Od stycznia mieszkańcy Opola płacą tzw. podatek od deszczu. Przepisom przyjętym w tym mieście przyjrzy się Wojewódzki Sąd Administracyjny. Wcześniej w Gdańsku orzekł na niekorzyść samorządu.

Opłata za odprowadzanie wody deszczowej do kanalizacji w wysokości 29 groszy miesięcznie za m sześc. średniorocznego opadu atmosferycznego pobierana jest przez spółkę Wodociągi i Kanalizacja w Opolu.

Jak podkreślają władze miasta, nie trafia ona do budżetu samorządu, ale opłata na rzecz Wód Polskich. Mieszkańcy nie ponoszą jej, jeśli zagospodarowują wodę na własnej posesji.

Opłatę została wprowadzona na podstawie chwały rady miasta i zarządzenia prezydenta. Czy zgodnie z prawem? To ma sprawdzić WSA w Opolu.

– Miasto nalicza podatek od nieruchomości, czy pobiera opłaty za odbiór odpadów na podstawie konkretnych zapisów w ustawach. Tak jednak nie było w przypadku nowej daniny publicznej, jaką jest opłata za deszczówkę. Decyzja miasta nie ma w tym przypadku podstawy prawnej – uważa, cytowany przez Gazetę Wyborczą, Tomasz Wolny, który złożył w tej sprawie skargę do WSA.

Miasto uważa, że w przypadku braku zapisów w innych aktach prawnych to samorząd stanowi o „wysokości cen i opłat albo o sposobie ustalania cen i opłat za usługi komunalne o charakterze użyteczności publicznej” i stwierdza, że „usługa odprowadzania wód opadowych spełnia wszystkie przesłanki umożliwiające zakwalifikowanie jej jako zadania własnego gminy o charakterze użyteczności publicznej”.

Ratusz stanowczo podkreśla też że „opłata za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych do kanalizacji deszczowej nie stanowi żadnej daniny publicznej – jest wynagrodzeniem za świadczenie usługi komunalnej”.

Jednak w styczniu br. WSA w Gdańsku unieważnił uchwałę jednego z samorządów dot. pobierania opłat za deszczówkę.

Orzekł przy tym, że w ustawie o samorządzie gminnym oraz przepisach szczególnych nie ma podstaw do ustanowienia opłaty za deszczówkę przez samorząd.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytaj więcej

Skomentuj