Pracownikom gdańskich wodociągów udało się zneutralizować 14,5 ton niebezpiecznej substancji zrzuconej do kanalizacji. Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska nie udało się natomiast jeszcze ustalić sprawców nielegalnego zrzutu.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku bada sprawę. Zajmie się nią także prokuratura – donosi Radio Eska.

Lepka maź

Podejrzaną, ropopochodną substancję chemiczną w postaci gęstej mazi unoszącej się na powierzchni ścieków wykryli i zatrzymali na kolektorze w przepompowni ścieków Ołowianka pracownicy Gdańskich Wodociągów.

– Zawiesina tworzyła gęsty, tłusty kożuch. Zebrano jej 15 ton, a następnie przekazano do utylizacji – opisuje portal trójmiasto.pl.

– Aby nie dopuścić do przedostania się zanieczyszczenia na oczyszczalnię Wschód, zostało ono zatrzymane na kolektorze przepompowni Ołowianka przez Gdańskie Wodociągi Sp. z o.o. Według wstępnych ustaleń do nielegalnego zrzutu prawdopodobnie doszło na terenie dzielnic Zaspa lub Wrzeszcz Dolny.

Poszukiwania sprawcy

Jak opisuje trójmiasto.pl służby wodociągowe wytypowały, że do nielegalnego zrzutu chemicznych zanieczyszczeń mogło dojść na terenie Wrzeszcza Dolnego lub Zaspy. To z terenu tych dwóch dzielnic prowadził bowiem kolektor, w którym wykryto zanieczyszczenie.

– Spółka poprzez monitoring poszukuje dokładnego miejsca zrzutu substancji do systemu kanalizacyjnego, ale niezależnie od prowadzonych działań złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa – informuje Jacek Kieloch, prezes Gdańskich Wodociągów.

Gdyby substancja ropopochodna dotarła do Oczyszczalni Wschód, mogłaby zniszczyć jej część i wymusić awaryjny zrzut ścieków do wód Zatoki Gdańskiej.

 

 

Czytaj więcej

Skomentuj