Reklama

ad1a KGO kompleksowa 2026 [17.06.-02.09.26]

Dzikie zwierzęta w miastach: problem zaczyna się przy śmietnikach

Dzikie zwierzęta w miastach: problem zaczyna się przy śmietnikach ZM AI
ZM/PAP
07.07.2026, o godz. 11:07
czas czytania: około 6 minut
0

Strach przed wilkami, niedźwiedziami czy dzikami bywa wykorzystywany politycznie i medialnie. Eksperci wskazują jednak, że odstrzał nie rozwiązuje problemu, a jedynie odsuwa go w czasie. Kluczowe znaczenie mają właściwe gospodarowanie odpadami i ograniczanie sytuacji, w których zwierzęta kojarzą człowieka z łatwo dostępnym pokarmem.

Dalsza część tekstu znajduje się pod reklamą

Reklama

ad1b odpady z kanalizacji webinar [01.07-14.07.26]

W polskiej przestrzeni informacyjnej w latach 2024–2026 prowadzona była operacja mająca wpływać na postrzeganie niedźwiedzia brunatnego i wilka szarego jako zagrożenia dla człowieka – ustaliła Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytut Badawczy.

Według Katarzyny Lipki, analityczki Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK, za działaniami tymi stoją osoby oraz organizacje powiązane ze środowiskiem łowieckim. Ich celem może być budowanie społecznego przyzwolenia na redukcję populacji zwierząt, w szczególności gatunków chronionych – przede wszystkim wilka i niedźwiedzia – oraz przygotowanie gruntu pod decyzje polityczne zgodne z interesem grup lobbingowych.

Dezinformacja wokół dużych drapieżników

Jak wskazuje NASK, w sieci aktywne są konta, których głównym obszarem działania jest wprowadzanie do przestrzeni internetowej narracji dezinformacyjnych dotyczących dużych drapieżników. Publikują one m.in. zdjęcia wilków w pobliżu terenów zurbanizowanych, co ma wzmacniać przekaz o rzekomej utracie naturalnego lęku tych zwierząt przed ludźmi.

Profile te nagłaśniają również przypadki spotkań z dużymi drapieżnikami, często przedstawiając je w dramatyczny sposób jako atak zwierzęcia na człowieka. Według Katarzyny Lipki duże znaczenie ma tu także lokalna prasa, która nagłaśnia krążące w sieci opisy zdarzeń, nie zawsze poddając je odpowiedniej weryfikacji. Emocjonalne nagłówki i pogoń za zasięgami sprawiają, że informacje są następnie powielane przez media ogólnokrajowe.

Problem polega również na tym, że po późniejszej weryfikacji przez odpowiednie służby niewiele redakcji koryguje pierwotne publikacje albo informuje o ostatecznych ustaleniach.

Z analizy NASK wynika, że od stycznia 2024 r. do czerwca 2026 r. w mediach tradycyjnych i społecznościowych pojawiło się 28,7 tys. wzmianek o wilkach i aż 607 tys. o niedźwiedziach.

Incydenty, które nie zawsze były tym, czym się wydawały

Według NASK większość nagłaśnianych incydentów okazała się nieprawdziwa albo wynikała z błędnej interpretacji zdarzeń. Jako przykład wskazano sprawę śmierci mężczyzny w Kajkowie w woj. warmińsko-mazurskim w marcu 2024 r. Policja i prokuratura nie powiązały tego zdarzenia z atakiem wilków.

W przypadku niedźwiedzia brunatnego, jak podaje NASK, narracje w mediach społecznościowych przedstawiały go jako nieobliczalnego drapieżnika. Autorzy takich publikacji przywoływali m.in. śmiertelny atak na kobietę w Płonnej w kwietniu 2026 r. oraz dwa przypadki ataków na mężczyzn w Bieszczadach – w Kulasznem w kwietniu 2025 r. i Kalnicy w marcu 2026 r.

Katarzyna Lipka zwraca uwagę, że dezinformacja wymierzona w wilki jest obecna w sieci od wielu lat. Z kolei wzmożona debata wokół niedźwiedzi była w dużej mierze następstwem wydarzeń w Słowenii i Słowacji, gdzie doszło do ataków tych zwierząt na ludzi. Przypadki te wywołały dyskusję o odstrzale niedźwiedzi, która była szeroko komentowana także w Polsce.

W lipcu 2025 r. problem dotyczył również trzech niedźwiedzi w gminie Cisna. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała wówczas zgodę na odstrzał trzech osobników w sytuacji zagrożenia życia. Po protestach aktywistów, m.in. z grupy Inicjatywa Dzikie Karpaty, na wniosek wójta gminy Cisna zgoda została wycofana.

Platformy zgłoszeniowe i materiały tworzone przez AI

NASK zwraca także uwagę na inicjatywy przedstawiane jako oddolne i społecznościowe. W 2025 r. Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa” utworzył portal WilkAlert, a po tragicznym wydarzeniu w Płonnej powstał NiedźwiedźAlert.

Według Katarzyny Lipki obie inicjatywy są ściśle związane ze środowiskiem łowieckim. Choć ich twórcy deklarują wysokie standardy weryfikacji zgłoszeń, w praktyce widoczne są luki dotyczące jakości materiałów dowodowych, braku dowodów lub braku transparentności w oznaczaniu statusu zgłoszeń. W efekcie takie systemy mogą nie tylko zniekształcać skalę zjawiska, ale też generować niepotrzebną panikę.

