1 / 13

Nad zachodnią Polską przeszły ulewne deszcze. W Poznaniu i okolicach strażacy interweniowali ponad 1500 razy. Zapadł się dach hali sportowej przy jednej ze szkół. Zalane były ulice, dworce, szpitale. Kierowcy uciekali z zalanych samochodów.

W poniedziałek, 21 czerwca IMGW wydał ostrzeżenie hydrologiczne pierwszego stopnia dotyczące zlewni dopływów Warty i Noteci. „W obszarach występowania prognozowanych opadów burzowych, na mniejszych rzekach oraz w zlewniach zurbanizowanych, mogą wystąpić gwałtowne wzrosty stanów wody i lokalne podtopienia” – czytamy w komunikacie IMGW.

Ostrzeżenia obowiązywało do wtorku, 22 czerwca, do godz. 2:00. Prawdziwa nawałnica przyszła nad miasto kilkanaście godzin później.

Zapadł się dach hali sportowej

W wyniku ulewy częściowo zapadł się dach hali sportowej na poznańskim osiedlu Pod Lipami. Przed katastrofą dyrektorka szkoły zarządziła natychmiastową ewakuację, więc nikomu nic się nie stało.

Tymczasem z minuty na minutę z Poznania i okolic napływały kolejne zgłoszenia o podtopieniach. Zalane zostało pięć szpitali, drogi, ulice, chodniki i przejazdy pod wiaduktami. Część kierowców zostawiało w nich swoje unieruchomione auta. Woda wdzierała się też do autobusów. W przejściu podziemnym pod dworcem PKP pasażerowie chodzili z parasolami.

Ponad 1500 interwencji

Strażacy interweniowali też w poznańskiej katedrze. W sumie do godz. 17:00, wyjeżdżali ponad 1500 razy.

Studzienki nie nadążały z odprowadzaniem wody. W miejscach, w których nie ma kanalizacji deszczowej jej odpompowywaniem zajmowali się pracownicy Zarządu Dróg Miejskich. Na miejsca wyjechały też wszystkie samochody techniczne poznańskiego Aquanetu i podwykonawców tej spółki.

– Zgłoszeń jest bardzo wiele, w tej chwili nawet nie jestem w stanie podać dokładnej liczby, dlatego że takiego deszczu nie pamiętamy od wielu, wielu lat. Nie ma na świecie takiego systemu kanalizacji deszczowej czy też ogólnospławnej, który byłby w stanie przyjąć taką ilość wody naraz – mówiła tuż po godz. 18:00 Dorota Wiśniewska, rzecznik prasowy Aquanetu, podkreślając, że opady jakie przeszły nad miastem były tak ogromne, że w niektórych miejscach włazy kanalizacyjne wylatywały w górę.


„Po gwałtownej burzy z deszczem sytuacja w mieście powoli się poprawia. Najbardziej ucierpiała północno-wschodnia część miasta. Służby pracują nad przywróceniem normalnego funkcjonowania. IMGW zapowiada jeszcze opady, ale o mniejszej intensywności. Prosimy o zachowanie uwagi!” – poinformował na stronie poznański urząd.„Pod stałym nadzorem jest też główna rura, która odprowadza wodę z lewobrzeżnej części Poznania – proces odbywa się bez przeszkód” – napisano.

Przez ulewę doszło do awarii kilkunastu 10 sygnalizacji świetlnych w mieście. Wymusiła ona zmiany w rozkładzie komunikacji miejskiej. Z powodu osunięcia skarpy między stacjami Kurpińskiego – Lechicka, wstrzymano ruch na całej trasie Poznańskiego Szybkiego Tramwaju. Czasowe utrudnienia w transporcie odnotowano w całym mieście. Około 7 tys. odbiorców nie miało prądu.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj