Nieograniczona liberalizacja każdego z rynków ma swój czas i swoje granice. Faza pełnej liberalizacji rynku jest fazą wstępną gospodarki wolnorynkowej. Po niej następuje faza standaryzacji, czyli stawiania wymogów, jakim muszą sprostać przedsiębiorcy wytwarzający określone dobra czy sprzedający usługi. Tak też jest z gospodarką odpadami komunalnymi.
Na początku lat dziewięćdziesiątych Polska otworzyła się na firmy prywatne. Większość przedsiębiorstw komunalnych przekształciła się w spółki prawa handlowego. Powstały nowe podmioty bazujące na sprowadzonym, głównie z byłego NRD, sprzęcie. Były to pojazdy zdekapitalizowane, często wycofane z ruchu na drogach niemieckich. Nowi przedsiębiorcy zaczęli rywalizować ze starymi (głównie ceną). Ceną, ale nie jakością usług. Nie dość, że sprzęt był nie najlepszy, to do tego oszczędności szukano w upłynnianiu odpadów w miejsca nieodpowiadające żadnym wymogom ochrony środowiska.
W istocie, pomimo iż mamy już prawo przystosowane do przepisów unijnych, często oferty odbioru odpadów od właścicieli nieruchomości składają w dalszym ciągu podmioty, które tylko formalnie mają prawo do świadczenia tego typu usług, a faktycznie z różnych powodów nie spełniają standardów technicznych, organizacyjnych i etycznych. W tej sytuacji firmy rzetelne, należycie inwestujące, dbające o swoją reputację są często skazane na porażkę w walce konkurencyjnej. Zmuszane są do konkurowania na nierównych zasadach. Na nierównych zasadach, ponieważ do te...