Człowieku, ale szumi!
Szumi sobie woda w kranie, szumią komputery w dyspozytorni monitoringu sieci wod-kan, czasami w głowie nam trochę zaszumi, gdy lampką szampana uczcimy jakiś sukces. Słowem – w wodociągach zawsze coś szumi.
Ale nie o takim szumie dziś napiszę. Czas zastanowić się nad szumem informacyjnym – czym jest i co z tego wynika.
Kiedyś było fajnie. Jedna, maksymalnie dwie gazety lokalne, dwa kanały w telewizji. I żadnego Internetu! Ludzie nie udawali, że znają się na wszystkim i nie mieli wielkiej potrzeby prezentowania swojej „eksperckiej” wiedzy. Menedżer mógł w spokoju się zastanowić i podejmować decyzję na podstawie znacznie mniejszej liczby danych. Miał czas.
Oczywiście z tym „fajnie” to celowo przesadzam, aby pokazać różnicę między światem sprzed kilkudziesięciu lat, a dzisiejszym. Dziś mamy dostęp do niemal nieskończonej ilości informacji w Internecie na każdy temat, w tym na temat naszej branży. A tam – istny Hyde Park do n-tej potęgi! Każdy się zna na tym, czy pić wodę z kranu, czy z butelki; czy kierować ścieki do komunalnej oczyszczalni, czy lepiej budować masowo przydomowe oczyszczalnie; czy wodę gotować przed piciem, czy nie; czy trzymać w lodówce itd., itp. Mało tego! Jedni zachwalają inwestowanie w fotowoltaikę, inni odradzają. Mówią – kupuj magazyn energii albo nie kupuj, a jeśli chcesz kupić, to jaki spośród dziesiątek ofert.
To pierwsza warstwa szumu informacyjnego, czyli domorośli eksperci. Ale przecież są też zawodowi eksperci, piszący...