W czasie Wszystkich Świętych mówimy najczęściej o ciszy, zadumie, wspomnieniach, rodzinie oraz bliskich. Jednak między ciszą a ciszą, nagrobkiem a nagrobkiem, królują raczej pośpiech, bitwa o miejsca parkingowe, plastik, LED-y i grabie. Wielu z nas dla zmarłych ma raptem jeden dzień lub weekend w roku; nie dziwi mnie więc, że i to święto (podobnie jak cały współczesny świat) musiało przyspieszyć – postawić na rozwiązania doraźne, tanie, dające się bezrefleksyjnie zastosować na zawołanie. Moim zdaniem, to dlatego ogień zniczy ustępuje elektryczności zasilającej obudowaną tworzywem żarówkę. To dlatego kupujemy kwiaty sztuczne, które nie zwiędną przed naszym kolejnym przyjazdem za kilkanaście miesięcy. To z tego powodu zżymamy się na liście opadające z drzew i ich korzenie niebezpiecznie zbliżające się do nagrobka wartego tysiące złotych. Efekt jest, jaki jest: „chce Pani dobrze, szybko czy tanio?”. Jest jeszcze inne pytanie, które padło niegdyś w kultowym polskim filmie, a którego dosłownie zacytować nie mogę: „czy mógłbyś mi powiedzieć, po co mi las?”. Miał być przecież las krzyży! I to właśnie mamy, bo z polskich cmentarzy znikają drzewa, odsłaniając nagrobki, krzyże i pomniki w najróżniejszych formach. Wraz z nimi znikają oczywiście wspomniane liście i korzenie (czyli w zamyśle ból pleców i stres), ale czy przypadkiem nie tracimy przy okazji czegoś jeszcze? W listopadowym numerze miesięcznika udowadniamy, że zieleń na cmentarzach jest dziedzictwem naszej części E...
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.