Prace nad dwoma aktami prawnymi, które na nowo zdefiniują rynek gospodarowania i przetwarzania odpadów opakowaniowych w Polsce, wchodzą w decydującą fazę. 31 stycznia br. Ministerstwo Klimatu i Środowiska opublikowało projekt ustawy dotyczącej wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego. Propozycje komentuje dr Henryk Buczak z Biosystem Organizacji Odzysku Opakowań.

– Publikacja tego projektu była, według zapowiedzi resortu, warunkiem przesłania do Sejmu kolejnej regulacji, dotyczącej rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), która jest już po konsultacjach publicznych. Pomysł powiązania ROP z systemem kaucyjnym i praca nad oboma aktami prawnymi „w skojarzeniu” zasługuje na pochwałę – są to wszak dwie strony tego samego medalu, a myślenie strategiczne w naszej „silosowej” rzeczywistości jest rzadkością – mówi dr Henryk Buczak, prezes Zarządu Biosystem Organizacji Odzysku Opakowań.

Dobry prognostyk

Według H. Buczaka, pogłębione prace nad całościowym kształtem systemu zbiórki i zagospodarowania odpadów opakowaniowych w Polsce to dobry prognostyk, pozwalający mieć nadzieję, że wypracowany model będzie spójny, przemyślany, dostosowany do polskich realiów, przyjazny dla obywateli oraz efektywny kosztowo i organizacyjnie.

– Zapisy, przedstawione 31 stycznia br. przez MKiŚ w projekcie regulacji dotyczącej wprowadzenia systemu kaucyjnego, uprawdopodobniają takie założenie. Opublikowany projekt ustawy wydaje się być dobrze przemyślany. Jest inkluzywny, powszechny, uwzględnia polską specyfikę, wykorzystuje potencjał branży i, co najważniejsze, chroni polski rynek przed monopolizacją i jej skutkami w postaci drożyzny – tłumaczy prezes Biosystemu.

W podobny sposób według niego należy spojrzeć na drugi komponent systemu, czyli regulację dotyczącą ROP-u.

– Przypomnę, że przedstawione w rządowym projekcie nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi rozwiązania zakładają, że do systemu wpłynie około 2,5 mld zł rocznie, co stanowi 10-krotność środków obecnie tam trafiających. Zwiększenie ilości pieniędzy, które zasilą od lat niedoinwestowany i spauperyzowany system zbiórki i przetwarzania odpadów, jest godne akceptacji i ma szanse przełożyć się na poprawę jego działania. Dzięki temu możliwa stanie się realizacja podstawowego celu projektu, którym jest implementacja dyrektyw UE, czyli zwiększenie ilości odpadów opakowaniowych podlegających zbiórce i przetworzeniu – mówi H. Buczak.

Słabość rozwiązań

Tak ogromny, skokowy wzrost nakładów rodzi jednak ryzyko niegospodarności. Bardzo ważne jest więc, aby tego uniknąć, wprowadzając rozwiązania wymuszające racjonalizację kosztów i efektywność systemu. Według prezesa Buczaka, należy to osiągnąć poprzez wprowadzenie elementów konkurencji i gry rynkowej, które są najlepszymi, znanymi na świecie, mechanizmami optymalizującymi.

– Tu – moim zdaniem – tkwi słabość rozwiązań przedstawionych przez MKiŚ do konsultacji publicznych w połowie ubiegłego roku. Według nich, aż 1,5 mld zł z 2,5 mld, które zasilą system zbiórki i przetwarzania odpadów opakowaniowych, ma trafić i być rozdzielane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Projekt zakłada więc, że pośrednikiem pomiędzy producentami dóbr w opakowaniach, którzy będą zasilać system pieniędzmi, a gminami i przedsiębiorstwami fizycznie zbierającymi i przetwarzającymi odpady będą urzędnicy – argumentuje H. Buczak.

Czy tak scentralizowany i biurokratyczny system będzie działał efektywnie? Według eksperta – nie.

– Nie mówiąc o tym, że trzeba go wybudować od nowa, gdyż obecne zasoby kadrowe i organizacyjne NFOŚiGW ledwo starczają na realizację obecnych, o wiele węższych zadań. Dlatego znacznie bardziej efektywnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie redystrybucji środków, pozyskiwanych od wprowadzających na rynek produkty w opakowaniach, w dotychczasowym kształcie, czyli poprzez organizacje odzysku, działające na rynku zbiórki i przetwarzania odpadów od lat. Biorąc pod uwagę ich doświadczenie i posiadany potencjał, jest to rozwiązanie ze wszech miar logiczne i zasadne. W ten sposób uniknęlibyśmy konieczności budowy oddzielnego, biurokratycznego systemu dystrybucji pieniędzy, jednocześnie znacznie obniżając koszty jego funkcjonowania. Dodatkowo taki model przepływu środków gwarantowałby zachowanie konkurencyjności systemu, a co za tym idzie, jego optymalizację kosztową i organizacyjną zgodnie z mechanizmami rynkowymi, co pozwoli na osiągnięcie najlepszego efektu z perspektywy jego wydajności – mówi H. Buczak.

