Autor prezentowanego listu, gorący propagator ślazowca pensylwańskiego, w opublikowanym przez redakcję artykule dotyczącym wyników własnych z prób produkcji pelet („Pelety z biomasy wierzby i ślazowca – wyniki podjętych prób produkcji”) doszukał się błędów, które w jego ocenie przedkładają zalety wierzby nad ślazowca. Cieszy nas fakt, że publikowane przez nas artykuły są dogłębnie analizowane. Jeśli w artykule został popełniony jakiś błąd obliczeniowy, to mamy nadzieję, że nie był on zamierzony i jego celem nie było umniejszanie walorów ślazowca pensylwańskiego. Znamy opinie dr. inż. Mariusza Stolarskiego na temat wykorzystywania i propagowania wszystkich roślin energetycznych w zgodzie z warunkami lokalnymi sprzyjającymi ich uprawie, pomimo że uczelnia, na której pracuje, jest wiodącym ośrodkiem badań nad uprawą i wykorzystaniem jednej z nich – wierzby energetycznej – publikujemy jego krótką wypowiedź. O komentarz poprosiliśmy też doc. dr hab. inż. Annę Grzybek, współpracownika-konsultanta redakcji.
(red.)


Szanowna redakcjo!
Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł na temat porównania kosztów produkcji pelet z wierzby i ślazowca.
Ślazowiec to jeszcze mało znana, ale bardzo cenna i interesująca roślina, którą można spalać, nie ponosząc żadnych kosztów suszenia czy podsuszania. Od sześciu lat uprawiam ślazowca i osiągam wyniki inne niż przedstawione w artykule dr. Stolarskiego.
Artykuł ten porusza wielki i bardzo kosztowny problem z podsuszaniem i suszeniem wierzby. Nie wszystkie podane informacje są jednak prawdziwe i pełne. Koszty suszenia wierzby i ślazowca przedstawione są w artykule jako prawie sobie równe. To poważny błąd. Dane w tabeli numer 2 i 4 też są błędne. Przykład: z tabeli 4 wynika, że suszenie ślazowca jest tańsze (61,4 zł/t) niż suszenie wierzby (67,03 zł/t).
Skoro tańsze, to powinno kosztować 44,63 (2,85 zł/1% wilgotności (wierzba) – 8,38% = 2,61 zł x 17,1% = 44,63 zł), a nie 61,4. Koszt suszenia ślazowca w peleciarni autor zawyżył o 16,77 zł/t, tj. o 27,31%. Jeżeli poprawimy tylko ten jeden błąd, koszt wytworzenia tony pelet ze ślazowca (wg danych z artykułu) okaże się mniejszy o 10 zł/t niż z wierzby.
Autor wydaje w peleciarni 2,85 zł na osuszenie 1% wilgoci wierzby i aż 3,59 zł na 1% ślazowca, czyli o 25,5% więcej. Jak to możliwe? Autor wcześniej podał, że koszt suszenia ślazowca jest o 2,17% mniejszy, a nie o 25% większe (słupki). Gdy dodamy koszty zrębkowania, których autor nie uwzględnił, błąd (zaniżenie kosztów produkcji pelet z wierzby) wyniesie ponad 40%.
Koszty suszenia ślazowca można całkowicie wyeliminować. Można go zebrać w fazie suchej – 12% (kwiecień) i 15% (marzec) lub „mokrej” – 20% (styczeń) i 25% (grudzień). Ślazowiec schnie błyskawicznie (bylina).
Opinia fachowca brzmi (str. 39 „Czystej Energii” 6/2005): „pelety (ze ślazowca o wilg. 25 %) były produkowane z surowca dostarczanego bezpośrednio z pola, bez jakichkolwiek dodatkowych zabiegów”.
W błąd wprowadza także informacja na temat kosztu zakupu surowca. Nie ma na świecie nikogo, kto kupi tonę wierzby z zawartością 31% wody za 160 zł. Już 100 zł za tonę wierzby oznacza, że płacimy 50-60 zł za wodę, którą jeszcze musimy wielkim kosztem odparować. Po podsuszeniu autor zrębkuje wierzbę, ale kosztu tego procesu nie znajdziemy w tabeli. Jest to istotny koszt, pięcio- lub sześciokrotnie większy niż koszt zrębkowania ślazowca.
Kolejny fragment artykułu wart jest głębszej analizy. Cytuję: „Pędy wierzbowe zebrano w okresie zimowym (…). Następnie ułożono w stertę w celu dosuszenia. Jednoroczne pędy ślazowca skoszono w grudniu (…)”. Ślazowiec zebrany w grudniu miał 25% wilgotności, a wierzba badana w tym samym czasie miała już tylko 31%. Wynika z tego, że wierzba musiała być zebrana przed ślazowcem. Tylko kiedy?
Logicznie rzecz biorąc, nie da się wcisnąć do grudnia trzymiesięcznego okresu suszenia wierzby o 17%.
Warto wiedzieć, że ślazowiec, miskantus i inne trawy schną błyskawicznie na pniu, nawet nie koszone, gdyż jako byliny kończą wegetację w sposób naturalny, „odcinając” pędy od bryły korzeniowej. Ślazowiec ma inną strukturę drewna, co pozwala na usunięcie resztek wilgoci praktycznie bez żadnych kosztów. To, co autor widzi jako wadę – mała wartość nasypowa – ja widzę może nie jako zaletę, ale jako cechę pozwalającą bardzo dużo zaoszczędzić na kosztach suszenia.
W mojej ocenie warto stosować takie technologie, które pozwalają redukować koszty produkcji energii z biomasy i nie obciążają środowiska środkami chemicznymi, których wszystkie koszty środowiskowe są niższe niż dochody.
Roman Molas




