępSmutny koniec historii
Na odcinku Aleksandrów Kujawski – Ciechocinek w 2025 r. przywrócono połączenie kolejowe po 14 latach przerwy. Towarzyszyła temu – już w 2024 r. – wycinka 418 drzew oraz blisko 61 tys. m² krzewów. I choć, jako mieszkańcy Ciechocinka, z bólem przyglądaliśmy się tej masowej wycince, jednocześnie cieszył nas powrót pociągów do naszego miasta. Nie spodziewaliśmy się jednak, że stracimy również drzewo rosnące tam „od zawsze”, które witało i żegnało podróżnych przez dekady. Zaskoczenie było tym większe, że dąb i cała zieleń towarzysząca dworcowi PKP były objęte ochroną konserwatorską, a do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków nie wpłynął wniosek o jego wycięcie. Pewnego dnia otrzymaliśmy wiadomość, że drzewa już nie ma. Kiedy nagłośniliśmy sprawę, okazało się, że poruszyła nie tylko nas, ale też innych mieszkańców i mieszkanki. Spotkaliśmy się pewnego wieczoru przy leżącej już kłodzie – policzyliśmy słoje, symbolicznie zapaliliśmy świeczki, a na pniu pojawił się napis: „Chciałem żyć”. To było ciche, ale wymowne przypomnienie, że za urzędow...Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?
Wykup dostęp — 5,00 złMasz już dostęp do tego artykułu?
Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.