W Polsce się przelewa
Warszawa, Kraków czy Łódź wciąż opierają się na kanalizacji ogólnospławnej, która przy gwałtownych opadach zrzuca do rzek i jezior mieszankę ścieków i zanieczyszczeń. To ciche, a zarazem ogromne zagrożenie dla środowiska i zdrowia publicznego. Nowa dyrektywa unijna wymaga, by Polska – podobnie jak inne państwa UE – wprowadziła plany ograniczania przelewów, inwestując w retencję, zielono-niebieską infrastrukturę i nowoczesne systemy zarządzania.
Kanalizacja ogólnospławna funkcjonuje niemal we wszystkich państwach Unii Europejskiej, choć w każdym regionie stanowi różną część całej długości sieci. Nawet w Polsce są miasta, w których kanalizacja jest rozdzielona na sanitarną i opadową (np. Gdańsk, Bydgoszcz) i takie, które w znacznym stopniu muszą polegać na sieci ogólnospławnej (np. Warszawa). Nie ma wątpliwości, że systemy kanalizacji ogólnospławnej pozostaną w Europie jeszcze wiele dekad, gdyż ich zamiana na rozdzielcze jest w wielu miejscach niemożliwa ze względów wykonawczych czy ekonomicznych. W starych, zabytkowych częściach miast często nie da się rozkopać żadnego fragmentu terenu, nie ma też miejsca na umieszczenie dodatkowego przewodu w wąskich uliczkach. Ponadto takie przedsięwzięcia przekraczają możliwości finansowe inwestorów.