W cytowanym artykule zaprezentowane zostały wyniki badań własnych, opartych na eksperymentach polowych prowadzonych w stacji Dydaktyczno-Doświadczalnej UWM w Olsztynie. Analiza została przeprowadzona w oparciu o założenia własne i uzyskane z zakładu peletyzacji. Oczywiście wariantów kosztów produkcji pelet z obu gatunków roślin może być wiele w zależności od przyjętych ciągów technologicznych, co też będzie uwzględniane w kolejnych badaniach. W analizowanym przypadku założono, że z punktu widzenia zakładu peletyzacji nie jest ważne, jak surowce były pozyskiwane czy przetworzone do postaci zrębków – liczy się to, że zakład chce zakupić surowiec w postaci zrębków w cenie 10 zł/GJ. Nie interesuje go natomiast, czy ktoś składował pędy, jak je rozdrabniał itp. Cenę zakupu zrębków uzależniono od wartości opałowej surowca. Dlatego też dla przykładu koszt zakupu surowca w przypadku wierzby w wysokości 160,47 zł to koszt zakupu 1,34 tony zrębów wierzby, ponieważ tyle należałoby zakupić zrębków o wilgotności 31%, aby uzyskać tonę pelet o określonej wilgotności. Koszt zakupu jednej tony zrębków o wilgotności 31% wyniósłby więc 119,7 zł. Podobnie postąpiono przy określeniu kosztów zakupu zrębków ze ślazowca. Koszty suszenia były analizowane również dla ilości surowców wyjściowych, a nie dla jednej tony zrębków. Na zakończenie chciałbym podkreślić, że celem prezentowanej analizy nie było wykazywanie „wyższości” którejś z roślin. Jest to jedynie fragment badań, jakie są prowadzone w naszej placówce. Prowadzimy badania z różnymi gatunkami roślin i jesteśmy za zrównoważonym rozwojem upraw roślin energetycznych, wykorzystując ich walory w określonych warunkach glebowo-klimatycznych.

dr inż. Mariusz Stolarski
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie



Każdy człowiek ma prawo na łamach czasopisma zaprezentować badania własne – to znaczy wykonane przez siebie w określonych warunkach brzegowych lub – inaczej – przy określonych założeniach. Opisywane badania powinny zawierać w prezentowanym artykule trzy podstawowe elementy: metodykę lub założenia badawcze, wyniki badań i ocenę bądź podsumowanie wyników. Zatem w zależności od przyjętych założeń wyniki stanowią pewien określony w danej chwili stan. Im więcej jest badań z danego zakresu, tym określony wynikami stan jest rzetelniejszy. Autor omawianego artykułu przyjął pewne założenia przy realizacji wykonanych przez siebie badań. Inne wyniki badań mogą być prezentowane przez innych autorów. Rozbieżność wyników i dyskusje na ich temat utwierdzają w przekonaniu, że problem istnieje i potrzebne są dalsze badania w tym obszarze. Zgadzam się z Panem R. Molasem, że „ślazowiec to jeszcze mało znana, ale bardzo cenna i interesująca roślina i można go zebrać w fazie suchej”. Jednocześnie chciałabym zwrócić uwagę na inny, bardzo ciekawy artykuł z tego zakresu, zatytułowany „Problemy z utrzymaniem jakości pelet” Wojciecha Cichego („Czysta Energia” 6/2005). W artykule tym porównane są własności pelet z drewna, słomy i ślazowca.

doc. dr hab. inż. Anna Grzybek
konsultant redakcji