Jak dziś funkcjonują branże produkcji sprzętu AGD i RTV, ale przede wszystkim recyklingu zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego? Z pewnością dotknęło je – tak jak zresztą chyba wszystkie sektory światowej i krajowej gospodarki – wiele problemów, często bardzo poważnych. Między innymi o nich mowa będzie podczas tegorocznej edycji Konferencji „Recykling zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego”, która w dniach 6-7 kwietnia odbędzie się w Poznaniu oraz w formacie online, a organizowana jest przez firmę Abrys wspólnie z Polskim Związkiem Pracodawców AGD APPLiA. A problemów tych branża definiuje wiele.

ONZ szacuje, że każdego roku na świecie wytwarzanych jest średnio 50 mln ton zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Elektroodpady zawierają wiele cennych surowców, które z powodzeniem można poddać recyklingowi. Ich wartość może wynosić ponad 48 mld euro. Jednocześnie Global E-Waste Monitor informuje, że ilość elektrośmieci w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła o 21%. Jeśli nie zmienimy naszego stylu konsumpcji, to do 2030 r. ilość tego typu odpadów wzrośnie nawet do 74,4 mln ton, sprawiając, że będzie to najliczniejsza frakcja.

Recykling elektroodpadów jest ważny z kilku powodów. Odzysk surowców i ich ponowne użycie przy tworzeniu nowych urządzeń nie tylko zmniejsza stopień wykorzystania zasobów naturalnych, ale też przyczynia się do obniżenia kosztów technologicznych w procesie produkcji. 

Dla przykładu: 90% materiałów pochodzących z zużytej świetlówki można wykorzystać do produkcji innych urządzeń.

W procesach odzysku otrzymuje się wiele cennych surowców, takich jak szkło, aluminium, luminofor czy metaliczna rtęć. Sami Europejczycy posiadają w domach niemal 8 mld sztuk AGD, które łącznie ważą ok. 67 mln ton. W całej tej masie jest niemal 4 mln ton miedzi i ponad 2 mln ton aluminium, które łatwo mogą zostać przetworzone i ponownie wykorzystane.

W Europie liderem przetwarzania ZSEE jest Szwecja, gdzie ponad 80% masy sprzętu elektronicznego wprowadzanego na rynek jest poddawane recyklingowi bądź przygotowane do ponownego użycia. Polska pod względem ilości zbieranego zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego zajmuje siódme miejsce wśród krajów Unii Europejskiej, co pozycjonuje nas w pierwszej połowie państw członkowskich o najwyższym wskaźniku. 

Pandemiczne czasy

Jak mówił podczas ubiegłorocznej, 15. Konferencji „Recykling zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego” Wojciech Konecki, prezes Polskiego Związku Pracodawców AGD APPLiA, branża ZSEE wydaje się branżą sukcesu, o czym świadczy wiele faktów. Od lat realizuje ona np. zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta, czego nie można powiedzieć o wielu innych sektorach. W znacznym stopniu zlikwidowano szarą strefę, realizowane są też spoczywające na branży obowiązki. O wiele mniej niż jeszcze kilka lat temu elektrośmieci trafia do lasów – to zasługa nie tylko lepszego i surowszego prawa, ale też prowadzonej edukacji, w ślad za którą idzie zwiększanie się świadomości ekologicznej konsumentów. 

Rozwój sprzedaży w branży AGD i RTV był w Polsce w ostatnich latach systematyczny. Wzrosty sprzedaży sprzętu były kilkuprocentowe, wyniki finansowe jeszcze lepsze. To wszystko zmieniła pandemia koronawirusa. Trzeba pamiętać, że ok. 80% produkcji z ponad 30 polskich fabryk AGD wysyłane jest na eksport, z którym problemy w okresie pandemii były olbrzymie. Problemy miał także sektor recyklingu zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. System zbiórki, co prawda, działał, ale nie wszędzie i nie zawsze w pełnym wymiarze. Z rynku zniknął też ważny kanał zbierania odpadów, czyli sklepy, które po prostu w czasie pandemii były pozamykane. Podobnie zresztą jak część PSZOK-ów.

Ryzyk w branży elektroodpadów było znacznie więcej. To m.in. wzrost kosztów, związany choćby z koniecznością zakupu masek, rękawiczek czy płynów do dezynfekcji dla pracowników. Trudnym do oszacowania kosztem był spadek wydajności pracy, spowodowany koniecznością wprowadzenia zmian organizacyjnych i absencją pracowników.

Zakłócenia w łańcuchu dostaw i odbiorów to kolejny problem – zakłady mierzyły się ze skokowym spadkiem konsumpcji, a w konsekwencji spadkiem ilości generowanych odpadów. O ile znaczna część handlu sprzętem nowym przeniosła się do Internetu, to znacznie gorzej wyglądała podczas pandemii sytuacja w zakresie systemów zwrotów i odbiorów.

Zupełnie nieprzewidywalny w ostatnich dwóch latach był rynek głównych frakcji odpadów, powstających w zakładach przetwarzania ZSEE. Złom stalowy, miedź, aluminium, ołów, nikiel, tworzywa sztuczne – na giełdach światowych ceny wahały się raz w górę, raz w dół. Zakłady miały niemałą zagwozdkę, jak w takich warunkach działać. Mogły próbować wziąć dodatkowe koszty na siebie lub przenosić je na zbierających ZSEE poprzez obniżkę cen zakupu. Każde z tych działań pociągało jednak za sobą określone konsekwencje.

Wielkim problemem w czasie pandemii COVID-19 były naprawy i serwis urządzeń AGD. Serwisanci często po prostu nie byli wpuszczani do mieszkań lub sami nie chcieli jeździć na naprawy domowe. To rodziło mniejsze lub większe problemy – gdy zepsuła nam się zmywarka, można to było jeszcze przeczekać. Gorzej, gdy awarii uległy np. lodówka czy pralka. Jak poradził sobie sektor producentów i recyklerów ZSEE z tymi wyzwaniami? Również o to zapytamy podczas tegorocznej Konferencji.

Obawy dotyczące wykonania obowiązków

Przedsiębiorcy zajmujący się zagospodarowaniem zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego mają poważne obawy dotyczące możliwości wykonania w najbliższych latach spoczywających na nich obowiązków związanych ze zbieraniem z rynku takiego sprzętu. Powodów tych obaw jest kilka. Przede wszystkim, nie dość, że brakuje zużytego sprzętu, to dodatkowo nowe zasady obliczania zbiórki mogą wywołać prawdziwie dramatyczną sytuację w tej branży. Zmniejsza się konkurencja po stronie recyklerów i zakładów przetwarzania. Jest coraz więcej grup produktowych, w których brakuje odpadów, a to oznacza, że nie będzie możliwości wypełnienia obowiązk&...