Taką wyrwę w krajobrazie pozostawił po sobie dąb szypułkowy w Ciechocinku – drzewo 200-letnie o obwodzie 370 cm na wysokości 130 cm. Świadek historii, rosnący na terenie dworca PKP. Dąb rósł, kiedy powstawały słynne tężnie solankowe, budowano dworzec, kiedy Polska odzyskiwała niepodległość. Nie był pomnikiem przyrody, nie miał imienia, ale jego wycięcie bardzo poruszyło lokalną społeczność.

Smutny koniec historii

Na odcinku Aleksandrów Kujawski – Ciechocinek w 2025 r. przywrócono połączenie kolejowe po 14 latach przerwy. Towarzyszyła temu – już w 2024 r. – wycinka 418 drzew oraz blisko 61 tys. m² krzewów. I choć, jako mieszkańcy Ciechocinka, z bólem przyglądaliśmy się tej masowej wycince, jednocześnie cieszył nas powrót pociągów do naszego miasta. Nie spodziewaliśmy się jednak, że stracimy również drzewo rosnące tam „od zawsze”, które witało i żegnało podróżnych przez dekady. Zaskoczenie było tym większe, że dąb i cała zieleń towarzysząca dworcowi PKP były objęte ochroną konserwatorską, a do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków nie wpłynął wniosek o jego wycięcie. Pewnego dnia otrzymaliśmy wiadomość, że drzewa już nie ma. Kiedy nagłośniliśmy sprawę, okazało się, że poruszyła nie tylko nas, ale też innych mieszkańców i mieszkanki. Spotkaliśmy się pewnego wieczoru przy leżącej już kłodzie – policzyliśmy słoje, symbolicznie zapaliliśmy świeczki, a na pniu pojawił się napis: „Chciałem żyć”. To było ciche, ale wymowne przypomnienie, że za urzędow...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?