Obowiązkowe rozdzielanie przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów było jedną z najbardziej krytykowanych przez samorządy zmian proponowanych w projekcie nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Teraz Ministerstwo Środowiska się z niej wycofuje.

Dyskusja o obowiązkowym rozdzieleniu przetargów na wywóz i zagospodarowanie odpadów komunalnych toczy się od sierpnia 2018 r., gdy to pojawił się pierwszy projekt nowelizacji ustawy o u.c.p.g.

Organizacje samorządowe mocno sprzeciwiały się wprowadzaniu tego rozwiązania, Ministerstwo Środowiska stało jednak na stanowisku, że rozdzielenie przetargów miałoby pomóc we „wzmocnieniu kontroli gmin nad systemem gospodarowania odpadami komunalnymi i nadzorze nad firmami odbierającymi odpady komunalne”.

W swoich stanowiskach zarówno Związek Miast Polskich jak i Związek Gmin Wiejskich RP stwierdzały, że zmiana przepisów to ingerencja w samorządność gmin, które powinny być rozliczane nie ze sposobu realizacja zadania własnego, a tylko z jego efektów. Poza tym, jak zauważali samorządowcy, w wielu przypadkach mogłoby to znacznie skomplikować i wydłużyć proces gospodarowania odpadami.

Resort środowiska poinformował, że „w związku z postulatami strony samorządowej w obecnie procedowanym projekcie ustawy zrezygnowano z rozłącznego ogłaszania i przeprowadzania przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych przez gminy”.

Komentując tę informację, Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP powiedział, że jeśli resort rzeczywiście odszedł od tego pomysłu, gminy powinny się tylko cieszyć.

Więcej o projekcie nowelizacji ustawy o u.c.p.g. w majowym wydaniu miesięcznika „Przegląd Komunalny”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

10 Komentarze

  1. Rząd który wycofuje się z np. rozdzielenia transportu i zagospodarowania, zezwala na tuszowanie i zakłamywanie rzeczywistości. Jeżeli gminy chcą łączyć transport i zagospodarowanie to ok, ale w przetargu muszą określić ilość ton do zebrania jako sztywną granicę, a to co będzie ponad to gmina zapłaci wedle ceny przetargowej adekwatnie do ilości zebranej.
    Ciekawie co na taki zapis wymyślą samorządy?? Nie może być tak że za odpady gminy płaci odbierający i transportujący, bo nieuczciwi będą kombinować jak takie nadwyżki zagospodarować (za darmo) ….

  2. Rząd się boi że wypłynie milion ton odpadów do tej pory chowanych po nocach w RIPOK ach, bądź innych dziurach. Boi się także że nagle do urzędów wpłynie 170 000 000 (milionów) z tytułu opłaty Marszałkowskiej, i co mieliby z tym zrobić. Bez rozdzielenia transportu od zagospodarowania patologia systemu odbioru odpadów będzie się pogłębiać do punktu krytycznego, czyli momentu kiedy obywatel zapłaci 50 zł za osobę, co zwiększy grono osób nieplacacych. Następna kwestia to zakazane udziału firmie Transportującej odpady i posiadającej własny RIPOK udziału w przetargach. Dopiero wtedy sytuacja w gospodarce odpadami się poprawi. NIESTETY ALE NIKT W NASZEJ POLSCE NIE CHCE UZDROWIĆ TEJ PATOLOGI…. MOŻE NSTĘPNA EKIPA??

    • Patologie rodzi głęboka ingerencja przepisami w różne aspekty gospodarki. Patologiczne jest tworzenie quasimonopolów poprzez tworzenie sztucznych tworów jak rejony gospodarki odpadami. Patologiczne jest to, że większość RIPOK-ów jest w rękach władz samorządowych i obsadzane tam są stanowiska wg klucza partyjnego. Patologiczne jest odejście od przetargów przez zastosowanie zasady “IN HOUSE”.
      A na marginesie najbardziej kosztotwórcze jest na dzisiaj rozporządzenie zabraniające składowania frakcji kalorycznych, tzw. “opłata marszałkowska” oraz quasimonopol RIPOK-ów, który przez rozdzielenie przetargów jeszcze by wzrósł.
      Ale, żeby pisać merytorycznie trzeba się troszeczkę znać na problemie….

Skomentuj