W mieście Gera w kraju związkowym Turyngia po raz pierwszy w powojennej historii Niemiec doszło do upadłości holdingu zakładów komunalnych. W podobnej sytuacji wkrótce mogą znaleźć się kolejne przedsiębiorstwa. Czy w Polsce możemy wyciągnąć z tego jakieś wnioski?

Gera jest 100-tysięcznym, trzecim pod względem wielkości miastem w kraju związkowym Turyngii ze stolicą w Erfurcie. W czerwcu ubiegłego roku zarząd holdingu komunalnego w Gerze zgłosił w sądzie upadłość z układem. Branża komunalna w Niemczech przeżyła prawdziwy szok. Pierwszy raz w historii powojennych Niemiec holding komunalny, obejmujący spółki dostarczające energię, gaz i ciepło, zapewniający komunikację miejską, zbankrutował. Warto bowiem zaznaczyć, że w Niemczech – w odróżnieniu od Polski – spółki komunalne mogą zajmować się dystrybucją energii i gazu ziemnego.

Być może warto poświęcić nieco uwagi przypadkowi Zakładu Komunalnego Gera (tak brzmi oficjalna nazwa upadłego przedsiębiorstwa), bowiem stanowi swoiste memento mori, że nawet w Niemczech trzeba liczyć zamiary na siły. Warto uczyć się także na negatywnych doświadczeniach sąsiadów, których gospodarka komunalna, słusznie lub nie, uchodzi za wzorcową.

Upadek prywatnej firmy komunalnej to w Niemczech, w których także gospodarka komunalna oparta jest na zasadach społecznej gospodarki rynkowej, nic nadzwyczajnego. Przypadek zbankrutowanego koncernu Trienekens z Kolonii, jednej z największych niemieckich firm śmieciowych, był tego najlepszym przykładem. W 2002 r. koncern został przejęty przez RWE. Wydawałoby się, że ze spółkami komunalnymi, których właścicielami są samorządy, sprawa ma się inaczej. W Niemczech, podobnie jak w Polsce, gmina, właściciel lub współwłaściciel przedsiębiorstwa komunalnego nie może zbankrutować z mocy prawa. W federalnym systemie organizacji samorządów istnieje cały system wsparcia gmin przez kraje związkowe, te z kolei wspierają swoje przedsiębiorstwa, z których wiele ma status spółek prawa handlowego i korzysta ze środków swoich współwłaścicieli: banków lub innych instytucji finansowych. System funkcjonowania przedsiębiorstw komunalnych w Niemczech uchodził w Europie za wzorcowo stabilny i przewidywalny. Swojej siły dowiódł, wchłaniając i integrując systemy komunalne byłej NRD, w tym z obszaru nowego kraju związkowego – Turyngii. Wiele polskich samorządów z ich niemieckimi partnerami łączą umowy współpracy (miastem partnerskim dla Gery są w Polsce od 1976 r. Skierniewice). Tym bardziej warto więc postawić pytanie o przyczyny i skutki tego, co się stało w Gerze.

Kontrolowana upadłość

Upadłość Zakładów Komunalnych Gera zgłoszono do sądu w czerwcu 2014 r. Łączne długi holdingu sięgnęły poziomu 230 mln euro. Wniosek o upadłość dotyczył najpierw tylko centrali koncernu, która zajmowała się wyłącznie zarządzaniem. Przedsiębiorstwa tworzące miejski koncern komunalny i zatrudniające ok. 1000 osób początkowo nie zostały bezpośrednio dotknięte upadłością. Powołany w lipcu syndyk otrzymał zadanie nie tylko zaspokojenia wierzycieli, ale także utrzymania infrastruktury komunalnej miasta. Miasto uspokajało, że upadłość ma charakter prawny i nie odbije się na funkcjonowaniu spółek córek holdingu. W komunikatach podkreślano, że celem zgłoszenia upadłości było uniknięcie efektu domina w toczącym się od czerwca postępowaniu upadłościowym w postaci upadłości kolejnych spółek. Jednak nieco później do sądu trafiły wnioski o upadłość Zakładów Komunikacyjnych w Gerze – właściwego sprawcy całego problemu – oraz miejskiego lotniska. W upadłych spółkach mimo wszystko prowadzona jest regularna działalność gospodarcza. Inne spółki, póki co, nie musiały składać podobnych wniosków.

Po pierwszym szoku władze miasta poinformowały, że celem upadłości z układem jest stworzenie perspektywy rozwojowej dla firm komunalnych, która zapewni utrzymanie zakresu usług publicznych świadczonych przez dotychczasowy związek firm komunalnych. Ma pozostać także utrzymana bezpośrednia kontrola miasta nad procesem likwidacji skutków upadłości. Ze względów ekonomicznych – także w interesie poszkodowanych wierzycieli – Gera musi odgrywać istotną rolę przy opracowaniu koncepcji restrukturyzacji, co stanowi gwarancję na znalezienie inwestorów. Syndyk przeanalizował w pierwszym rzędzie możliwość pozbycia się udziałów w spółkach, które nie mają bezpośredniego związku z zapewnieniem usług publicznych. Dotyczyło to np. udziałów miasta w zarządzie mieszkaniami komunalnymi. Syndyk będzie musiał znaleźć kupca na cały zakład komunalny, a nie zadowolić się sprzedażą pojedynczych spółek. Dzięki temu inwestorem może być inne przedsiębiorstwo komunalne.

Kolejnym problemem okazała się „dojna krowa” holdingu Zakłady Energetyczne Gera (EGG), z których zysku były finansowane deficytowe spółki. Po rewizji bilansu one także wpadły w minus i musiały być ratowane pożyczką od udziałowca, francuskiego koncernu GDF (Gas de France) Suez. Pożyczki udzielono pod warunkiem opracowania perspektywy rozwojowej.

Koncepcja „nowego początku”, opracowywana przez miasto, wymaga zgody wszystkich wierzycieli. Dla zapadłego kredytu w wysokości 4,8 mln euro w bońskiej Kasie Oszczędnościowej poręczenia musiał udzielić lokalny bank krajowy. Minister finansów Turyngii zapewnił także środki na rok 2015, aby starczyło na płace w upadłych spółkach. Spokój społeczny przede wszystkim. Ale co się złożyło na tę wyjątkową upadłość?

Kontynuowanie działalności gospodarczej zakładów komunalnych w dotychczasowej strukturze okazało się niemożliwe, a z gospodarczego punktu widzenia także niechciane przez uczestników obecnego postępowania. Szczególnie dotyczy to koncepcji umożliwiającej finansowanie deficytowych spółek przez zyski spółek dochodowych. Osią problemu finansowego upadłego holdingu było finansowanie deficytowego przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, które od lat generowało wysokie straty. To na rzecz tego przedsiębiorstwa swoje zyski przekazywały inne firmy, w tym Zakłady Energetyczne EGG. Otwarcie postępowania upadłościowego w Gerze oznaczało koniec z przepływem zysków do przedsiębiorstwa komunikacyjnego, ale tym samym także koniec „czapki komunalnej” w postaci Zakładów Komunalnych Gera, gdzie pozostało zaledwie trzech pracowników.

1
2
3
Kolędownik 2018 696px
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj