Dziewiętnasty wiek oraz początek wieku dwudziestego to czas cywilizacyjnego skoku w miastach europejskich. Pojawiły się wówczas elektryczność, gaz, woda oraz kanalizacja. Tworzona infrastruktura pierwotnie należała bezpośrednio do miast, czyli de facto urzędów, w ramach których była zarządzana. Często były to wydziały, które dziś nazwalibyśmy z angielskiego multi utility. W Poznaniu były to Zakłady Siły, Światła i Wody. W Niemczech w mniejszych miastach do dzisiaj funkcjonuje podobna organizacja jako tak zwane Stadtwerke, a podobne rozwiązania spotykamy również w Polsce, w mniejszych gminach. Zakłady komunalne zajmują się tam nie tylko wodą, ale też oświetleniem, cmentarzami, drogami czy odpadami. Zarządzający taką organizacją musi więc znać się chociaż trochę na wszystkim.
Wróćmy jednak do przedsiębiorstw wodociągowych. O tym, że brakuje kształcenia na poziomie zawodowym w branży wodociągowej, pisałem już wielokrotnie. Mam tu na myśli kształcenie zasadnicze i średnie. Na poziomie wyższym dominuje kształcenie inżynierskie, co jest zrozumiałe, ale ma też konsekwencje. Kształcenie w obszarze „pozainżynierskim” odbywa się w samym przedsiębiorstwie. Im wyższe stanowisko, tym trwa ono dłużej i więcej kosztuje. Dlatego utrata kadry zarządzającej jest istotną stratą, nie tylko ludzką, ale również finansową. Zastępowalność kadr powinna być planowana z wyprzedzeniem, w przypadku kadry zarządzającej liczonym raczej w latach niż w miesiącach.
Jedną z najistotniejszych ...
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?
Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują:
PayU
BLIK
Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.