Transparentność i kontrola

Według eksperta, aby zapewnić transparentność i kontrolę, sposób dystrybucji środków należy uregulować na poziomie ustawowym.

– Moim zdaniem, warto zastanowić się nad modelem, w którym wpływy z tytułu opłaty opakowaniowej oraz dodatkowej opłaty opakowaniowej w 80 proc. trafiałyby na wyodrębnione rachunki organizacji odzysku (w projekcie zwanymi Organizacjami Odpowiedzialności Producentów – OOP), które następnie przekazują 90% z tego strumienia na rzecz gmin oraz związków międzygminnych. Jednocześnie nadal odpowiednia część środków zostanie przekazana na rzecz Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego oraz NFOŚiGW, co pozwoli im wypełniać zadania przewidziane w projekcie ustawy – tłumaczy prezes Biosystemu. – Ten sposób dystrybucji wpływów z tytułu opłaty opakowaniowej oraz dodatkowej opłaty opakowaniowej pozwoli wprowadzić element rynkowy do systemu – m.in. poprzez konkurencję między organizacjami odzysku, których jest w Polsce kilkadziesiąt – i wykorzystać ich wieloletnie doświadczenie we współpracy z gminami oraz związkami międzygminnymi.

W ten sposób mogłaby zostać osiągnięta maksymalizacja wydajności systemu przy jednoczesnej minimalizacji kosztów.

– Trzeba podkreślić, że na skutek przedstawionych powyżej mechanizmów OOP będą musiały znaczącą część wpływów przekazać gminom, a zatem nie dojdzie do dowolności w gospodarowaniu wpływami. Jednocześnie OOP, będące doświadczonym podmiotem branżowym, będą w stanie lepiej rozdysponować środki na rzecz gmin, zdejmując ciężar tych działań z podmiotów państwowych – mówi H. Buczak.

20 lat doświadczeń

Organizacje odzysku od prawie 20 lat budują polski system zbiórki i przetwarzania odpadów. Według wielu ekspertów pomogły one włączyć się do niego przedsiębiorcom, licznym organizacjom czy jednostkom samorządu terytorialnego. Wykorzystanie tego potencjału powinno być więc jednym z głównych założeń strony publicznej w debacie dotyczącej koncepcji funkcjonowania ROP.

– Zamiast proponowanej przez rząd biurokratycznej rewolucji konieczne jest wykorzystanie posiadanych zasobów. Proponowany w dotychczasowym projekcie kierunek zmian nie zda egzaminu. Pokazuje to przykład Węgier, gdzie dokładnie taki, monopolistyczno-biurokratyczny system gospodarki odpadami wdrożono w roku 2012. Zamiast obniżki kosztów spowodowało to wręcz odwrotny skutek. Obecnie trwają tam reformy mające na celu przywrócenie systemu do mechanizmów wolnorynkowych z uwagi na jego niewydolność ekonomiczną i organizacyjną w obecnym kształcie. Uczmy się zatem na błędach naszych bratanków znad Dunaju i nie powielajmy ich nad Wisłą – podsumowuje Henryk Buczak.

________________________________________________________________________

18 lutego redakcje „Przeglądu Komunalnego” oraz „Energii i Recyklingu” zapraszają na konferencję on-line: “System kaucyjny elementem polskiego ROP”. Udział w niej jest bezpłatny, a rejestracji dokonać można TUTAJ.

Wiodąca tematyka konferencji:

  • System kaucyjny, ale jaki?
  • Omówienie założeń projektu rządowego
  • Stanowisko producentów opakowań
  • Stanowisko przemysłu spożywczego i chemicznego
  • Stanowisko branży recyklingowej
  • Jaki powinien być przyszły ROP?
  • Konsultacje projektu rządowego ROP i co dalej?
  • Stanowisko branży gospodarki odpadami
  • Stanowisko samorządu terytorialnego

W programie także dwa panele dyskusyjne: “System kaucyjny (nie)potrzebny od zaraz” oraz “System kaucyjny elementem polskiego ROP”.

Czytaj więcej

Skomentuj