Istotnym elementem analizowanej operacji było również wykorzystywanie materiałów wygenerowanych przy użyciu sztucznej inteligencji. Chodziło m.in. o obrazy przedstawiające wilka wybijającego szybę samochodu czy niedźwiedzia atakującego mężczyznę w stroju Świętego Mikołaja.

Polacy chcą ochrony, ale obawiają się dzikich zwierząt

Dr Robert Maślak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody, podkreśla, że badania opinii publicznej pokazują ambiwalentny stosunek Polaków do dużych drapieżników. Z jednej strony społeczeństwo jest dumne z obecności niedźwiedzi, wilków czy rysi w Polsce, z drugiej – zwierzęta te budzą obawy.

W sondażu z 2022 r. ponad 90 proc. respondentów uznało, że niedźwiedź i ryś powinny być chronione. W przypadku wilka odsetek ten wyniósł blisko 80 proc.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku dzików. Ludzie się ich obawiają, ale nie chcą, by były zabijane. Wolą, aby usuwano je z miast w sposób humanitarny. W badaniu United Survey z 2026 r. 55 proc. ankietowanych opowiedziało się za przeżyciowymi metodami pozbywania się dzików z terenów miejskich. W badaniu Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna dla Wirtualnej Polski odsetek zwolenników bezkrwawych metod wyniósł 69 proc.

Strach jako narzędzie polityczne

Zdaniem dr. Maślaka każdy incydent lub tragedia z udziałem dzikich zwierząt staje się dla części polityków impulsem do budowania popularności. Tematy związane z dzikami i wilkami stały się jednym z głównych elementów aktywności niektórych parlamentarzystów, m.in. Bartosza Romowicza z Polski 2050 oraz Andrzeja Zapałowskiego z Konfederacji.

Ekspert zwraca uwagę, że swój udział w potęgowaniu lęku przed dzikimi zwierzętami mają również lokalne samorządy na terenach, gdzie takie gatunki występują. Samorządowcy odpowiadają za bezpieczeństwo mieszkańców, dlatego przy incydentach lub pojawianiu się zwierząt w pobliżu zabudowań często reagują bardzo ostro.

Dr Maślak ocenia jednak, że problem nie pojawił się nagle. Jest on w dużej mierze efektem wieloletnich zaniedbań w zakresie gospodarki przestrzennej, gospodarowania odpadami oraz zapobiegania sytuacjom, w których dzikie zwierzęta znajdują łatwo dostępne pożywienie przy ludzkich osadach.

Odpady, nęciska i przyzwyczajenie do człowieka

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na zmianę zachowania niedźwiedzi jest dostęp do pokarmu pochodzenia antropogenicznego. Dotyczy to m.in. odpadów pozostawianych w niezabezpieczonych miejscach, śmietników przy zabudowaniach czy resztek jedzenia dostępnych w pobliżu atrakcji turystycznych.

W Bieszczadach znaczenie ma również intensywna gospodarka łowiecka i duża liczba nęcisk. W efekcie niedźwiedzie przyzwyczajają się do łatwo dostępnego pokarmu, w tym kukurydzy, i są bardziej skłonne do pojawiania się w pobliżu ludzkich osad.

Ekspert wskazuje, że istnieją w Polsce miejsca, gdzie problem ten jest skutecznie ograniczany. Przykładem jest Tatrzański Park Narodowy, odwiedzany rocznie przez miliony turystów. Niedźwiedzie żerują tam w pobliżu szlaków, ale dzięki odpowiednim metodom zapobiegania konfliktom nie dochodzi do eskalacji problemu.

Podobne mechanizmy dotyczą wilków. Ekstremalnie rzadkie przypadki pogryzień są najczęściej skutkiem wcześniejszego przyzwyczajenia zwierząt do człowieka. Dr Maślak przywołuje przypadek z Podkarpacia z 2018 r., kiedy młody wilk kręcił się w pobliżu kwater turystycznych i korzystał z resztek jedzenia. Turyści zaczęli go dokarmiać, by robić zdjęcia. Gdy zwierzę nie otrzymało pokarmu, próbowało go wymusić, co zakończyło się niegroźnym pogryzieniem dwójki dzieci.

Odstrzał nie rozwiązuje problemu

W ocenie ekspertów odstrzał drapieżników może dawać wrażenie szybkiej reakcji i przynosić krótkotrwały efekt polityczny, ale nie usuwa przyczyn konfliktów. Jeśli śmietniki pozostaną niezabezpieczone, a zwierzęta nadal będą miały dostęp do resztek jedzenia lub nęcisk, w miejsce zabitych osobników pojawią się kolejne.

Dlatego kluczowe znaczenie mają działania prewencyjne: zabezpieczanie odpadów, ograniczanie dokarmiania dzikich zwierząt, właściwa edukacja mieszkańców i turystów, odpowiedzialna gospodarka przestrzenna oraz szybka, rzetelna weryfikacja informacji pojawiających się w mediach społecznościowych.

Eksperci podkreślają, że incydentom z udziałem dzikich zwierząt można zapobiegać. Wymaga to jednak systemowego podejścia, a nie reagowania wyłącznie po medialnie nagłośnionych zdarzeniach.

Udostępnij ten artykuł:

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszą osobą, która to zrobi.
Reklama

ad2 KGO kompleksowa 2026 [01.07-02.09.26] hasło 4 – dokąd zmierza [rotujący]

Dodaj komentarz

Możliwość komentowania dostępna jest tylko po zalogowaniu. Załóż konto lub zaloguj się aby móc pisać komentarze lub oceniać komentarze innych.
Reklama

ad1d odpady z kanalizacji webinar [22.06-14.07.26]

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Przejdź do Aktualności
css.php
Copyright © 2026