Problem polega na tym, że w tego typu historycznych założeniach owo „kiedyś” to zazwyczaj jedynie nasza współczesna, mocno wyidealizowana fantazja. Jej realizacja niesie za sobą dodatkowe koszty oraz zużycie energii i materiałów. Wszystko po to, by dostosować przestrzeń do naszych obecnych wyobrażeń i wymogów tzw. nurtu konserwatorskiego; tego samego, który na przykład każe wyrzynać drzewa tylko dlatego, że ich tam kiedyś nie było! Przypominam tym, którzy podejmowali i podejmują takie decyzje, że w kamienicach, w których obecnie mają swoje biura, kiedyś nie było toalet i wylewało się fekalia przez okno do rynsztoka. Czy tu też planujemy powrót do „kiedyś”? Nie wiem, jak to się układa komuś w logiczną całość: „kiedyś nie było” w stosunku do drzew, w zestawieniu z potężną ilością betonu, którego faktycznie kiedyś nie było na tych samych rynkach czy w innych strefach zabytkowych. Zafundowała nam to myśl konserwatorska pospołu z samorządową fantazją, ergonomią bezpieczeństwa, niechęcią do zamiatania liści, uległością i podporządkowaniem się projektantów. Niedowiarkom, którzy myślą, że w takich zabytkowych przestrzeniach znaleźlibyśmy niegdyś coś innego niż mieszankę błota i innych zanieczyszczeń, polecam książkę „Historia brudu”. Nie było tam ani katalogowych, fikuśnych ławeczek i latarenek, ani fontann z rżącym koniem, kostki brukowej czy rabatek.

Jak było kiedyś?

Oj, zebrałem ja w swojej karierze zawodowej gromów, pokazując na spotkaniach...
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.