Ponad sto dolnośląskich składowisk nie spełnia unijnych norm ekologicznych i musi zostać zamkniętych
Czeka nas znaczna podwyżka cen za wywóz śmieci. Stawki mogą wzrosnąć nawet o sto procent
Na Dolnym Śląsku wysypisk śmieci jest za dużo, obecnie 120. Większość zostanie zamknięta, ponieważ według Unii Europejskiej zagraża środowisku. Brakuje systemów monitoringu skażeń, wag samochodowych, nie wszystkie składowiska mają uszczelnione podłoże i systemy odprowadzające z nich zanieczyszczoną wodę i gazy. Najczęściej są małe i służą mieszkańcom jednej tylko gminy. A tych nie stać na kosztowe inwestycje wzakłady utylizacji i sortownie odpadów. Teraz działają, bo Unia zgodziła się na okresy przejściowe. Po 2009 r. za naruszanie norm grożą Polsce wysokie kary, do 20 tys. euro za każdą dobę zwłoki.
Razem łatwiej
Za dwa lata normą mają być składowiska obsługujące po kilkanaście gmin. Tak jak to na pograniczu Ściegien i Kostrzycy. Razem zbudowało je sześć samorządów należących do Związku Gmin Karkonoskich. Wspólny system gospodarki odpadami tworzy też Międzygminny Związek Celowy w Kłodzku. Ma tam zostać zlikwidowanych 14 wysypisk, a zbudowane jedno wŚcinawce Dolnej w gminie Radków.
Sojuszników do wspólnej budowy zakładu utylizacji odpadów szuka także gmina Lubawka. Inwestycja ma kosztować około 30 mln zł. Do rozmów zaproszono sąsiadów: Boguszów, Czarny Bór, Stare Bogaczewice, Mieroszów i Bolków. Bez zakładu utylizacji składowisko przestanie istnieć.
Wrocław, który teraz wywozi swe odpady na kilka dolnośląskich wysypisk, będzie musiał do 2013 r. zbudować spalarnię. Sortownia już powstaje, kompostownia odpadów organicznych jest w planach. Wszystko, czego nie da się przetworzyć, zostanie spalone. Według Andrzeja Krzyśkowa, specjalisty w gospodarce odpadami zwrocławskiej firmy zajmującej się rekultywacją wysypisk, na Dolnym Śląsku pozostanie 15 głównych składowisk. Zakłady utylizacji mają już: Gać, Lubomierz, Lubań, Zgorzelec, Trzebień i Kostrzyca.
-Rejon obsługi to minimum 150 tysięcy mieszkańców. Mniejsze składowiska będą nieopłacalne. Zdobycie nowych pozwoleń na składowanie jest kosztowne. Podobnie jak cokwartalne badania wód podziemnych – tłumaczy Krzyśków. Mniej składowisk oznacza, że śmieci trzeba będzie przewozić nieraz na odległość kilkudziesięciu kilometrów. – Ceny wywozu śmieci dla przeciętnego Kowalskiego wzrosną o około cztery złote miesięcznie, a więc o około sto procent. Mieszkańcy zapłacą za wyższe koszty transportu i składowania -szacuje Andrzej Krzyśków.
Wymuszona utylizacja
Od1 stycznia przyszłego roku wielokrotnie wzrośnie podatek pobierany od wysypisk przez urząd marszałkowski. Teraz za każdą tonę odpadów komunalnych trafiającą na hałdę śmieci składowisko płaci nieco ponad15zł. Nowa stawka to75zł.
Podwyżka ma zmusić do segregowania, by góry śmieci rosły jak najwolniej, a surowce były sprzedawane i nie trafiały na hałdę.
W POSZUKIWANIU ŚMIECI Gdy władze Jeleniej Góry zdecydowały, że odpady będą trafiały na odległe o 50 km składowisko w Jaroszowie, wysypisko w Kostrzycy zaczęło mieć problemy. Witold Szczudłowski, dyrektor Związku Gmin Karkonoskich, chciał zarabiać na przerobie odpadów z zagranicy. Niemiecki partner miał płacić 35 euro za tonę (u siebie musiałby zapłacić ok. 150). Na import śmieci nie zgodził się jednak główny inspektor ochrony środowiska. Niemiecka firma wnioskowała o przerób odpadów w technologii, na którą Związek nie ma pozwolenia.


Źródło: Słowo Polskie, Gazeta Wrocławska z 15 marca 2007 r.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj